Od stycznia zmieniły się zasady odliczania kosztów finansowania prywatnej opieki medycznej ponoszonych przez pracodawców. Firmy będą mogły wliczyć je w koszty prowadzenia działalności. Spowoduje to wzrost zainteresowania usługami prywatnych przychodni, lecz jednocześnie ograniczy wpływy do publicznych placówek, które mają płacone za usługę. Może to doprowadzić do pogłębienia się zapaści w publicznej służbie zdrowia - ocenia "Trybuna".
Lobbing za wprowadzeniem przepisu umożliwiającego wliczenie w koszty firm świadczeń komercyjnych od 2005 r. prowadziły niepubliczne ZOZ-y. Teraz państwo, czyli parlament na wniosek rządu, na to się zdecydowało.
Według byłego ministra zdrowia Marka Balickiego, prawo zmieniono, dając możliwość sprzedaży usług komercyjnych prywatnym ZOZ-om, nie umożliwiając tego placówkom publicznym. - Jedyną szansą na poprawę sytuacji jest wprowadzenie zapisu w ustawie o publicznych ZOZ-ach, umożliwiającego im sprzedaż komercyjnych świadczeń. Inaczej będzie to wyglądało tak, jakby ten przepis stworzono specjalnie dla konkretnych podmiotów gospodarczych - powiedział Balicki.
Według Adama Sandauera, szefa Stowarzyszenia Obrony Pacjentów "Primum non nocere", nowe rozwiązanie to likwidowanie solidaryzmu społecznego. Biedni i bezrobotni będą skazani na usługi coraz bardziej podupadającego lecznictwa publicznego - podaje "Trybuna". DI, PAP