Po biurach informacji kredytowej, które cyklicznie publikują raporty o zatorach płatniczych, na analizę tego problemu zdecydował się Coface. Firma przebadała 267 przedsiębiorstw z różnych branż i różnej wielkości. Wnioski? Mało optymistyczne.
Należności spisane na straty
Z badania wynika, że większość firm sprzedaje z odroczonym terminem płatności, ale niechętnie oferuje terminy dłuższe niż miesiąc. Jednak pieniędzy i tak nie dostają w wyznaczonym terminie. Aż dwie trzecie przedsiębiorców ma należności opóźnione o maksymalnie 60 dni, a w przypadku co czwartego respondenta termin płatności minął co najmniej trzy miesiące temu. Do tego 4 proc. badanych ma należności przeterminowane o ponad pół roku.
— Zgodnie z naszym doświadczeniem możemy zakładać, że aż 80 proc. wierzytelności nie zostanie w ogóle spłaconych, jeśli opóźnienie w płatności przekracza 6 miesięcy — mówi Grzegorz Sielewicz, główny ekonomista Coface’a. Zwraca też uwagę, że zaległości te nie dotyczą jedynie pojedynczych faktur — 20 proc. badanych przedsiębiorstw wskazało, że należności opóźnione o ponad 6 miesięcy stanowiąponad 10 proc. ich rocznego obrotu. Generalnie średnie opóźnienie w zapłacie dla wszystkich badanych przez Coface sektorów wynosi 51,5 dnia. Niektóre branże znacznie jednak wykraczają poza tę średnią.
Na przykład budownictwo, gdzie średnie opóźnienie sięga 83,6 dnia, ale przede wszystkim transport — firmy z tego sektora na zapłatę czekają... prawie 113 dni. — Przy tym te branże nie tylko doświadczają najdłuższych opóźnień, ale oferują także najhojniejsze terminy płatności. Dlatego zatory płatnicze są dla nich szczególnie dotkliwe — podkreśla Grzegorz Sielewicz.
Najlepiej jest w handlu detalicznym, gdzie średni czas oczekiwania na zapłatę wynosi zaledwie 19,3 dnia. Badanie Coface’a pokazuje także, że nieterminowe płatności mają realne konsekwencje dla sytuacji płynnościowej firm. W przypadku 82 proc. przedsiębiorstw spowodowały one problem z przepływem środków pieniężnych, a aż 18 proc. firm wskazało, że jest to dla nich stały problem.
Optymizm to podstawa
Przedsiębiorcy deklarują, że klienci nie płacą im przede wszystkim ze względu na trudności finansowe, z którymi sami się borykają — takie jak problemyz przepływami pieniędzy czy brak dostępu do finansowania. Nierzadkie są jednak także celowe próby opóźnienia płatności wynikające z braku etyki i chęci oszustwa.
Zdaniem badanych firm, ich klienci miewają też problemy w zarządzaniu własnymi należnościami (w tym słabość procesów windykacji). Firmy przed brakiem płatności najczęściej zabezpieczają się, oceniając sytuację finansową kontrahentów i monitorując płatności. Rzadziej korzystają z ubezpieczenia należności, windykacji czy wywiadowni gospodarczej, chociaż przekazanie spraw do zewnętrznych firm windykacyjnych i kancelarii prawnych uznały za najbardziej skuteczne.
Pocieszający może być fakt, że w tym roku firmy liczą na poprawę w obszarze płatności. Prawie połowa spodziewa się, że w ciągu kolejnych 6 miesięcy nie nastąpią zmiany w poziomie nieterminowych należności. Natomiast wśród pozostałych więcej jest optymistów, którzy przewidują, że opóźnienia płatności się skrócą — niż pesymistów, którzy spodziewają się ich wydłużenia.
Pesymiści dominują jednak w budownictwie i transporcie. Aż 55 proc. przedsiębiorców z branży budowlanej spodziewa się wzrostu opóźnień płatności, a tylko 12 proc. oczekuje ich spadku. W transporcie natomiast 39 proc. firm spodziewa się wzrostu przeterminowań płatności i tylko 8 proc. oczekuje ich spadku. Największej poprawy w zakresie zaległości płatniczych w ciągu kolejnych 6 miesięcy oczekują branże tekstylno-odzieżowa, metalurgiczna i motoryzacyjna.


