Zautomatyzowana rzeka mleka

Marta Biernacka, Anna Dermont
opublikowano: 2005-03-09 00:00

Gazele Biznesu 2004 I miejsce w województwie warmińsko-mazurskim

Dla Obramu polski rynek powoli staje się za płytki. Jedynym wyjściem jest eksport.

Olsztyński Obram pamięta jeszcze czasy realnego socjalizmu, przez lata był własnością państwa. Powstał w 1976 roku na fali mody na tworzenie ośrodków badawczo- -rozwojowych. Miał poszukiwać nowych technik przetwórstwa mleka. Tylko nielicznym ośrodkom udało się przetrwać w realiach wolnego rynku. Odcięte od państwowej kasy jednostki upadały.

— Prawdziwym wyzwaniem okazało się samodzielne utrzymanie przedsiębiorstwa po 1989 r. — potwierdza Jan Wiśniewski, prezes Obramu.

Ubrali w technikę

Wiatru w żagle firma nabrała dopiero po prywatyzacji w 1999 r., kiedy skarb państwa i PZU sprzedały swoje udziały osobom prywatnym.

Z perspektywy czasu prezes Obramu widzi, że firma przebiła się dzięki specjalizacji i wykształconej kadrze. Stała się m.in. jednym z czołowych producentów automatycznych linii serowarskich.

— Starą, sprawdzoną technologię wytwarzania serów i twarogów (m.in. serek wiejski) w pełni zautomatyzowaliśmy, ubraliśmy w nowoczesną technikę — mówi Jan Wiśniewski.

Płytko na rynku

Do dziś Obram zamontował linie do twarogów w 24 polskich i zagranicznych zakładach mleczarskich.

— Obliczyliśmy, że na naszych liniach serowarskich przerabia się ponad 900 mln litrów mleka rocznie. Podpisujemy średnio 100–150 kontraktów na rok. Naszymi klientami są np. Spółdzielnia Mleczarska Mlekovita i Spółdzielnia Mleczarska Łowicz — wylicza Jan Wiśniewski.

Dla Obramu polski rynek powoli staje się za płytki. Jan Wiśniewski przewiduje, że nasyci się on już za 3-4 lata. W Polsce funkcjonuje ponad 300 zakładów mleczarskich, ich popyt na urządzenia i nowe linie technologiczne musi się kiedyś wyczerpać. Poza tym, jak podkreśla prezes Obramu, żywotność linii technologicznych jest długa — 15-20 lat.

— Uważam, że ruch inwestycyjny w mleczarniach będzie tracił dynamikę wraz z wygasaniem dotacji na rolnictwo z UE — wyrokuje Jan Wiśniewski.

Na eksport

Sposobem na zabezpieczenie się przed osłabieniem koniunktury w kraju jest poszukiwanie rynków zbytu za granicą.

— Obecnie eksport stanowi 50 proc. naszej sprzedaży. Wysyłamy produkty na Białoruś, Ukrainę i do Rosji. To przyszłościowe rynki, choć bardzo wymagające. Poza tym są już tam obecni zachodni konkurenci, z którymi walczymy głownie niższą ceną przy porównywalnej jakości urządzeń — tłumaczy Jan Wiśniewski.

Prezes Obramu nadzieję na zysk widzi też w poszukiwaniu rozwiązań technicznych dla producentów, którzy będą chcieli wytwarzać nowe gatunki serów. Obecnie w Polsce dominują głównie sery holenderskie.

Obram w liczbach

Obram w 2004 roku osiągnął przychód wysokości 82 mln zł, a zysk netto wyniósł 4,350 mln zł. Jest producentem maszyn, urządzeń i kompletnych linii technologicznych przede wszystkim dla przemysłu spożywczego (mleczarstwo), spirytusowego, browarniczego, chemicznego, farmaceutycznego. Zatrudnia 200 osób.

Działalność Obramu do niedawna była finansowana ze środków własnych. W 2004 r. firma postanowiła złożyć wniosek o dotację unijną z programu Phare 2002 na system do obróbki zewnętrznej stali kwasoodpornej oraz frezerskie centrum obróbcze. Pozytywnie rozpatrzony wniosek zachęcił spółkę do ubiegania się o kapitał z funduszy strukturalnych również w tym roku.

— Staramy się o pieniądze na nowe urządzenia do produkcji maszyn. Dzięki środkom z UE polityka inwestycyjna firmy nabrała rozmachu — podkreśla prezes firmy Jan Wiśniewski.

Organizator

Puls Biznesu

Autor rankingu

Coface

Partner strategiczny

Alior

Partnerzy

GPW Orlen Targi Kielce Energa Obrót