Zawsze będzie miejsce dla marek budżetowych

Marcin BołtrykMarcin Bołtryk
opublikowano: 2022-10-28 14:49

Dacia pozostanie marką, dla której najważniejsze jest zachowanie balansu między tym, co klient dostaje, a tym, ile za to zapłaci — mówi Grzegorz Zalewski, dyrektor marki Dacia w Polsce.

Posłuchaj
Speaker icon
Zostań subskrybentem
i słuchaj tego oraz wielu innych artykułów w pb.pl
Subskrypcja
materiały prasowe

PB: Kilka miesięcy temu Mercedes ogłosił, że będzie budował ofertę na bazie modeli wysokomarżowych, ograniczając tym samym liczbę najmniejszych, czyli najtańszych aut. W segmencie premium takie działanie jest łatwiejsze. Jak będzie wyglądała sytuacja w Dacii?

Grzegorz Zalewski: Jesteśmy zupełnie inną marką. Nasza oferta skierowana jest też do zupełne innych klientów. W mojej ocenie proponujemy najlepszy na rynku balans między tym, co klient otrzyma, a tym, ile musi za to zapłacić. To jest wyznacznik naszej oferty. Od początku, jeszcze na etapie koncepcji, nasze auta budowane są w taki sposób, by klient otrzymał to, co mu jest potrzebne, a jednocześnie zapłacił za to możliwe najmniej. Systematycznie robimy badania wśród klientów, żeby zrozumieć, na czym im zależy przede wszystkim, co jest dla nich w samochodzie absolutnie niezbędne, a z czego mogą zrezygnować, by zapłacić mniej. Ta strategia w Dacii się nie zmieni.

Czy budowanie tanich samochodów jest jeszcze możliwe?

Pokazujemy, że tak. Jest to możliwe z kilku powodów. Przede wszystkim dlatego, że cała koncepcja Dacii jest pod to przygotowana. Już na etapie wymyślania samochodu, produkcji czy wyposażania cel, jaki sobie stawiamy, to relacja ceny do jakości. Dacia ma być konkurencja cenowo, dostarczać sprawne, ale dostępne auta. By to było możliwe, musi spotkać się wiele czynników. To np. lokalizacja fabryk — jest tak dobrana, by cena siły roboczej była atrakcyjna, ale zapewniała też sprawną logistykę. Większość komponentów staramy się kupować od wytwórców w pobliżu fabryki, którzy mają tam zakłady produkcyjne. Ale też, co bardzo ważne, nie oferujemy tego, co nie wydaje nam się w tym momencie niezbędne. O możliwie niską cenę dbamy, analizując każdy detal auta.

Jakiś przykład?

Bardzo proszę. Dziś w żadnym modelu naszej marki nie ma foteli sterowanych elektrycznie. Wiemy, że przeważnie kierowca, a pasażer rzadko mają potrzebę zmiany położenia fotela, a zainstalowanie tam dodatkowego silniczka, kabelków, sterownika powoduje, że auto automatycznie drożeje. Takich małych elementów jest bardzo dużo. Modele Dacii są oczywiście wyposażone we wszystkie obowiązkowe systemy bezpieczeństwa. Normy spełnia też konstrukcja samochodu, poduszki powietrzne, strefy zgniotu itd., ale np. nie oferujemy inteligentnego tempomatu. Jest tempomat, natomiast nie ma takiego, który umożliwia automatyczne dostosowanie prędkości samochodu do pojazdu, który jedzie przed nim. Takich małych elementów jest bardzo dużo. Razem składają się na możliwość zaproponowania atrakcyjnej ceny.

Jak pan ocenia przeszłość marek budżetowych?

Myślę, że nie znikną. Zawsze będzie miejsce na tańsze produkty, również w motoryzacji. Jeżeli chodzi o to w najbliższych latach będziemy koncentrowali się na słowie „eko”. I to podwójnie. Będziemy ekonomiczni i ekologiczni, ale ekologicznie w taki sposób, który pozwoli klientom zapłacić mniej. Przykładem jest oferta silników benzynowych zasilanych LPG. Dziś jesteśmy jedynym producentem, który oferuje fabryczną instalację LPG. Fabryczne rozwiązania są dużo dużo lepsze niż instalacje dokładane później. Przede wszystkim ze względu na to, że zamiar założenia takiej instalacji uwzględniono już na etapie projektowania auta, dzięki czemu butla na gaz zabiera znacznie mniej miejsca. Dla użytkownika natomiast wykorzystywanie samochodu z LPG oznacza około 40 proc. oszczędności na paliwie. Doceniają to nasi klienci. Dla przykładu — aż 80 proc. sprzedanych egzemplarzy jednego z naszych najnowszych modeli — dacii jogger — było wyposażonych w fabryczną instalację LPG.

Same ekonomiczne rozwiązania nie wystarczą, szczególnie biorąc pod uwagę perspektywę zakazu sprzedaży aut z konwencjonalnym napędem. Jak Dacia widzi siebie w elektromobilnej przyszłości?

Już w nią wjeżdżamy. W ofercie mamy w pełni elektryczną dacię spring. W tym roku zebraliśmy już na świecie 80 tys. zamówień na ten samochód. Oczywiście oferta będzie się rozszerzała. Część z państwa miała okazję zobaczyć concept o nazwie dacia bigster. Auto wejdzie do produkcji w 2024 r. Dla Dacii to spore wyzwanie, bowiem ten model wprowadzi nas do nowego segmentu. Do tej pory nie mieliśmy propozycji dla zainteresowanych SUV-em segmentu C. Nadal będziemy pilnowali naszego DNA, czyli stosunku ceny do jakości. Zanim jednak on się pojawi, to już w przyszłym roku nasza marka zaoferuje napęd hybrydowy. Na początek w ten napęd będzie wyposażony jogger. I to jest chyba dobry przykład tego, że staramy się oferować to, co uważamy, że w tym momencie dla klienta jest niezbędne. Dwa lata temu rozmawialiśmy z klientami Dacii na temat hybrydy i okazało się, że niekoniecznie tego oczekiwali. Obecnie z naszych badań wynika, że pora na to, żeby ten napęd został wprowadzony.

Już za kilka lat hybrydy nie wystarczą...

Oczywiście. Kres samochodów z napędem spalinowym jest wyznaczony, ale to jeszcze trochę potrwa. Nie jest naszą ambicją być w awangardzie we wprowadzaniu samochodów elektrycznych. Chcemy śledzić rozwój rynku i proponować klientom to, co w danym momencie jest dla nich najbardziej atrakcyjne. Misją Dacii z pewnością pozostanie oferowanie aut atrakcyjnych cenowo.

Szukaj Pulsu Biznesu do słuchania w Spotify, Apple Podcasts, Podcast Addict lub Twojej ulubionej aplikacji

w tym tygodniu: „Strategie koncernów motoryzacyjnych”

goście: Tomasz Mucha — Mercedes-Benz, Maciej Kilim — Toyota Central Europę, Grzegorz Zalewski — Dacia, Maciej Mazur — PSPA, Wojciech Drzewiecki — Samar