ZBP chce monopolu w nieruchomościach

opublikowano: 04-08-2019, 22:00

Związek banków zabiega o to, by analitycy wyceniający m.in. mieszkania musieli mieć państwowy certyfikat. Płatne kursy ma organizować… jego spółka

Związek Banków Polskich (ZBP), samorządowa organizacja reprezentująca interesy banków, chce by bankowi analitycy zajmujący się wyceną nieruchomości musieli mieć kompetencje potwierdzone specjalnym certyfikatem. Lobbuje za taką zmianą prawa, choć pomysł nie podoba się bankom zrzeszonym w ZBP. Dlaczego? Oficjalnie, w trosce o „podnoszenie kwalifikacji analityków”, ale na rynku słychać, że nie bez znaczenia jest to, że istotną rolę w procesie certyfikacji ma odegrać spółka należąca do ZBP.

Misją Związku Banków Polskich, którego szefem jest Krzysztof Pietraszkiewicz,
jest działanie na rzecz wzmacniania roli polskich banków. Od pewnego czasu
prowadzi jednak działania mające wzmocnić sam związek
Zobacz więcej

WZMACNIANIE:

Misją Związku Banków Polskich, którego szefem jest Krzysztof Pietraszkiewicz, jest działanie na rzecz wzmacniania roli polskich banków. Od pewnego czasu prowadzi jednak działania mające wzmocnić sam związek Fot. WM

Jedyny słuszny kurs

ZBP zabiega, o to by stanowisko związane z „analizą i oceną nieruchomości na potrzeby zabezpieczenia wierzytelności bankowych” znalazło się w Zintegrowanym Systemie Kwalifikacji (ZSK). To państwowa księga, która określa zakres umiejętności dla poszczególnych profesji. Rozwiązanie inspirowane europejskimi inicjatywami powstało ponad trzy lata temu i ma zmobilizować Polaków do podnoszenia kwalifikacji zawodowych.

Szkopuł w tym, że ZBP może mieć w takiej zmianie prawa interes, i to dosłownie. Według koncepcji związku kwalifikacje osób zajmujących się analizą nieruchomości miałyby być certyfikowane na podstawie kursu zakończonego egzaminem. Z dokumentu do którego dotarł „PB” wynika, że za organizację płatnych kursów i egzaminów miałoby odpowiadać Centrum Analiz i Monitorowania Rynku Obrotu Nieruchomościami (AMRON). To ośrodek analityczno-badawczy, specjalizujący się w zagadnieniach związanych z rynkiem nieruchomości, działający w ramach Centrum Prawa Bankowego i Informacji (CPBiI) — spółki, której właścicielem jest ZBP.

W zamyśle kursem mają być zainteresowani analitycy kredytowi, analitycy ryzyka, doradcy klienta i rzeczoznawcy majątkowi. Orientacyjny koszt to tysiąc złotych, a okres ważności — trzy lata. Wniosek ZBP o wpis do księgi certyfikowanych zawodów trafił na biurko Piotra Nowaka, wiceministra finansów, 10 maja 2019 r. Na rozpatrzenie wniosku resort ma czas do listopada. „Konsultacje wniosku przedłużono do 30 czerwca na prośbę jednego z podmiotów biorących w nich udział. Wszystkie uwagi, które wpłynęły do MF zostały przekazane Związkowi Banków Polskich. (…) Obecnie jesteśmy na etapie poszukiwania specjalistów, którzy sporządzą opinię dotyczącą społeczno-gospodarczej potrzeby włączenia do Zintegrowanego Systemu danej kwalifikacji rynkowej” — odpowiedział nam biuro prasowe Ministerstwa Finansów.

Ustawa o ZSK nie nakłada obowiązku publikowania zgłoszonych uwag. Z dokumentu do którego udało nam się dotrzeć wynika, że możliwość zaopiniowania wniosku ZBP dostało 48 podmiotów — na liście zabrakło jednak firm konkurencyjnych wobec CPBiI i banków (nie licząc Banku Gospodarstwa Krajowego), które są żywo zainteresowane tematem. Każdego roku polskie banki udzielają ok. 180 tys. kredytów hipotecznych na cele mieszkaniowe na łączną kwotę około 44 mld złotych. Obecnie banki mają w portfelach około 2,2 mln takich kredytów. Co trzy lata wartość mieszkania zabezpieczonego hipoteką jest aktualizowana — średni koszt waha się między 300 a 500 zł. W przypadku nieruchomości komercyjnych wycenę przeprowadza się co roku, a jej koszt jest znacznie wyższy. Analitycy posiłkują się wówczas danymi z pochodzącymi z różnych źródeł — zarówno własnych (bazy danych mają największe polskie banki — PKO BP i Pekao), jak zewnętrznych dostawców. Największe bazy ma AMRON, Cenatorium i Emmerson, ale na rynku działają również lokalni dostawcy.

Preferowane narzędzie

„PB” dotarł do pisma jakie Cenatorium przekazało resortowi finansów.

„Umieszczenie w ZSK kwalifikacji z góry przewidującej dopuszczenie do niej osób korzystających z określonego narzędzia [bazy danych AMRON — red.] jest rodzajem praktyki antykonkurencyjnej, uprzywilejowującej ZBP kosztem konkurentów, co jednocześnie godzi w zasadę równości i stanowi wyraz dyskryminacji w życiu gospodarczym [art. 32 Konstytucji RP] — przekonuje Adam Sobczak, prezes Cenatorium, w piśmie do MF.

Dodaje, że monopol ogranicza postęp techniczny i rozwój innowacji — alternatywnych baz danych o nieruchomościach i gruntach.Przekonuje, że stracą na tym nie tylko firmy konkurencyjne wobec właściciela bazy AMRON, ale również banki, bowiem ceny dyktować będzie jedna firma. Jacek Furga, prezes Centrum Prawa Bankowego i Informacji (CPBiI), w rozmowie z „PB,” zapewnia, że jego spółka nie rości sobie praw do monopolu, a konsekwencją postulowanych rozwiązań może być jedynie to, że osoby, które zdobędą certyfikat będą preferowane na rynku pracy. Szef AMRON twierdzi, że jego baza jest obecnie najlepsza do szkolenia analityków bo: zawiera najwięcej informacji, spełnia wymogi nadzorcy, przewidziane w rekomendacji J (określa zasady gromadzenia i przetwarzania przez banki danych o nieruchomościach) i S (dotyczy dobrych praktyk w zakresie zarządzania ekspozycjami kredytowymi zabezpieczonymi hipotecznie) i ma ponad krajowy zasięg.

Banki nie chcą płacić

Według ustaleń „PB” działania ZBP nie podobają się także… bankom zrzeszonym w związku. Inicjatywę organizacji postrzegają jak walkę o monopol. Nasi rozmówcy obawiają się, że uzyskanie państwowego certyfikatu w trakcie szkolenia prowadzonego przez AMRON prędzej czy później stanie się dla analityków obowiązkowe. A to będzie oznaczało dodatkowe koszty.

— Banki mają już wystarczająco dużo obciążeń, takich jak np. podatek bankowy, czy coraz wyższe składki na Bankowy Funduszu Gwarancyjny, nie chcemy kolejnych. I tak coraz trudniejsze jest osiąganie założonych wyników finansowych — mówi nasz rozmówca.

I dodaje: — Niestety istnieje ryzyko, że w przyszłości jedyną słuszną i preferowaną przez państwo bazą danych o nieruchomościach będzie baza AMRON.

Obowiązek korzystania z baz ZBP

To nie pierwszy raz, gdy bazy Związku Banków Polskich mają dostać preferencje. ZBP i niektóre banki są właścicielami jedynych dwóch działających Biur Informacji Kredytowej i Biura Informacji Gospodarczej (ma kilku konkurentów). To spółki, które zajmują się gromadzeniem i i komercyjnym udostępnianiem danych dotyczących historii kredytowej klientów banków, SKOK-ów oraz od niedawna również firm pożyczkowych. W lutym w projekcie nowelizacji tzw. ustawy antylichwiarskiej pojawił się przepis dotyczący obligatoryjnego sprawdzania wiarygodności klienta firmy pożyczkowej w przynajmniej jednym BIK-u i co najmniej jednym BIG-u. Co ważne — inne instytucje udzielające finansowania, czyli banki i SKOK-i, chociaż w większości przypadków weryfikują klienta w takich bazach, to takiego obowiązku nie mają. Branża szacowała wówczas, że przy średnim koszcie jednego zapytania wynoszącym 8 zł, firmy pożyczkowe będą musiały zapłacić BIK minimum 100 mln zł rocznie. Pomysł skrytykowano w toku konsultacji społecznych. W czerwcu pojawiła się nowa wersja projektu, w której kontrowersyjna propozycja resortu sprawiedliwości, autora projektu ustawy, została złagodzona - obowiązek ograniczono do jednej bazy. Projekt jest w Sejmie, oczekuje na notyfikację Komisji Europejskiej.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Karolina Wysota

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy