Zbrojeniówka zbiera się w sobie

Katarzyna KapczyńskaKatarzyna Kapczyńska
opublikowano: 2016-04-28 22:00

Polska Grupa Zbrojeniowa przekształci się w koncern. Łatwiej będzie zdobywać zamówienia z armii i rozwijać nowe technologie.

Polska Grupa Zbrojeniowa (PGZ) przedstawiła zarys aktualizacji strategii rozwoju, opracowanej przez poprzedników. Szczegóły zaprezentuje 31 maja. Prochu nie wymyślono, wiele działań zainicjowanych przez poprzedników będzie kontynuowanych. Na przykład konsolidacja.

— Dokonała się w sferze formalnoprawnej, ale trzeba faktycznie zintegrować firmy, działy finansowe itp. — mówi Szczepan Ruman, dyrektor biura analiz i strategii w PGZ.

Dziś firma działa jako matka wielu spółek zbrojeniowych i cywilnych, pogrupowanych w luźnych dywizjach. Nowe władze zapowiadają rychłe przekształcenie jej w koncern i wzmocnienie — dzięki akwizycjom i technologii. Wszystko z myślą o zamówieniach polskiej armii, które będzie łatwiej zdobywać i sprawnie realizować. W najbliższej dekadzie PGZ powalczy o kontrakty warte 60 mld zł.

Szanse i zagrożenia

Zwolennikiem budowy jednego, silnego partnera dla sił zbrojnych jest Stefan Markowski z australijskiego University of South Wales, współautor raportu z rekomendacjami strategii rozwojowych dla zbrojeniówki. Jego zdaniem, dzięki temu łatwiej będzie skorzystać z zapisów międzynarodowego prawa, pozwalających na bezpośrednie, bezprzetargowe zawieranie kontraktów z wojskiem. Obaw nie kryje natomiast Adam Bartosiewicz, wiceprezes WB Electronics.

— W USA postawiono na silną integrację przemysłu i budowę koncernów, a dziś okazuje się, że poszło to o krok za daleko, ograniczając konkurencję. W efekcie wojsko nie dostaje zamówionego sprzętu na czas, a bywa też, że otrzymuje nie to, co zamówiło — mówi Adam Bartosiewicz.

Daje jednak PGZ kredyt zaufania. W kwestii planowanych dostaw technologii od zagranicznych partnerów ostrożny jest Krystian Chmielewski, wiceprezes Kongsberg Defence Polska, związany z norweską grupą, dostawcą m.in. rakiet dla naszej armii. Twierdzi, że żaden duży dostawca nie sprzeda firmom z innego kraju nowoczesnej technologii.

— Negocjujemy właśnie duży kontrakt z USA. Możemy tam nawet zbudować linię produkcyjną, ale technologii nie sprzedamy, nawet Amerykanom — podkreśla Krystian Chmielewski.

Innowacje z Marsa

Jeśli więc polskie firmy chcą produkować nowoczesne uzbrojenie, muszą same inwestować w rozwój. PGZ ma już na to pomysł. — Zbudujemy własne centrum innowacji, np. dzięki wsparciu funduszu inwestycyjnego z naszej grupy — mówi Szczepan Ruman.

Do PGZ należy MS TFI, zarządzający funduszem Mars. Szczepan Ruman zapowiada także kontynuację współpracy z uczelniami i instytucjami badawczo-rozwojowymi. Eksperci chwalą jednak pomysł budowy własnej placówki, bo zaledwie 2 proc. projektów innowacyjnych wymyślanych poza przemysłem było komercjalizowanych. Być może projekty wewnętrznego centrum innowacji łatwiej trafią na linie produkcyjne w PGZ. Na konieczność wspierania własnej myśli technicznej wskazuje Robert Głębocki z Politechniki Warszawskiej. Tylko wówczas mamy szansę na eksport.

— Mamy pociski Spike i Grom. Pierwsze są bardziej nowoczesne, ale nasz partner zagraniczny [Rafael — red.] woli je za granicą sprzedawać samodzielnie. Dla rakiet Grom wciąż sami jesteśmy w stanie znaleźć nabywców — przypomina Robert Głębocki.

Eksport ma być kołem zamachowych PGZ. Poprzednicy w strategii planowali osiągnięcie rocznie 12 mld zł przychodów, w tym 6 mld zł z eksportu. Szczepan Ruman podkreśla, że wskaźniki nie zostaną wykreślone ze strategii, ale PGZ bardziej niż na nich będzie się skupiać na zapewnieniu bezpieczeństwa państwa. Podtrzymuje jednak plan eksportowej ekspansji. Sceptyczny jest Stefan Markowski. Podkreśla, że firmy obronne niemal wszystkich państw chcą zdobywać rynki zagraniczne, ale armie zazwyczaj niechętnie importują uzbrojenie.