W najbliższej okolicy redakcji „PB” kilka dni przed EURO 2012 oddane zostały do użytku dwa ważne obiekty kolejowe: zbudowany od nowa przystanek Warszawa Stadion oraz poddany liftingowi dworzec Warszawa Wschodnia. Tytułem w uaktualnionej wersji 2016 trzymam kciuki za naprawę podsufitki urwanej w minioną sobotę na dworcu. Wykonawca remontu — spółka Strabag, obiecuje, że w ramach gwarancji wyrobi się może nawet już w kwietniu. Proponuję jednak założyć czasową górkę, wtedy każdy termin wcześniejszy staje się miłym zaskoczeniem.
Dla firmy, która nie umiała przymocować prostej metalowej podwieszki sufitu, to straszliwa wizerunkowa wpadka. Dla grupy PKP w sensie kosztowym szczęśliwa jest okoliczność, że urwało się tuż przed upływem trzyletniej gwarancji. Żeby tak całkiem nie krakać, przypomnę, że urywanie się czegoś na głowę to standardowa budowlana przypadłość.
Doskonale pamiętam, gdy w sierpniu 2008 r. w ultranowoczesnym gmachu Parlamentu Europejskiego w Strasburgu urwało się w głównej sali obrad ponad 7 ton ciężkiej podsufitki betonowej, która gdyby spadła podczas obrad — zabiłaby kilkunastu europosłów (z naszych — PiS). Dzięki postawie ochroniarzy Warszawy Wschodniej 28 marca zwalenie się podwieszki ani przez chwilę nie było niebezpieczne dla pasażerów. Summa summarum — jesteśmy w Europie.