Zdrowie poprawia się po czterdziestce

Natalia Grzebisz-Zatońska
opublikowano: 2023-09-15 14:33

Andrzej Kula, prezes spółki projektowej Ivia, w sierpniu ukończył dziesiąte zawody Ironman na dystansie 70,3 mili, czyli ponad 112 km. Aktywność fizyczna jest dla niego lekiem na ból pleców i stres.

Posłuchaj
Speaker icon
Zostań subskrybentem
i słuchaj tego oraz wielu innych artykułów w pb.pl
Subskrypcja

5 godzin i 12 minut — tyle menedżerowi firmy z Podbeskidzia zajęło pokonanie w Poznaniu tzw. połówki Ironmana. To 1,6 km pływania, 90 km do przejechania na rowerze, a na koniec 21 km biegu.

— Lubię współzawodnictwo sportowe. Przynosi mi to satysfakcję. W porównaniu z biznesem, w którym na drodze do sukcesu jest wiele nieprzewidywalnych zmiennych, w sporcie osiągnięcie celów jest łatwiejsze. Jeżeli poświęcasz czas na treningi, to możesz liczyć na pozytywny efekt w wynikach sportowych. Na zawodach sprawdzam samego siebie, ale lubię też porównywać się z innymi, szczególnie z kolegami, z którymi trenuję. Na końcu najważniejsze jest dla mnie osiąganie własnych celów — mówi Andrzej Kula, prezes spółki projektowej Ivia, który do triathlonu wrócił po rocznej przerwie spowodowanej złamaniem ręki.

Nie było za późno.

Przygodę ze sportem rozpoczął dopiero w 2014 r., gdy po okresie pracy związanej z budowaniem firmy od podstaw (Ivia zajmuje się projektowaniem dużych inwestycji infrastrukturalnych, takich jak drogi ekspresowe, autostrady, mosty i linie kolejowe) postanowił zadbać o zdrowie.

— Byłem przed czterdziestką i dużo czasu poświęcałem firmie. Była też rodzina, trójka dzieci, brakowało czasu na sport, mocno zaczął doskwierać mi kręgosłup. Przy kolejnej wizycie u lekarza, który zdiagnozował problem w odcinku piersiowym, stwierdziłem, że bez aktywności fizycznej nic się nie zmieni. Nie chciałem całe życie chodzić na rehabilitację, więc zacząłem szukać odpowiedniego dla mnie sportu, który poprawi zdrowie. Wybór padł na triathlon, który wymaga ogólnej sprawności organizmu — mówi prezes Ivii.

Pierwszy triathlon Andrzej Kula ukończył w Tyńcu pod Krakowem w sierpniu 2014 r. To był cross triathlon na dystansie 1 km — 25 km — 8 km, a pływać trzeba było w Wiśle. Dwa tygodnie później kolejny start, już na dystansie olimpijskim 1,5 km — 40 km — 10 km. Następnie postanowił poprawić wyniki w bieganiu i przygotować się do klasycznego, biegowego maratonu.

— W efekcie treningów pojawiły się bóle kolan, a lekarz ortopeda stwierdził, że na bieganie jest już za późno. Nic nie mogło mnie bardziej zmotywować do działania. Dzięki rehabilitacji wzmocniłem mięśnie i pokonałem inne problemy, a kilka miesięcy później, w kwietniu 2015 r., wystartowałem w Maratonie Warszawskim, osiągając wynik 3 godziny i 32 minuty. To wskazówka dla tych, którzy mają problemy na początku drogi ze sportem. Czasami zmiana stylu życia i odpowiedni trening mogą zmienić wszystko — mówi Andrzej Kula.

Wbrew przeszkodom.

Pierwszy triathlon na dystansie 70,3 mili ukończył w lipcu 2015 r. w Poznaniu. W kolejnych zawodach, po dwóch latach treningów, wystartował w Szczecinie i osiągnął najlepszy do tej pory czas — 5 godzin. To był przełomowy moment dla Andrzeja Kuli, bo od tego startu poprawa własnych wyników na tym dystansie stała się jego celem. Pod egidą Światowej Federacji Triathlonu kończył starty w Gdyni, gdzie co roku bierze udział 1,5-2 tys. osób. Pływanie w morzu i pofałdowana trasa rowerowa powodują jednak, że prezes Ivii do dzisiaj nie pokonał bariery 5 godzin.

— W sporcie bywa wiele przeszkód, które trzeba nauczyć się pokonywać. W maju 2022 r. na zawodach MTB we Włoszech dość poważnie złamałem rękę, co spowodowało przerwę w startach, ale nie zniechęciło mnie do aktywności. W sezonie 2022-23 brałem udział jako opiekun mojego syna Jakuba podczas maratonów na rowerze górskim. Wspólnie pokonywaliśmy trasy, a w tym roku Kuba dwukrotnie zdobył na zawodach drugie miejsce w swojej kategorii wiekowej. W 2023 r. udało się spełnić moje marzenie, aby ukończyć amatorski L’etape Tour de France, czyli jeden z etapów głównego wyścigu. 160 kilometrów po górach, z przewyższeniem 4200 metrów, dało w kość, ale zapewniło niezapomniane wrażenia — mówi Andrzej Kula.

Często trenuje wieczorami lub wtedy, gdy zabiera dzieci na basen. W zimie stawia na narty biegowe i skitoury. Ukończył trzykrotnie Bieg Piastów na głównym dystansie, a jego marzeniem jest start w Biegu Wazów lub we włoskiej Marcialondze. Nieprzewidywalność jego pracy powoduje jednak, że osobistym trenerem jest... zegarek sportowy, aplikacje w telefonie, książki i podcasty o tematyce związanej ze sportem.

— Kilka razy już prawie się zdecydowałem na plany treningowe, ale mam problem z przewidywalnością czasu wolnego. Trenuję bardziej spontanicznie. Dane np. o progu mleczanowym i pułapie tlenowym pochodzą z aplikacji. Jeśli chodzi o lekarzy, to inwestuję czas głównie w kardiologa, ponieważ jest to ważne w tej dyscyplinie. Dużo czasu poświęciłem też na treningi pływackie i miałem na początku przygody ze sportem dwóch trenerów. Musiałem oduczyć się pływać i później nauczyć się na nowo, już poprawnie. To było wymagające, ale teraz przynosi korzyści. Poprawiłem dzięki temu technikę, dzięki której na pływaniu nie tracę cennej energii. To pierwszy sport w triathlonie, po którego ukończeniu muszę zachować siły na rower i bieganie — mówi Andrzej Kula.

Między treningiem a budową.

Większość projektów w firmie Andrzeja Kuli realizowanych jest z firmami wykonawczymi w formule projektuj i buduj, co sprawia, że cały proces jest bardzo krótki, a projekty od razu trafiają na budowę. To szybkie tempo realizacji w wielu przypadkach jest powodem dużego poziomu stresu wynikającego z presji czasu oraz z powodu ryzyka kontraktowego.

— W pracy staram się być pozytywnym liderem. Często opowiadam o zawodach i staram się zachęcić inne osoby. Kilkakrotnie udało nam się w Ivii stworzyć team i wystartować wspólnie w sztafetach triathlonowych na dystansie olimpijskim oraz w sprincie. Wyjście ze strefy komfortu pomaga w pracy nad własnym charakterem, przełamywaniem słabości i motywuje do działania. Ponadto, zwłaszcza podczas treningów biegowych, dotleniony umysł znajduje rozwiązania problemów i ciekawe, nowe pomysły do wdrożenia w firmie. Tym doświadczeniem staram się też dzielić ze swoimi pracownikami i znajomymi — podsumowuje Andrzej Kula.