Zdrowie w stanie podgorączkowym

opublikowano: 01-01-2018, 22:00
aktualizacja: 01-01-2018, 22:12

Aptekarze nie obawiają się przyszłego roku, bo co złego miało się wydarzyć, to już się wydarzyło. Inni są mniej optymistyczni.

Ochrona zdrowia jest ciągle w stanie pogotowia. Zmieniają się przepisy i reguły finansowania, a czara goryczy kolejnych grup zawodowych — ostatnio rezydentów — w końcu się przelewa, co prowadzi do strajków i żądań podwyżek. Kierujący resortem zdrowia Konstanty Radziwiłł jest wymieniany jako jeden z faworytów do pożegnania się z posadą przy spodziewanej — ale jakoś niemogącej nadejść — rekonstrukcji rządu. W tych realiach najlepsze nastroje mają aptekarze. Powód? Ich głębokie zmiany już dotknęły wraz z wejściem w życie nowelizacji prawa farmaceutycznego, wprowadzającej regułę tzw. apteki dla aptekarza, na mocy której sieci apteczne nie mogą otwierać nowych placówek.

JUŻ PO BURZY: Branża farmaceutyczna nie obawia się 2018 r., bo nic gorszego niż w ubiegłym nie może się wydarzyć.
Zobacz więcej

JUŻ PO BURZY: Branża farmaceutyczna nie obawia się 2018 r., bo nic gorszego niż w ubiegłym nie może się wydarzyć. Fot. Marek Wiśniewski

— W branży aptecznej do trzęsienia ziemi doszło w 2017 r. Teraz nie spodziewamy się kolejnej rewolucji. Dla biznesu najgorszy jest brak legislacyjnej stabilizacji i przewidywalności. Ja jestem optymistą, więc liczę na stabilizację, pozwalającą aptekom na rozwój i powrót do wzrostu — mówi Jan Zając, prezes sieci aptek Ziko. Na stabilizację nie mają co liczyć producenci leków, którzy narzekają na zbyt dużą presję na ceny.

— Docierające do nas sygnały o pracach w resorcie nad dużą nowelizacją ustawy refundacyjnej nie napawają optymizmem. Obecnie obowiązująca obliguje producentów leków, które zostająwpisane na listy refundacyjne, do obniżenia cen — i krajowi wytwórcy to robią. Narodowy Fundusz Zdrowia z tego tytułu uzyskuje oszczędności, pozwalające pokryć koszty bezpłatnych leków dla seniorów. Jednak w ostatnim czasie krajowe firmy borykają się z dalszą presją na obniżki cen, które i tak są już najniższe w UE. Zmuszanie nas do obniżek poniżej wartości progowych zmniejsza nasze szanse na rozwój i możliwość konkurowania na europejskim rynku — mówi Zdzisław Sabiłło, prezes Polskiego Związku Pracodawców Przemysłu Farmaceutycznego. Tymczasem rząd chce innymi metodami sprawić, by krajowi producenci leków

nie tylko skutecznie konkurowali z zagranicznymi koncernami, ale wręcz stali się eksporterami myśli naukowej. Pod koniec roku premier Mateusz Morawiecki wraz z wicepremierem Jarosławem Gowinem zapowiedzieli utworzenie Instytutu Biotechnologii Medycznej i zainwestowanie co najmniej 0,5 mld zł publicznych pieniędzy we wsparcie polskich naukowców, farmaceutów i biotechnologów, którzy mają pracować przede wszystkim nad lekami onkologicznymi i kardiologicznymi. — Chcemy, żeby leki były coraz tańsze i coraz bardziej polonizowane — mówił Mateusz Morawiecki.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Marcel Zatoński

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy

Puls Biznesu

Inne / Zdrowie w stanie podgorączkowym