Rozwój compliance firmy zawdzięczają kryzysowi, który w dużej mierze był spowodowany rozluźnieniem nadzoru nad instytucjami finansowymi. Compliance ma pilnować zgodności działania firmy z prawem, zapobiegać ryzyku prawnemu, finansowemu, dbać o reputację przedsiębiorstwa, monitorować pod tym kątem sytuację w nim i wprowadzać odpowiednie zmiany. Zazwyczaj działy compliance odpowiadają też za przestrzeganie zasad etyki i uczciwości oraz nadzór nad systemem zapobiegania praniu pieniędzy.
— Ale aby były sprawne, muszą być niezależne. Dopiero spełnienie tego warunku pozwala im skutecznie i efektywnie działać. Biznes musi iść do przodu, ale zgodnie z prawem. To się opłaca. Wszelkie złe praktyki odbijają się na zaufaniu do firm i na ich wizerunku — mówi Paweł Kuskowski, prezes Stowarzyszenia Compliance Polska.
Prekursorem tych wyspecjalizowanych działów jest branża finansowa, w której zaufanie i jasne reguły prowadzenia biznesu bezpośrednio przekładają się na zachowania inwestorów i klientów. Ale komórki compliance i zapobiegania praniu pieniędzy powstają również w innych sektorach gospodarki, np. w energetyce, budownictwie, a także w niektórych firmach produkcyjnych. Wymagają tego niektóre branżowe regulacje, ale coraz częściej same firmy uznają, że to dla nich korzystne.
— O utworzeniu działu compliance w przedsiębiorstwie mówi się też jako o sposobie na podnoszenie wartości spółki, a nie tylko bolesnym obowiązku — mówi prezes Stowarzyszenia.
Rynek ich szuka
Dzięki szybkiemu rozwojowi compliance rośnie zapotrzebowanie na wykwalifikowaną kadrę. Zdaniem Pawła Kuskowskiego potrzeby firm w Polsce sięgają nawet kilkuset specjalistów. Potrzebują ich m.in. centra usług wspólnych zajmujące się właśnie compliance i zapobieganiem praniu pieniędzy. Takie centra mają w naszym kraju np. Citibank i HSBC.
Michał Borkowski, konsultant z firmy doradztwa personalnego Antal Finance & Accountancy, informuje, że większość rekrutacji prowadzonych w celu pozyskania osób o takiej specjalizacji dotyczy samodzielnych stanowisk, np. specjalista AML (anty money laundering)., compliance officer, doradca/specjalista ds. zgodności, specjalista ds. compliance. Zależnie jednak od zapotrzebowania firmy zakres obowiązków może być różny. Po zdefiniowaniu zakresu obowiązków i dziedziny, w jakiej działa firma, kandydatów pozyskuje się głównie na dwa sposoby.
— Po pierwsze są to osoby z wykształceniem prawniczym, jeżeli monitorowanie ryzyka braku zgodności ma dotyczyć prawa, a po drugie — specjaliści wywodzący się z audytu, zarówno wewnętrznego, jak i zewnętrznego, bo już mają doświadczenie związane z ograniczaniem ryzyka — wyjaśnia Michał Borkowski.
Z certyfikatem
Czego się oczekuje od kandydatów na stanowiska w compliance? Przede wszystkim powinni umieć logicznie i analitycznie myśleć i szybko się uczyć. Choć w praktyce najczęściej ten zawód wykonują prawnicy lub finansiści, to potrzeba także osób z doświadczeniem IT i władających obcymi językami. Ponieważ specjaliści ds. compliance pracują z osobami z różnych działów, na różnych szczeblach, dlatego muszą mieć umiejętności komunikacyjne, być asertywni, umieć budować relacje i zaufanie.
A że działy compliance zajmują się różnymi sprawami, więc często potrzebują ludzi o różnych kwalifikacjach, a te trzeba stale doskonalić. Tym m.in. zajmuje się działające od 2011 r. Stowarzyszenie Compliance Polska.
— Widzimy, że za zapotrzebowaniem rynku nie nadąża kadra. Jedynym sposobem na zdobycie kompetencji przez specjalistów i potencjalnych pracowników jest więc system szkoleń, które pozwolą uzupełnić luki w wiedzy. Stąd pomysł na szkolenie i certyfikat CCO [certyfikowany compliance officer — red.], które wprowadziliśmy na rynek — informuje Paweł Kuskowski.


