Zelmer otworzy firmę na Ukrainie. To część struktury regionalnej. W tym roku pójdzie na to 10 mln zł.
W pierwszym kwartale Zelmer, producent tzw. małego AGD (odkurzacze, sokowirówki itp.), rozwijał się w tempie 38 proc. I ten trend, zdaniem prezesa Janusza Płocicy, będzie się utrzymywał. Ale możliwości rozwoju spółki na krajowym rynku są już mocno ograniczone.
— Nasz udział w sektorze przekracza 22 proc. Jego dalsze zwiększanie byłoby dosyć kosztowne. Dlatego naszą szansę na szybszy rozwój upatrujemy w eksporcie — mówi prezes.
Zelmer ma już spółki w Czechach, Rosji, Rumunii i na Słowacji. Lada dzień powstanie podobna na Ukrainie. Pierwsze rezultaty wyjścia za granicę są obiecujące. Przykładowo, plan na ten rok dotyczący Rosji zakładał 4-krotne zwiększenie sprzedaży, a po czterech miesiącach wynik jest 6-krotny, choć to tylko 8 mln zł, bo baza była niska.
Ale Zelmer nie będzie żałował pieniędzy na budowę sieci dystrybucyjnej w regionie. W tym roku zarezerwował na ten cel 10 mln zł, w przyszłym będzie to kilkakrotnie więcej. Obecnie grupa, prognozująca na ten rok ponad 380 mln zł rocznych przychodów, dwie trzecie uzyskuje w kraju, a jedną trzecią za granicą.
— Myślę, że w ciągu trzech lat te proporcje mogą być odwrócone — uważa prezes.
Na razie Zelmer tworzy za granicą własną sieć dystrybucji, ale przejęcia lokalnych podmiotów też wchodzą w rachubę. Ostatnio zarząd często bywa w Serbii.
— To kraj o dobrych stosunkach z Rosją, co jest dużym atutem. Jest tam firma, która nas interesuje, ale obecnie jesteśmy na etapie rozpoznania. Tu chodzi o prywatyzację, więc trudno ocenić, jak to się skończy — tłumaczy Janusz Płocica.
Ewentualna akwizycja w Serbii nie przekroczy 100 mln zł, i to łącznie z inwestycjami. Tyle spółka byłaby w stanie zdobyć we własnym zakresie, bez emisji.