Zetor na wstecznym

opublikowano: 19-12-2018, 22:00

Czeski producent ciągników, na którego pomoc liczył Ursus, ma własne problemy — zwolni ponad 40 proc. załogi.

Jeszcze kilka tygodni temu szefostwo podupadającego polskiego producenta miało nadzieję, że od kłopotów wybawi je współpraca z czeskim konkurentem. W październiku Ursus przedstawił menedżerom Zetora możliwe formy kooperacji, ale spotkał się z dość chłodnym przyjęciem.

Pod koniec listopada Alexandr Kuchař, rzecznik prasowy czeskiej firmy, powiedział „PB”, że spotkanie nie stało się „podstawą żadnego konkretnego porozumienia w sprawie ewentualnej współpracy”. Zapewnił również, że Zetor nie rozważa też, ani tym bardziej nie negocjuje wejścia kapitałowego do polskiej spółki. Teraz już wiadomo, skąd ta rezerwa: czeski producent traktorów sam boryka się z tak poważnymi kłopotami, że musi przeprowadzić zwolnienia grupowe. Pracownicy firmy dowiedzieli się o tych planach tuż przed świętami.

Jak informuje telewizja ČT24, wypowiedzenia będą wręczane od początku stycznia. Zdaniem kierownictwa, liczba zwolnionych nie przekroczy 260 z ponad 620 zatrudnionych. Z pracy ma odejść około 130 pracowników biurowych, prawie 120 robotników, ale też kilkunastu menedżerów (zwolnionym ma przysługiwać odprawa w wysokości pięciu pensji). Sprzedaż Zetora spada systematycznie od kilku lat. Niewiele pomogła próba poszerzenia rynków zbytu — w tym i w zeszłym roku spółka weszła do 13 państw. Kluczowa — jak twierdzi cytowany przez ČT24 Marian Lipovský, prezes spółki — była jednak zmiana przepisów, która zmusiła Zetor do inwestycji w modernizację części wyrobów. Skutkiem był wzrost kosztów produkcji i spadek konkurencyjności.

— Nasi globalni konkurenci, którzy mają duże obroty, dostarczają na rynek produkty po wyjątkowo niskich cenach, więc nie jesteśmy w stanie z nimi konkurować — twierdzi Marian Lipovský.

Jednym z najważniejszych dla Zetora rynków zbytu — obok Niemiec i Wielkiej Brytanii — jest Polska. Na naszym rynku czeska firma, podobnie jak rodzimy Ursus, przegrywa z konkurencją. Chociaż ogólna sprzedaż rolniczych ciągników spada, coraz więcej traktorów sprzedają New Holland i John Deere, a obie lokalne firmy są w wyraźnej defensywie. Świadczy o tym drastyczny spadek sprzedaży w ujęciu rok do roku — o 23 proc. w przypadku Zetora i prawie 50 proc. w przypadku Ursusa.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Bartłomiej Mayer

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Gospodarka / Zetor na wstecznym