Zielona energia made in Poland

Komunikat partnera , Materiał partnera
opublikowano: 30-08-2021, 16:18

Jaką funkcję w przyszłości będzie spełniał węgiel? Kiedy z niego zrezygnujemy? Co z oddolnymi próbami urynkowienia energetyki? Na te i inne pytania odpowiadali uczestnicy dyskusji o przyszłości sektora energetycznego.

Ramy dyskusji „Kierunki rozwoju energetyki w Polsce” nakreślił Włodzimierz Ehrenhalt, wiceprezes Stowarzyszenia Energetyki Odnawialnej i moderator rozmowy. Przypomniał, że w połowie lipca Komisja Europejska przedstawiła propozycje wprowadzenia wielkich reform gospodarki UE pod hasłem walki ze zmianami klimatycznymi.

Oceną szans transformacji energetycznej polskiej gospodarki od strony technologii, rynku i rozwiązań prawnych zajęli się uczestnicy dyskusji „Kierunki rozwoju energetyki w Polsce”.

Ujęto je w pakiecie „Fit for 55”. Podstawowy cel: zmniejszenie do 2030 r. o co najmniej 55 proc. emisji dwutlenku węgla w stosunku do 1990 r. Co ciekawe, obowiązujące jeszcze pod koniec ostatniej dekady cele klimatyczne UE przewidywały, że ta redukcja wyniesie 40 proc. Tak gwałtowne podniesienie poprzeczki oznaczać będzie dla państw Unii wielkie wydatki w najbliższej dekadzie, a także gwałtowne wstrząsy dla wielu sektorów gospodarki.

Włodzimierz Ehrenhalt kilka dni przed Forum Wizja Rozwoju dyskutował o „Fit for 55” z przedstawicielami rządu Mateusza Morawieckiego.

– Konkluzja była jasna: Polska nie ma innego wyjścia, musi się dostosować. A do dyspozycji dostaniemy naprawdę duże pieniądze – relacjonował.

Następnie zauważył, że stoimy przed dużą szansą. Jeśli dobrze ją wykorzystamy, Polska przestanie być postrzegana wyłącznie jako podwykonawca pracujący dla światowych potentatów. Za największą bolączkę na drodze do ekotransformacji uznał deficyt zielonej energii. Polska wciąż jest w czołówce krajów produkujących najwięcej energii z węgla. Więcej od nas wytwarzają tylko Niemcy, które w 2020 r. wyprodukowały 134 TWh i zajęły 11. miejsce w światowym rankingu węglowych liderów.

– Jak to zmienić? – pytał Włodzimierz Ehrenhalt.

Technologie i terminy

– To gigantyczne wyzwanie, ponieważ w Polsce nieustannie wzrasta zapotrzebowanie na energię elektryczną. Coraz bliżej nam do Zachodu – przyznał Robert Perkowski, wiceprezes PGNiG.

Zapowiedział, że gazowy koncern będzie tym, który jako jeden z pierwszych w Polsce przerzuci pomost między węglem a OZE. PGNiG stawia na biogaz i wytworzony z niego biometan, a także dodawanie do sieci gazowej wodoru pochodzącego ze źródeł odnawialnych. Po takie rozwiązanie sięgnęły też inne państwa. W Danii aż 20 proc. gazu w sieciach to biometan, we Francji – jedna trzecia.

Według wiceprezesa PGNiG trzeba położyć większy nacisk na świadomość konsumentów energii.

– Przerzucanie odpowiedzialności wyłącznie na koncerny wymaga czasochłonnego budowania infrastruktury. A przecież Polacy coraz przyjaźniej patrzą w stronę elektromobilności, magazynów energii, pomp ciepła czy fotowoltaiki. Dlaczego tego nie wykorzystać? – podkreślał Robert Perkowski.

W podobnym tonie wypowiadał się Jacek Boroń, prezes Węglokoksu Energia.

– Nam nie opłaca się ciągnąć sieci do odpowiedzialnych za niską emisję. Dużo lepszym rozwiązaniem jest budowa fotowoltaiki jedno-dwumegawatowej i sprzedawanie ciepła za pośrednictwem pomp – tłumaczył.

Waldemar Skomudek, wiceprezes Tauron Dystrybucja, zauważył, że sieć energetyczna potrzebuje kolejnych pilnych inwestycji. Inaczej stanie się wąskim gardłem do przyłączania OZE.

– Jesteśmy na wyczerpaniu możliwości. Mamy inwestorów, mamy środki finansowe, ale musimy zadbać o nowy model regulacji, który pozwoli nam funkcjonować w przyszłych latach – podkreślał Waldemar Skomudek.

Jaką funkcję w przyszłości będzie spełniał węgiel?

– Węgiel nie będzie naszym podstawowym paliwem. Już teraz odzyskujemy ciepło z urządzeń wiertniczych, a tam, gdzie ma to sens, „zazieleniamy” ciepło za pomocą biomasy – zapewniał prezes Węglokoksu.

O zielonej energii z punktu widzenia inwestorów opowiadał Radosław Kwiecień, członek zarządu Banku Gospodarstwa Krajowego.

– BGK unika inwestycji związanych z czarną energią, ale zdaniem jego wiceprezesa węgiel zostanie z nami na długo, tyle że nie jako surowiec do spalania w elektrowniach czy domowych piecach, ponieważ to by było barbarzyństwo – skwitował i dodał: – Węgiel odnajdzie się w technologiach jako półprzewodnik czy surowiec do budowy magazynów energetycznych.

W ocenie Roberta Perkowskiego istotna zmiana nastąpi za około dziesięć lat.

– Mamy w Polsce elektrownie węglowe, które były relatywnie niedawno wybudowane, i których koszt budowy nie został jeszcze zamortyzowany – podkreślił.

– Z kolei kotłownie powiatowe przejdą konwersję na paliwo gazowe. I prawdopodobnie ono będzie dominującym surowcem energetycznym przez wiele lat, ponieważ OZE czeka jeszcze wiele wyzwań. Trzeba rozwiązać problemy z przesyłem, dystrybucją i dostępnością – dodał Robert Perkowski.

– Z węgla zrezygnujemy dopiero wtedy, kiedy na nasz miks energetyczny stabilnie zapracują alternatywne źródła. Niestety, w pochmurne i deszczowe dni gigawaty z fotowoltaiki i farm wiatrowych wypadają z podstawy. A kto dzisiaj odważy się wyłączyć bloki węglowe, kiedy nie mamy czym zaspokoić zapotrzebowania na energię w nocy, która jest potrzebna w procesach produkcyjnych? – pytał Waldemar Skomudek.

Rynek energii

Uczestnicy dyskusji zastanawiali się, jaki wpływ na polskie koncerny i ceny będzie miał wspólny unijny rynek energii.

– Wiele zależy od tego czy wszystkie państwa będą traktowane jednakowo, czy np. uwzględni się różnice w szerokościach geograficznych. Ponieważ nie możemy się porównywać z Hiszpanią czy Portugalią, które mają identyczne regulacje, ale dużo więcej słońca i wietrznych dni. I dlatego powinniśmy dbać o to, żeby UE zauważyła, że zrzesza państwa o różnych potrzebach energetycznych – wyjaśnił Robert Perkowski.

Radosław Kwiecień opowiadał o doświadczeniach BGK z finansowaniem OZE. W aktywach instytucji energetyka ma wysoką pozycję. Bank na różne sposoby wspiera zarówno małych, średnich, jak i dużych, ogólnokrajowych dostawców energii. W przededniu forum wystartował z nową inicjatywą „3W: woda, węgiel, wodór”.

– Pracujemy z naukowcami, biznesem i administracją, aby lobbować za rozwiązaniami prawnymi, które stworzą przyjazny ekosystem dla polskiej przedsiębiorczości i będą ukierunkowane na budowę zeroemisyjności – opowiadał o inicjatywie Radosław Kwiecień.

Rola regulatora

Dyskutanci pochylili się również nad oddolnymi próbami urynkowienia energetyki.

– Mamy wyraźny konflikt między prywatnymi inicjatywami a państwem. Mój znajomy zbudował przyfabryczną farmę wiatrową i fotowoltaiczną o mocy 15 MW. Ma nadwyżki i chce je sprzedać – zauważył Włodzimierz Ehrenhalt.

– Rzeczywiście, to się dzieje w całym kraju: prywatny kapitał inwestuje w budowę sieci lub przejmuje ją od państwowego dystrybutora – potwierdził Jacek Boroń.

Jego zdaniem w niedalekiej przyszłości prywatne firmy staną się poważną konkurencją dla krajowych koncernów, choćby ze względu na niższe ceny. Jeśli jednak ten proces przebiegnie chaotycznie, to koszty mogą wzrosnąć.

– Pojawią się regulacje, które spowodują bunt prywatnych inwestorów. Z drugiej strony duże spółki energetyczne mają potencjał, żeby koszty redukować i raczej poradzą sobie z tym problemem – zauważył Jacek Boroń.

Waldemar Skomudek przyznał, że Tauron Operator codziennie otrzymuje pytania od lokalnych społeczności, które są zainteresowane autonomią energetyczną. Dlatego spółka prowadzi kilkanaście klastrów.

– Służą temu, żeby „na miejscu” zbudować infrastrukturę produkującą energię na bazie różnych źródeł. Koszty są wtedy niższe, bo przesył energii zredukowano do minimum – opowiadał.

– Regulator jest niezbędny. Nie wierzę w to, że państwo pozostawi obszar energii mechanizmom rynkowym, bo wtedy pojawi się monopol naturalny. Operator dostarczy prąd tylko tam, gdzie będzie to dla niego opłacalne. Stąd nieodzowna rola państwa – przekonywał wiceprezes PGNiG.

Według niego mniejsze inicjatywy są potrzebne, ale należy uważać, aby nie wylać dziecka z kąpielą. Przykładowo, farmy wiatrowe w Wielkiej Brytanii są dziś w kryzysowym położeniu, bo jest ich za dużo.

– Jak tam nie wieje, to nikt nie zarabia. Jak wieje – energię produkują wszyscy, więc prąd jest tak tani, że trudno zarobić na amortyzację. Ktoś musi czuwać nad tym, żeby właściciele wiatraków nie bankrutowali, ponieważ w innym przypadku ceny wzrosną – wyjaśnił Robert Perkowski.

A jak widzi rozwój PGNiG w niedalekiej przyszłości?

przyszłości? Koncern jeszcze w tym roku zakończy budowę kawernowego podziemnego magazynu na gaz w podgdyńskim Kosakowie. Jego pojemność wyniesie 300 mln m sześć. W planach jest także magazynowanie wodoru z farm wiatrowych czy fotowoltaiki. Na tym jednak nie koniec. W planach jest także magazynowanie wodoru z farm wiatrowych czy fotowoltaiki. Na tym jednak nie koniec.

– Wspólnie z wiodącymi polskimi ośrodkami akademickimi chcemy wypracować własne know-how, które rozwinie polską zieloną energię – zapowiedział Robert Perkowski.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Polecane