Zielone aukcje budzą niepokój

Pierwsza w historii próbna aukcja dla odnawialnych źródeł energii zaniepokoiła branżę. Ceny wyszły tak niskie, że nie opłacałoby się budować.

Są już wnioski z pierwszej testowej aukcji dla odnawialnych źródeł energii. Zdaniem branży — niepokojące. Jest obawa, że wiele projektów, które wygrają aukcje… i tak nie powstanie.

Ceny za niskie

Aukcje to filar nowej ustawy o odnawialnych źródłach energii oraz główne narzędzie wsparcia tych źródeł. Zamysł jest taki: inwestorzy będą wystawiać projekty (wiatrowe, fotowoltaiczne, biogazowe etc.) w aukcjach i rywalizować o państwowe wsparcie. Wygrają ci, którzy wykażą, że będą produkować energię najtaniej.

Pierwsza aukcja ma zostać przeprowadzona w połowie 2016 r., a do tego czasu musi jeszcze powstać specjalna platforma informatyczna, potrzebne są też specjalne rozporządzenia. Branża nie chciała jednak na to czekać. Polskie Stowarzyszenie Energetyki Wiatrowej, firma doradcza PwC i kancelaria prawna DZP przygotowały próbną aukcję. A branża się na nią rzuciła.

W aukcji „na sucho” wzięło udział 140 inwestycji, o łącznej mocy przekraczającej 3700 MW. To sześć razy więcej, niż zielone inwestycje wybudowane w zeszłym roku. Wyszło, że w koszyku nowych projektów wiatrowych o dużej skali ukształtował się przedział 240-323 zł/MWh. I to problem.

— Wystarczy spojrzeć na dane z aukcji. Prawie 70 proc. ofert z sektora wiatrowego mieściło się w przedziale 340-400 zł/ MWh. Problem w tym, że racjonalna w tym sektorze cena to minimum 360 zł. Ci, którzy zadeklarowali mniej, mogą w przyszłości nie dostać finansowania bankowego, bo projekt nie będzie się spinał. W efekcie te projekty, czyli wygrani z aukcji, najzwyczajniej w świecie nie powstaną — tłumaczy Wojciech Cetnarski, prezes PSEW.

Apel o poprawki

PSEW nazywa to zjawisko „underbiddingiem” i uważa za zagrożenie. Wystąpiło już w Holandii, gdzie z ponad 1800 MW mocy zakontraktowanej w aukcjach powstało ledwie 291 MW, a także we Włoszech, gdzie w 2013 r. w aukcjach wygrały projekty o mocy 907 MW, a do dziś zrealizowano tylko 47 proc. z nich.

Pocieszeniem może być to, że w prawdziwych aukcjach inwestorzy będą mieli mniejszą skłonność do obniżania ceny. Po pierwsze — „na sucho” mogli szarżować bez konsekwencji. Po drugie — w prawdziwych aukcjach będą musieli płacić wadium, przepadające, jeśli inwestycja nie zostanie zrealizowana.

— Wystąpimy do Ministerstwa Gospodarki z propozycją zmiany praktyk, żeby te niekorzystne zjawiska zminimalizować — zapowiada Wojciech Cetnarski. Wśród pomysłów jest m.in. wprowadzenie ceny minimalnej,poniżej której uczestnicy aukcji nie mogliby zejść. Jest też pomysł, by Urząd Regulacji Energetyki informował regularnie o postępach w budowie projektów OZE.

Fotowoltaika wygrana

Optymistyczni mogą być natomiast inwestorzy planujący budowę instalacji fotowoltaicznych.

— Próbna aukcja potwierdziła, że takie instalacje otrzymywać będą cenę równą maksymalnej możliwej dopuszczonej przez aukcje — twierdzi Jan Biernacki z PwC. Symulacja aukcji wskazuje, że na rynku jest miejsce na ok. 550 WM inwestycji w fotowoltaice. Problem w tym, że fotowoltaika, jak wskazuje PwC, jest technologią droższą niż technologie wiatrowe lub biomasowe.

— Paradoksalnie ustawa, która miała minimalizować koszty ponoszone przez przeciętnych Kowalskich, otworzy rynek dla drogich technologii — w szczególności fotowoltaiki — uważa Jan Biernacki. © Ⓟ

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Magdalena Graniszewska

Być może zainteresuje Cię też:

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu