Zielony jamnik jedzie autobusem

Anna Dermont
opublikowano: 12-10-2005, 00:00

W sukcesie pomogły im wygrane przetargi. Pierwszy zmobilizował do zbudowania fabryki, ostatni zasilił budżet firmy o 112 mln zł.

Od początku istnienia zajmowali się autobusami. Najpierw w 1994 r. jako rodzinne biuro handlowe Neoplan Polska sprzedawali niskopodłogowe autobusy miejskie. Później sami zaczęli je produkować.

Jak zostali liderem? Właściciele mówią, że sukces ich produktu przekłada się na inwestycje w przedsiębiorstwie. Najważniejszą było otwarcie w 1996 r. fabryki autobusów w Bolechowie pod Poznaniem. Od tego wydarzenia zmienił się profil firmy.

Do rozpoczęcia kosztownego przedsięwzięcia przyczynił się wygrany przetarg na dostawę autobusów dla komunikacji miejskiej w Poznaniu. Później inwestycji przybywało — w Bolechowie powstało także biuro techniczne, w Środzie Wielkopolskiej wydział budowy szkieletów i blacharnia.

Solaris — ukochany syn

Nową erę w firmie zapoczątkował niskopodłogowy autobus miejski Solaris Turbino 12. Od wprowadzenia go na rynek w 1999 r. losy firmy zmieniły się diametralnie. Narodziła się marka Solaris i cała rodzina niskopodłogowych autobusów miejskich, której symbolem stał się zielony jamnik. W 2001 r. firma zmieniła nazwę z Neoplan Polska na Solaris Bus & Coach i stała się niezależnym podmiotem.

— Przy konstrukcji i produkcji naszych autobusów myślimy o bezpieczeństwie w ruchu drogowym, długiej żywotności pojazdów, komforcie jazdy — wyposażenie w ogrzewanie i klimatyzację, cenie końcowej oraz stylistyce — mówi Krzysztof Olszewski, właściciel i prezes Solaris Bus & Coach.

Dziś firma oferuje niskopodłogowe autobusy miejskie Solaris Turbino, trolejbusy Solaris Trollino, autobusy turystyczne Vacanza oraz autobusy specjalne.

Docenili i kupili

Solaris Bus & Coach realizował zlecenia dla poważnych klientów z kraju i zagranicy. Zakład wykonał m.in. luksusowy autobus dla VIP-ów na zamówienie Portu Lotniczego Warszawa Okęcie, specjalny Solaris Vacanza dla Regionalnego Centrum Krwiodawstwa i Krwiolecznictwa w Katowicach, a także ruchomy salon kosmetyczny Oribus dla firmy Oriflame.

Są też sukcesy w sprzedaży zagranicznej. W 2004 r. wzrosła ona o 117 proc. w stosunku do 2003 r. Aż 366 autobusów trafiło na eksport, a firma pozyskała 30 nowych odbiorców i zamówienia na kilkaset nowych pojazdów. Do tak dynamicznego zwiększenia eksportu przyczyniły się solarisy urbino i trolejbusy solaris trollino, które cieszą się największą popularnością m.in. w Czechach, Estonii, Niemczech, Szwecji, Szwajcarii, na Węgrzech i we Włoszech. W kraju najlepiej sprzedaje się Solaris Urbino.

W 2004 r. Miejskie Zakłady Autobusowe w Warszawie ogłosiły przetarg na dostawę tych niskopodłogowych autobusów miejskich.

— Wahaliśmy się, czy wystartować w przetargu, ponieważ jego warunki były trudne do spełnienia. Ostatecznie złożyliśmy ofertę. Okazała się najlepsza — wspomina Krzysztof Olszewski.

Wygrana oznacza, że firma Solaris Bus & Coach dostarczy do warszawskiego MZA 80 nowoczesnych przegubowców. Każdy z nich kosztuje prawie 1,3 mln zł. W upalne dni najbardziej ucieszą się z nich pasażerowie i kierowcy, bo zostaną wyposażone w klimatyzację. Łącznie z nowo zamówionymi autobusami na ulicach Warszawy będzie jeździć blisko pół tysiąca solarisów urbino.

Co dalej?

Jesień w Solarisie upłynie pod znakiem dostaw dla niemieckich klientów. W 2005 r. firma zrealizuje część zamówienia (całość to 260 sztuk pojazdów) dla Berlińskiego Przedsiębiorstwa Komunikacyjnego. Produkcję opuści również 56 autobusów miejskich Solaris Urbino m.in. dla Düsseldorfu, Bremy, Weiden, Rosenheim i Hannoweru. W wakacje firma Solaris Bus & Coach rozpoczęła budowę hali fabrycznej w Bolechowie. Nowy kompleks będzie ją kosztować 36 mln zł. Inwestycja ma przyczynić się do zwiększenia mocy produkcyjnych. Dotąd produkowano cztery sztuki dziennie. Gdy ruszy nowy Bolechów, co dzień powstanie dziewięć autobusów.

— Nowa hala oznacza zmniejszenie kosztów produkcji, bo w końcu zgromadzimy ją pod jednym dachem. Dotąd musieliśmy transportować konstrukcje autobusów między zakładem w Środzie Wlkp. a Bolechowem. Zmiany wpłyną też na zakład w Środzie, w którym będą powstawać komponenty do szkieletów autobusów — zapowiada Krzysztof Olszewski.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Anna Dermont

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu