
Cały czas na parkietach żywe są obawy związane ze spowolnieniem globalnej gospodarki, a nawet wejściem wielu rozwiniętych krajów w ramiona recesji. Co prawda nie mówi się o jej jakimś głębokim charakterze, ale choć płytka może potrwać przez dłuższy czas.
Dodatkowym impulsem propodażowym stały się słowa Jamiego Dimona, prezesa JPMorgan, jednego z trzech największych amerykańskich banków. Ostrzegł on, że amerykańskiej gospodarce w ciągu 6 do 9 miesięcy grozi recesja. Co istotne, indeks S&P500 może zapikować nawet o 20 proc., a to jak głęboki będzie spadek zależeć będzie od tego jak rynek i gospodarka zareagują na przyszłe decyzje Fed. Jeśli będzie to tzw. twarde lądowania, spełnić się może ten czarny scenariusz.
Obecnie rynki pieniężne wyceniają 92 proc. szans na kolejną podwyżkę o 75 punktów bazowych na posiedzeniu Fed w listopadzie.
Dzisiaj, podobnie jak wczoraj w kalendarium danych makro brakuje istotnych odczytów. Rynek wyczekuje już na środowe i czwartkowe dane o inflacji, które dadzą pewną wskazówkę odnośnie kolejnej decyzji FOMC ws. stóp procentowych.
Za to zaplanowane są dzisiaj wystąpienia dwóch przedstawicieli władz monetarnych szefowej Fed z Cleveland i przewodniczącego oddziału z Filadelfii.
Na rynku obligacji ponownie obserwujemy wyprzedaż i spadek ich cen. Natomiast poruszające się w przeciwnym kierunku rentowności ponownie wzięły się za testowanie poziomu 4 proc. W przypadku benchmarkowych 10-latek rentowność podskoczyła nawet do 4,006 proc.
Relatywnie mocno tracą kontrakty terminowe na ropę naftową w USA. Zniżka sięga momentami ponad 2,5 proc. niwelując część z sięgającego 17 proc. zeszłotygodniowego zysku.
Zyskuje z kolei, choć dosyć nieznacznie dolara, a pod kreską toczy się handel kryptowalutami.
Na około dwie godziny przed uruchomieniem handlu na rynku kasowym Wall Street futures na indeks DJ IA spadały o 0,42 proc. Kontrakty na S&P500 zniżkowały o 0,54 proc. Z kolei na Nasdaq 100 traciły 0,56 proc.
