Davos 2026: Zlodowacenie ducha dialogu

Jacek ZalewskiJacek Zalewski
opublikowano: 2026-01-21 18:37

Z DAVOS. Najstarsi nie tyle górale, ile cepry zjeżdżające co roku w styczniu do górskiego kurortu na Światowe Forum Ekonomiczne (WEF) nie pamiętają takiej edycji, jak obecna 56.

Posłuchaj
Speaker icon
Zostań subskrybentem
i słuchaj tego oraz wielu innych artykułów w pb.pl
Subskrypcja

W najwyżej położonym mieście Europy czuje się kontrast między tegorocznym oficjalnym hasłem WEF „Duch dialogu” a konfrontacją zaskakującą zebraną elitę finansową oraz klasę polityczną. Nosi ona konkretne imię i nazwisko – Donald Trump.

47. prezydent USA przyjechał fizycznie trzeci raz, podczas pierwszej kadencji jako 45. był w latach 2018 i 2020. Notabene siedem lat temu premierowo powitany został przez Klausa Schwaba z większą pompą, na scenie zagrała wojskowa orkiestra. 88-letniego twórcy WEF dzisiaj już nie ma (nie że w ogóle, po prostu w Davos), natomiast amerykański gość szokuje swoim dążeniem za wszelką cenę do absolutnego zdominowania świata. Notabene Donald Trump z definicji od zawsze nie zgadzał się z globalistyczną filozofią WEF. Pozycję wspomnianego Klausa Schwaba najbardziej zaś podważał Elon Musk, nazywając go samozwańczym cesarzem biznesu.

Oczekiwane z napięciem wystąpienie Donalda Trumpa w centrum kongresowym WEF nie było aż tak szokujące, jak mogłoby być. Okazało się mieszanką samokanonizacyjnej laudacji w pierwszą rocznicę powtórnego objęcia prezydentury, wewnętrznego orędzia o stanie państwa oraz powtórki wrześniowego wystąpienia na sesji Organizacji Narodów Zjednoczonych. Najważniejszym wielokrotnie przypominanym podmiotem stała się oczywiście Grenlandia. Donald Trump powtórzył żądanie „dajcie mi ten kawał lodu”, zarazem ogłaszając uspokajającą deklarację, że w tej sprawie nie użyje siły – w rozumieniu militarnym. Taka obietnica realnie warta jest tyle, ile wiele innych tez i nawet wstępnych decyzji prezydenta z minionego roku – czyli zero. Nowinką mowy w Davos była karkołomna argumentacja Donalda Trumpa, że pochłonięcie Grenlandii – nie wiadomo w jakim trybie, pełnej inkorporacji czy może nadania statusu analogicznego do Portoryko – radykalnie wzmocniłoby bezpieczeństwo nie tylko USA, lecz oczywiście także Europy, w tym Danii.

Wszystkim nierozumiejącym jego światłej recepty na ogólną szczęśliwość zarzucił niewdzięczność. Najbardziej Danii, całej Europie, przy okazji standardowo także Kanadzie oraz generalnie członkom Organizacji Traktatu Północnoatlantyckiego (NATO). W zasadzie jedynym personalnie pochwalonym okazał się Mark Rutte, sekretarz generalny sojuszu. Co mnie nie dziwi, w ubiegłym roku na szczycie NATO w Hadze widziałem z bliska, jak nowo powołany na stanowisko sekretarz Rutte (były premier Holandii) wręcz nadskakiwał Trumpowi. A przecież w obecnej sytuacji aż się prosi, żeby to właśnie kwatera główna wyszła ze zdecydowaną inicjatywą rozbudowy wspólnych sił NATO – z oczywistym istotnym udziałem amerykańskim – na Grenlandii, przy utrzymaniu statusu państwowego wyspy. Przyklasnęłaby temu głośno i Dania, i mieszkańcy wyspy, i całe NATO. W Davos wyszedł jednak z Donalda Trumpa biznesmen od zawsze pazerny na nieruchomości, ponieważ stwierdził, że obszaru… wynajętego a nie własnego bronić nie ma zamiaru.

Środowe wystąpienie Donalda Trumpa w Davos uprzedziło czwartkowy nadzwyczajny szczyt Rady Europejskiej (RE) w Brukseli. 27 prezydentów/premierów zastanowi się nad odpowiedzią, z uwzględnieniem obietnicy prezydenta Stanów Zjednoczonych nieużywania wojska, natomiast grożącego nałożenia dodatkowych ceł na państwa, które śmiały już posłać solidarnościowo na Grenlandię symboliczne grupki własnych żołnierzy. Notabene spotykająca się po południu RE będzie już znała inny ruch prezydenta USA ewentualnie wykonany w czwartek w Davos – podpisanie przez niego (i przez kogo jeszcze?) aktu założycielskiego wyimaginowanej Rady Pokoju. Jeśli zamiar utworzenia przez Donalda Trumpa podległego mu całkowicie prywatnego odpowiednika ONZ się zmaterializuje, to 56. edycja Światowego Forum Ekonomicznego rzeczywiście zostanie wyjątkowo zapamiętana nie tylko w Davos…