Złoty czeka na dane z USA

Konrad Białas, Alior Bank
opublikowano: 16-07-2013, 00:00

Komentarz walutowy

Brak reakcji złotego na poniedziałkowe dane o inflacji (spadek do 0,2 proc. r/r z 0,5 proc. w maju) pokazuje, że po tym jak Rada Polityki Pieniężnej zapowiedziała, że stopy procentowe nie powinny się zmienić do końca roku, istotność odczytów z gospodarki wyraźnie zmalała. Praktycznie przez cały poniedziałek kurs EUR/PLN utrzymywał się w wąskim przedziale 4,28-4,29 zł, wpisując się w ogólny marazm na rynkach. Podobnie dziś jest mało prawdopodobne, aby dane o wynagrodzeniach i zatrudnieniu (zostaną opublikowane o godz. 14) wyraźnie przełożyły się na notowania polskiej waluty.

Gdzie zatem szukać czynników mogących poruszyć złotym? Pierwsze na myśl przychodzą dane ze Stanów Zjednoczonych, gdyż to od kondycji amerykańskiej gospodarki będzie zależeć, kiedy Rezerwa Federalna zdecyduje się na start procesu ograniczaniaskupu aktywów (QE3), co nie jest dobrą wiadomością dla złotego. Poniedziałkowe dane na razie pozostawiły mieszane odczucia — sprzedaż detaliczna rozczarowała (wzrosła 0,4 proc. m/m, prognozowano 0,8 proc.), natomiast indeks koniunktury w rejonie Nowego Jorku pozytywnie zaskoczył (9,46, prognozowano 5).

We wtorek uwagę skupi raport o produkcji przemysłowej (godz. 15.15) i odczyt wyraźnie wyższy od konsensu (0,3 proc.) może popsuć pozytywny klimat na złotym. Jednak największe ryzyko leży w jutrzejszym wystąpieniu przed Kongresem prezesa Fedu. Trudno oczekiwać, aby Ben Bernanke przedstawił bardziej gołębie stanowisko od tego z zeszłego tygodnia i jest duża szansa na komentarze zwiększające szanse na wcześniejszą redukcję QE3. Stąd w drugiej części tygodnia może nasilić się presja na powrót EUR/PLN ponad 4,30 zł.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Konrad Białas, Alior Bank

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy