Złoty ma już dość spadków

Kamil Zatoński
opublikowano: 2008-12-03 07:43

Według mediany prognoz dwunastu specjalistów w końcu roku za euro zapłacimy 3,77 zł, za dolara równe 3 zł, a za franka 2,47 zł.

Rozbieżności między poszczególnymi prognozami są rekordowo wysokie. Potwierdza to olbrzymią niepewność co do kierunku, w którym podąży kurs złotego w najbliższych tygodniach. Między najwyższą w odniesieniu do kursu euro prognozą Mai Goettig z  BPH, a najniższą Marcina Mrowca z  Pekao jest aż 31 groszy. Dla dolara różnica jest jeszcze większa — aż 46 groszy, co daje rozpiętość rzędu 15 proc. W sumie aż dziewięciu z dwunastu ankietowanych ekonomistów i analityków przewiduje, że na koniec roku kurs EUR//PLN będzie niższy (wczoraj wynosił 3,83 zł.). Spadek notowań dolara przewiduje z kolei siedmiu specjalistów.

Prognozowanie przy dużej zmienności na rynkach staje się nie lada sztuką. Piotr Bielski z  BZ WBK uważa, że najbezpieczniej byłoby dziś obstawić, że kurs euro będzie poruszał się w przedziale 3,70-3,90 zł.

— Poprawne wytypowanie konkretnej wartości graniczy z cudem — przyznaje Piotr Bielski.

Mariusz Potaczała z DM TMS Brokers uważa, że w najbliższym czasie można oczekiwać odreagowania silnej aprecjacji dolara.

— Fundamentalnie amerykańska gospodarka tonie w kłopotach, a rosnący deficyt budżetowy może być jednym z wielu czynników skłaniających kapitał zagraniczny do wycofywania się z USA. Szczególnie widoczne może to być na rynku obligacji skarbowych, których rentowności bliskie są zeru, a wzmożony popyt na te papiery wartościowe, jaki obserwowaliśmy od kilku miesięcy, napędzał również umocnienie dolara. Sytuacja ta powinna się zmienić. Dlatego do końca roku spodziewam się zwyżki EUR/USD, co będzie czynnikiem wspierającym polską walutę — uważa Mariusz Potaczała.

Więcej na ten temat i ranking analityków w środowym Pulsie Biznesu!