Rozbieżności między poszczególnymi prognozami są rekordowo wysokie. Potwierdza to olbrzymią niepewność co do kierunku, w którym podąży kurs złotego w najbliższych tygodniach. Między najwyższą w odniesieniu do kursu euro prognozą Mai Goettig z BPH, a najniższą Marcina Mrowca z Pekao jest aż 31 groszy. Dla dolara różnica jest jeszcze większa — aż 46 groszy, co daje rozpiętość rzędu 15 proc. W sumie aż dziewięciu z dwunastu ankietowanych ekonomistów i analityków przewiduje, że na koniec roku kurs EUR//PLN będzie niższy (wczoraj wynosił 3,83 zł.). Spadek notowań dolara przewiduje z kolei siedmiu specjalistów.
Prognozowanie przy dużej zmienności na rynkach staje się nie lada sztuką. Piotr Bielski z BZ WBK uważa, że najbezpieczniej byłoby dziś obstawić, że kurs euro będzie poruszał się w przedziale 3,70-3,90 zł.
— Poprawne wytypowanie konkretnej wartości graniczy z cudem — przyznaje Piotr Bielski.
Mariusz Potaczała z DM TMS Brokers uważa, że w najbliższym czasie można oczekiwać odreagowania silnej aprecjacji dolara.
— Fundamentalnie amerykańska gospodarka tonie w kłopotach, a rosnący deficyt budżetowy może być jednym z wielu czynników skłaniających kapitał zagraniczny do wycofywania się z USA. Szczególnie widoczne może to być na rynku obligacji skarbowych, których rentowności bliskie są zeru, a wzmożony popyt na te papiery wartościowe, jaki obserwowaliśmy od kilku miesięcy, napędzał również umocnienie dolara. Sytuacja ta powinna się zmienić. Dlatego do końca roku spodziewam się zwyżki EUR/USD, co będzie czynnikiem wspierającym polską walutę — uważa Mariusz Potaczała.
Więcej na ten temat i ranking analityków w środowym Pulsie
Biznesu!