ZŁOTY MOŻE JUŻ BYĆ WOLNY ZA PÓŁ ROKU

Piotr Burza
opublikowano: 11-06-1999, 00:00

Analitycy utrzymują, że zniesienie restrykcji walutowych podniesie zaufanie do Polski

IM SZYBCIEJ, TYM LEPIEJ: Hanna Gronkiewicz-Waltz, prezes NBP, nieustępliwie twierdzi, że im szybciej nastąpi pełne uwolnienie złotego, tym więcej korzyści nasza waluta z tego będzie miała. fot. ARC

Narodowemu Bankowi Polskiemu zależy na jak najszybszym pełnym uwolnieniu złotego. To m.in. jeden z warunków naszego członkostwa w Unii Europejskiej. Tymczasem tzw. czynniki rządowe sprzeciwiają się szybkiemu uwolnieniu naszej waluty, wskazując koniec roku 2000 jako najbliższy możliwy moment. Rozpoczęła się walka na argumenty.

Obecnie złoty może być odchylony +/- 15 proc. od centralnego parytetu. Parytet jest z kolei centralnym punktem, wobec którego ustala się pasmo wahań. Wartość polskiej waluty jest ponadto dewaluowana 0,3 proc. w skali miesiąca. Całkowite uwolnienie złotego oznacza rezygnację ze wszystkich tych ograniczeń.

Wolny -— mocniejszy

Ryszard Kokoszczyński, wiceprezes banku centralnego, twierdzi że NBP dąży obecnie do pełnego uwolnienia polskiej waluty, jednak napotyka silny opór rządu. Już przed miesiącem Hanna Gronkiewicz-Waltz, prezes NBP, stwierdziła, że bank centralny poważnie rozważa zniesienie pasma wahań złotego. Spowodowałoby to, że centralny parytet straciłby sens.

Po wypowiedzi Ryszarda Kokoszczyńskiego złoty wzmocnił się znacznie, a odchylenie od parytetu przekroczyło techniczny opór 3 procent.

Zdaniem wiceprezesa NBP, pełne uwolnienie złotego to kwestia najbliższych kilku miesięcy.

— Dzisiejszy kurs jest kursem płynnym, ale tylko w pewnym przedziale — tłumaczył wiceprezes banku centralnego.

Według niego, modelowy kurs płynnego kursu to taki, w którym rezygnuje się z parametrów, jak płynny kurs dolara czy też euro.

Te informacje spowodowały nasilenie fali zakupów polskich papierów wartościowych przez zachodnich inwestorów.

Uwolnienie złotego spowodowałoby, zdaniem analityków, wzrost zaufania zachodnich inwestorów do polskiej waluty, a co za tym idzie — znaczny wzrost jej wartości zwiększyłyby presję na kolejną redukcję stóp procentowych.

O wiele za wcześnie

Tymczasem Stanisław Gomułka, doradca ministra finansów, stwierdził, że spekulacje na temat pełnego uwolnienia naszej waluty są przedwczesne.

Jego zdaniem, zanim ono nastąpi należy najpierw zmniejszyć tempo pełznącej dewaluacji do 0,1 proc. (obecnie 0,3 proc. w skali miesięcznej). Również zbyt wysoka inflacja nie pozwala na takie posunięcie (według szacunków NBP stopa inflacji obniża się i w maju wyniosła już tylko 6,5 proc.).

Według doradcy ministra finansów, dopiero zniesienie tych barier pozwoli na rozpoczęcie rozważań o zniesieniu pasma wahań.

— Może to nastąpić pod koniec 2000 roku — stwierdził Stanisław Gomułka.

Brakuje aktów

Nie ma precyzyjnie ustalonych aktów prawnych i metod w sprawie polityki monetarnej. Bieżące ustalenia są w gestii NBP.

— Można sobie wyobrazić sytuację, że tempo pełznącej dewaluacji zostanie zniesione do zera, a korytarz wahań zostanie rozszerzony do +/- 50 proc., co będzie równoznaczne z całkowitym uwolnieniem złotego. Z drugiej strony jest zapis, że decyzję o uwolnieniu złotego muszą podjąć wspólnie Rada Polityki Pieniężnej oraz rząd. Myślę, że ta decyzja może być podjęta już na początku przyszłego roku — bronił stanowiska rządu doradca ministra finansów.

Czas spekulacji

— Każda spekulacja na temat uwolnienia złotego powoduje jego aprecjację. Jest to zgodne tak z preferencjami RPP, jak i rynku walutowego. Jedynym sposobem oddziaływania na inflację jest wpływ na kurs walutowy. Ponieważ już do tego nie dochodzi pozostają tylko interwencje werbalne, jak to miało ostatnio miejsce — uważa Krzysztof Rybiński, naczelny ekonomista ING Barings.

Plusy z rezygnacji

— Wszystko zależy od wskaźników makroekonomicznych, takich jak inflacja, deficyt budżetowy i bilans płatniczy. W związku z inwestycjami bezpośrednimi, są duże szanse, aby deficyt budżetowy osiągnął planowany poziom. Zaniechanie przez bank centralny sesji fixingowej było dużym krokiem w kierunku uwolnienia złotego. Pasmo wahań jest już tak bardzo rozszerzone, że kurs złotego nie przekroczył go. Uwolnienie kursu naszej waluty nie jest jednak deklaracją, że NBP nie będzie przeprowadzał interwencji na rynku walutowym. Myślę jednak, że kolejnym posunięciem RPP będzie następna redukcja stóp procentowych, a ze złotym w pełni uwolnionym wejdziemy w rok 2000 — dodaje Piotr Pazio, naczelnik wydziału gospodarki pieniężnej BGK.

— Prognozy i wypowiedzi szefów banku centralnego są bardziej wiarygodne niż wypowiedzi profesora Gomułki. Doradca ministra, przebywając w Londynie, nie za bardzo się orientuje w tym, co się dzieje w kraju. Jednak zagraniczni inwestorzy lubią słuchać jego opinii i ma on duży wpływ na rynek polskich papierów wartościowych. Z ekonomicznego punktu widzenia każde odejście od restrykcji jest zdrowe dla gospodarki — stwierdził Marek Wardzynski, analityk z Cantor Fitzgerald z Londynu.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Piotr Burza

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Gospodarka / ZŁOTY MOŻE JUŻ BYĆ WOLNY ZA PÓŁ ROKU