Złoty nadal pozostaje tani
Wczoraj, po niespodziewanym powstrzymaniu się przez Radę Polityki Pieniężnej od podniesienia stóp procentowych, złoty utrzymał się na środowym poziomie. Zdaniem Dariusza Rosatiego, członka RPP, rada zdecydowała się nie zaostrzać polityki monetarnej, gdyż chciała sprawdzić, czy poprzednie podniesienie stopy interwencyjnej do 14 proc. będzie miało wpływ na zahamowanie rosnącej inflacji.
Na wczorajszym otwarciu wartość naszej waluty ukształtowała się na poziomie 1,13/1,22 proc. poniżej parytetu. Za dolara płacono 4,1110/40 zł, a za euro 4,4288/28 zł. Rano, zdaniem ekspertów, nasza waluta miała poruszać się w przedziale 1,0-1,5 proc. poniżej parytetu.
Hanna Gronkiewicz-Waltz, prezes banku centralnego, stwierdziła wczoraj, że deficyt na rachunku obrotów bieżących we wrześniu będzie kształtował się na podobnym poziomie jak w sierpniu i osiągnie 700-800 mln USD. Prezes NBP dodała również, że są już widoczne oznaki poprawy sytuacji w eksporcie. Deficyt na rachunku obrotów bieżących po 8 miesiącach osiągnął 6 mld 808 mln USD i zdaniem specjalistów osiągnie 6,5-7,0 proc. PKB. Hanna Gronkiewicz-Waltz poinformowała równocześnie, że ustalony przez RPP cel inflacyjny na poziomie 6,6-7,8 proc. zostanie przekroczony i raczej nie ma szans na spadek inflacji poniżej 8 proc.
PO TYCH doniesieniach złoty nieznacznie się osłabił. Odchylenie od parytetu powiększyło się do 1,23/1,28 proc. Dolar kosztował 4,1170/85 zł, a euro 4,4324/52 zł.
OPROCENTOWANIE jednodniowego pieniądza wyraźnie spadło w porównaniu z środowym otwarciem. Napływ na rynek 3,234 mld zł netto spowodował, że depozyty O/N otworzyły się na poziomie 13,60/14,30 proc., a T/N na poziomie 13,70/14,30 proc. W związku z nadpłynnością rynku, specjaliści przewidywali spadek oprocentowania krótkiego pieniądza. Wbrew prognozom ekspertów, bank centralny mimo nadpłynności powstrzymał się przed drenażem rynku, co przyczyniło się do spadku oprocentowania depozytów — O/N do 11,00/13,00 proc., a T/N do 11,00/13,50 proc. Natomiast depozyty o dłuższych terminach zapadalności, przekraczających 3 miesiące, utrzymywały się na poziomie powyżej 17 proc.