Wydaje
się, że na fali lepszego sentymentu na giełdach oraz wzrostu eurodolara
następuje realizacja wspomnianego wczoraj scenariusza, który przewidywał możliwą
korektę w notowaniach polskiej waluty. Odreagowanie to może sprowadzić kursy
EUR/PLN oraz USD/PLN odpowiednio do poziomów: 4,2500 i 3,2600.
Prawdopodobieństwo bardziej zdecydowanej korekty jest niewielkie, ponieważ nastroje na rynkach pozostają pesymistyczne – zarówno odreagowanie na giełdach jak i na rynku walutowym ma techniczny charakter i nie przemawiają za nim jakiekolwiek czynniki fundamentalne. Całkiem możliwe, że wraz z początkiem przyszłego tygodnia na światowe parkiety powrócą spadki, a wraz z nimi pogorszy się i tak słaby sentyment inwestycyjny. Wzrost awersji do ryzyka z kolei spowoduje wyprzedaż bardziej ryzykownych aktywów przez inwestorów zagranicznych, do których zaliczane są również polskie papiery wartościowe.
Na początku tygodnia złotego mogą osłabiać również oczekiwania na kolejne
radykalne cięcie stóp procentowych przez Radę Polityki Pieniężnej. Nie można
wykluczyć nawet obniżki kosztu pieniądza sięgającej 75 pb. Nawet członkowie RPP
uważani za „jastrzębich” skłaniają się ku radykalnemu stóp procentowych. W
ostatnich dniach Halina Wasilewska – Trenkner powiedziała, iż jakkolwiek do
dalszego poluźniania polityki pieniężnej należy podchodzić ostrożnie, ewentualne
obniżki powinny być jednak zdecydowane i większe niż 25 pb. Ostatnie dane o
produkcji przemysłowej, dynamice wzrostu płac, czy wczorajszy odczyt inflacji
bazowej ewidentnie wskazują na rosnące zagrożenie spowolnieniem gospodarczym
oraz zmniejszenie się presji inflacyjnej. Rada najprawdopodobniej zdecyduje się
na kolejna obniżkę stóp procentowych – wszystko wskazuje na to, że wyniesie ona
minimum 50 pb.
Notowania EUR/USD pozostają dość silnie skorelowane z
indeksami giełdowymi. Dynamiczne wzrosty, jakie dokonały się na amerykańskich
parkietach pod koniec wczorajszej sesji, dały impuls do zwyżki kursu tej pary
walutowej w pobliże poziomu 1,3100. W notowaniach indeksu Dow Jones Industrial
wciąż broniona jest psychologiczna bariera 8000 pkt. Jej trwałe sforsowanie
mogłoby wywołać silną falę wyprzedaży na światowych giełdach. Ta z kolei byłaby
argumentem za głębszą zniżką kursu EUR/USD.
Od większych spadków światowe
parkiety powstrzymuje ciągła wiara inwestorów w to, iż w drugiej połowie roku,
mogą pojawić się pierwsze symptomy poprawy sytuacji w globalnej gospodarce.
Wiarę tę zaczynają jednak tracić najwyżsi rangą oficjele. Ostatnio szef
Europejskiego Banku Centralnego stwierdził, że dopiero 2010 r. będzie okresem
ożywienia gospodarczego w strefie euro. Dość pesymistyczne są również najnowsze
prognozy Banku Japonii. Wynika z nich, że w najbliższym roku finansowym w
Japonii, kończącym się w marcu 2010 r. PKB tego kraju odnotuje spadek o 2%.
Jeśli tego typu prognozy zaprezentują również przedstawiciele innych
największych gospodarek, inwestorzy mogą w końcu utracić wiarę w rychłą poprawę
sytuacji i przystąpić do wyprzedaży ryzykowniejszych aktywów.
Dodatnia korelacja pomiędzy notowaniami EUR/USD i głównymi giełdowymi indeksami okazała się na tyle silna, że wieczornych wzrostów tej pary walutowej nie zdołała powstrzymać informacja o obniżeniu ratingu dla Portugalii przez agencję S&P. Wcześniej dokonano obniżki ratingu Grecji i Hiszpanii. Te nieco mniej rozwinięte, niż chociażby Niemcy czy Francja, gospodarki europejskie, mogą okazać się bardzo wrażliwe na zawirowania na światowych rynkach. Ich problemy będą prawdopodobnie osłabiać gospodarkę całego Eurolandu. Z tego też względu może ona dłużej wychodzić z kryzysu niż Stany Zjednoczone. Fakt ten będzie prawdopodobnie wzmacniał presję deprecjacyjną ciążącą na euro.
Joanna Pluta, Tomasz Regulski
Autorzy są specjalistami Departamentu
Doradztwa i Analiz DM TMS Brokers