WARSZAWA (Reuters) - Złoty nieznacznie wzrósł w piątek rano do euro, ale spadł do dolara, a dealerzy uważają, że polska waluta może naśladować ruchy euro/dolar, podczas gdy większość zagranicznych inwestorów będzie się wstrzymywać od kupna polskiej waluty z powodu nerwowości co do sytuacji w Iraku.
O godzinie 10.10 dolara wyceniano na 3,8565 złotego wobec 3,8463 złotego o godzinie 16.15 w czwartek, a euro na 4,1620 złotego wobec 4,1694.
Ceny obligacji, które ostatnio spadały, w piątek nieco wzrosły, a dealerzy sądzą, że ceny mogą jeszcze nieznacznie pójść do góry przed piątkową publikacją danych o cenach żywności w styczniu, które mogą pokazać, że nadal jest mała presja inflacyjna.
Dealerzy dodają, że jeśli ceny żywności okażą się zgodne z oczekiwaniami rynkowymi mogą one potwierdzić nadzieje na kolejną obniżkę stóp procentowych na najbliższym, lutowym posiedzeniu Rady Polityki Pieniężnej (RPP).
Główny Urząd Statystyczny opublikuje te dane w piątek o godzinie 16.00.
"Pojawił się niewielki popyt na rynku obligacji przy nieco lepszym sentymencie i to może potrwać" - powiedział Krzysztof Izdebski, dealer z Deutsche Banku.
W czwartek minister finansów, Grzegorz Kołodko powiedział, że w styczniu inflacja najprawdopodobniej osiągnęła kolejny rekordowo niski poziom 0,5 procent w ujęciu rocznym, po spadku do 0,8 procent w grudniu. Oficjalne dane dotyczące inflacji GUS poda 17 stycznia.
Rentowności obligacji dwuletnich (OK1204) wyniosły w piątek 5,74 procent wobec 5,82/5,74 procent, a pięcioletnich (PS0608) 5,77 procent wobec 5,83/5,80.
((Autor: Ewa Krukowska; Tłumaczyła: Barbara Woźniak; Reuters Messaging: [email protected]; Reuters Serwis Polski, tel +48 22 653 9700, [email protected]))