Złoty szybko wyczerpał potencjał

Kamil KosińskiKamil Kosiński
opublikowano: 2019-04-15 22:00

4,25 zł to silna bariera dla osłabienia euro. Z ostatnim kilkugroszowym umocnieniem złotego nie można wiązać większych nadziei

Z tego artykułu dowiesz się:

  • Czy według analityków złoty nadal będzie się umacniał
  • Ile według prognoz trzeba będzie zapłacić za euro na koniec roku
  • Jakie są perspektywy potencjału spadkowego CHF/PLN

Jeszcze na początku kwietnia za euro trzeba było zapłacić 4,30 zł. Od tamtego czasu złoty umacnia się wobec głównej waluty Unii Europejskiej. Wczoraj cena euro dotarła do 4,27 zł, była więc wyraźnie niższa niż najniższy kurs z marca 2019 r. i ewidentnie otworzyła sobie drogę w kierunku dołka ze stycznia, kiedy to złoty był do euro najsilniejszy od sierpnia 2018 r. Analitycy są jednak zdania, że szansa na to, że tym razem złoty na trwale umocni się do euro o kilkanaście czy choćby duże kilka złotych jest minimalna.

— Generalnie jesteśmy w długim trendzie bocznym, który mieści się w przedziale 4,27-4,34 zł za euro. Od czasu do czasu mamy sytuację, że euro spada poniżej dolnego ograniczenia tego kanału lub wybija się z niego górą, ale nic z tego nie wynika, gdyż fundamentalnie nie ma czynników, które mogłyby złotego umocnić albo osłabić — uważa Marcin Kiepas, analityk Tickmill.

Daniel Kostecki, analityk Conotoxii, oraz Przemysław Kwiecień, główny ekonomista X-Trade Brokers DM, zwracają uwagę, że 4,25 zł za euro to bardzo silny poziom technicznego wsparcia, który trudno będzie przekroczyć.

— W perspektywie kilku tygodni oczekiwałbym powrotu do 4,30 zł za euro. Zresztą fakt, że rozmawiamy przy okazji odchylenia od tego kursu o 3 grosze pokazuje, jak niewiele się dzieje na parze EUR/ PLN — podkreśla Przemysław Kwiecień.

— Poziom, przy którym jesteśmy, stanowi dość mocne wsparcie. Spadku do 4,20 zł za euro bym się nie spodziewał bez podwyżek stóp procentowych przez Radę Polityki Pieniężnej — zaznacza Daniel Kostecki.

Stopy zostaną tam, gdzie są

PKO Bank Polski zakłada, że na koniec czerwca 2019 r. za euro trzeba będzie zapłacić 4,28 zł. Na koniec roku bank prognozuje jednak kurs 4,35 zł.

— Od listopada do stycznia mieliśmy konsolidację na poziomie 4,28-4,29 zł za euro. Potem nastąpiło wybicie w górę spowodowane wypowiedzią Adama Glapińskiego, prezesa Narodowego Banku Polskiego, o tym, że jest przestrzeń do obniżek stóp procentowych. Jednak po tym jak partia rządząca ogłosiła program stymulacji fiskalnej, obniżki stóp procentowych można uznać za mało prawdopodobne, co skutkuje powrotem kursu euro w okolice 4,28 zł. Sprzyja temu również podtrzymanie dotychczasowego ratingu Polski przez agencję S&P i sygnały o zarysowującym się amerykańsko-chińskim porozumieniu handlowym, co wspiera waluty rynków wschodzących. Z drugiej strony perspektywy dla złotego na drugie półrocze są negatywne ze względu na spowolnienie w światowej gospodarce — tłumaczy Jarosław Kosaty, strateg rynku walutowego PKO BP.

Główny Urząd Statystyczny opublikował w poniedziałek 15 kwietnia dane o inflacji w marcu 2019 r. Licząc rok do roku, ceny wzrosły o 1,7 proc., a miesiąc do miesiąca — 0,3 proc. Mimo rosnącej presji inflacyjnej właściwie nikt nie spodziewa się podwyżek stóp procentowych w Polsce co najmniej do końca 2020 r.

— Poniedziałkowe dane o inflacji nic nie zmieniają w kwestii podwyżek stóp procentowych przez Radę Polityki Pieniężnej. Nie sprowokują decyzji RPP ani nie zmienią oczekiwań względem przyszłych decyzji. Horyzont przekroczenia celu inflacyjnego [2,5 proc. — red.] jest dość odległy i do tego mglisty. Historyczne spojrzenie na działania RPP wskazuje zaś, że rada nie podejmuje żadnych decyzji, jeśli nie jest pewna, że trend jest stały. Gdy mieliśmy w Polsce deflację, RPP stóp procentowych nie podniosła, mimo że okres deflacji się przedłużał. Nie ma więc fundamentalnych czynników, które mogłyby złotego wspierać. Można się zastanawiać, czy impulsem, który wzmocniłby złotego względem euro, nie będzie słabość samego euro. Tyle że to jest już w cenach, a PMI i dane o produkcji ze strefy euro sugerują, że jest szansa na umiarkowaną poprawę w tamtejszej gospodarce, co z kolei wsparłoby euro — tłumaczy Marcin Kiepas.

Ekspert dodaje, że krótkoterminowo złotego mogą wesprzeć nowe programy rządowe. Zmniejszą bowiem skalę spowolnienia gospodarczego. Długoterminowo działają jednak na złotego negatywnie, bo stanowią presję na wzrost deficytu budżetowego.

Niepewny dolar i pewny frank

Niektórzy większe szanse na umocnienie złotego widzą względem amerykańskiego dolara. Choć i tu nie należy spodziewać się radykalnej zmiany sytuacji. Analitycy Tickmill i Conotoxii uważają, że w perspektywie kilku miesięcy za dolara możemy płacić 3,70 zł, czyli o 8 groszy mniej niż obecnie. Będzie to wypadkowa wyceny EUR/USD. Kurs EUR/PLN jest bowiem pochodną relacji amerykańskiej waluty do waluty eurolandu. Amplituda wahań USD/PLN jest jednak zazwyczaj większa niż EUR/USD.

— Oczekuję, że EUR/PLN będzie stać w miejscu, a EUR/USD pójdzie do góry, gdyż ze strony dolara jest większy potencjał do negatywnych zaskoczeń. Wyniki gospodarki Stanów Zjednoczonych są dobre, więc zaczną słabnąć — wyjaśnia Marcin Kiepas.

— Amerykańska gospodarka jest w lepszym stanie niż europejska i prawdopodobnie tak będzie przez cały 2019 r., ale właśnie dlatego potencjał do negatywnych zaskoczeń jest większy. Jeśli do nich dojdzie, dolar będzie tracił. Należy przy tym pamiętać, że amerykański bank centralny podwyższał już stopy procentowe, a takiedziałania objawiają się w gospodarce z pewnym opóźnieniem — wtóruje mu Przemysław Kwiecień.

PKO BP jest jednak bardziej sceptyczne, jeśli chodzi o dolara. Na koniec pierwszego półrocza widzi go po 3,75 zł, a na koniec roku po 3,92 zł.

— Kurs USD/PLN jest wypadkową kursu EUR/PLN i EUR/USD. Nawet gdybyśmy założyli, że kurs EUR/PLN będzie stabilny, to mamy jeszcze EUR/USD. Tymczasem pomimo braku oczekiwań na dalsze podwyżki stóp procentowych w Stanach Zjednoczonych, a nawet pojawienie się oczekiwań obniżek pod koniec 2019 r., kurs EUR/USD schodził niżej. Do tego pojawiają się zapowiedzi dalszego luzowania ilościowego przez Europejski Bank Centralny. Tym bardziej wskazuje to, że dolar nie będzie tracił do euro — wyjaśnia Jarosław Kosaty.

Według niego jeszcze droższy od dolara będzie na koniec roku frank szwajcarski. PKO BP szacuje jego cenę na 3,95 zł. Na koniec czerwca ma to być 3,79 zł. Złoty od początku miesiąca zyskał do franka 10 groszy. Jednak ze względu na ogólnie nie najlepsze perspektywy światowej gospodarki wiary w dalsze umocnienie złotego wobec franka brakuje również innym ekspertom.

— Nastroje na globalnych rynkach ostatnio się poprawiły, ale potencjał spadkowy CHF/PLN już się wyczerpuje. Kurs 3,78 zł za franka stanowi całkiem mocny poziom wsparcia i nie widzę szans, by frank dalej taniał. Każde, nawet lekkie pogorszenie nastrojów lub powrót wyceny euro do 4,30 zł będzie czynnikiem osłabiającym złotego względem franka — twierdzi Daniel Kostecki.