W poniedziałek notowania naszej waluty nie ulegały większym zmianom. Złoty już od dłuższego czasu podąża przede wszystkim w ślad za wydarzeniami na rynku międzynarodowym. Jako że kurs EUR/USD na początku tygodnia ustabilizował się w okolicy poziomu 1,08, większych ruchów nie obserwowaliśmy również na rynku krajowym. Cena dolara poruszała się w zakresie 3,8500-3,8640 zł. Cena euro ulegała wahaniom w przedziale 4,1645-4,1835 zł. O godz. 17.00 dolar wyceniany był na 3,8575 zł, a euro na 4,1675 zł.
Notowania naszej waluty w najbliższym czasie powinny pozostawać w okolicy odchylenia od dawnego parytetu na poziomie minus 6-6,6 proc. O nominalnych poziomach cen euro i dolara w dalszym ciągu decydować będą zmiany na rynku międzynarodowym.
W Azji notowania amerykańskiej waluty do jena poruszały się podczas poniedziałkowej sesji wokół poziomu 120,45 (120,30-120,60). W nocy z niedzieli na poniedziałek (naszego czasu) wiceminister finansów ds. międzynarodowych Zembei Mizoguchi po raz kolejny ostrzegł, że rynek walutowy jest w dalszym ciągu bacznie obserwowany. Rynek zastanawia się, kto przejmie schedę po szefie banku centralnego Masaru Hayamim, którego kadencja kończy się 19 marca. W ciągu dnia premier Junichiro Koizumi poinformował, że nazwisko nowego gubernatora Bank of Japan poda do końca lutego. O godz. 17.00 dolar wyceniany był na 120,50 JPY. Rynek azjatycki stanął w miejscu. Na znaczne wzmocnienie się dolara w obecnej sytuacji nie należy liczyć. Zaś ryzyko większego spadku kursu USD/JPY ograniczone jest obawami inwestorów o możliwą interwencję na rynku.
W Europie podczas poniedziałkowej sesji notowania europejskiej waluty do dolara pozostawały stabilne w przedziale 1,0800-1,0830. Kurs EUR/USD powrócił powyżej 1,0800 już w piątek po południu, kiedy to prokurator generalny USA John Ashcroft ogłosił pomarańczowy — czyli przedostatni — stopień zagrożenia atakiem terrorystycznym. Głównym czynnikiem, zmniejszającym sentyment dla dolara, pozostaje nerwowa atmosfera wokół sytuacji w Iraku. Opublikowane pod koniec minionego tygodnia bardzo dobre dane z amerykańskiego rynku pracy tylko na krótką chwilę wzmocniły walutę USA.
Szefowie inspektorów rozbrojeniowych ONZ Hans Blix i Mohamed el Baradei, którzy w weekend przebywali w Iraku, określili swoją misję (nazywaną na rynku mianem ostatniej szansy) jako konstruktywną. Inwestorzy oczekują na przedstawienie w najbliższy piątek przed Radą Bezpieczeństwa ONZ nowego raportu z inspekcji. Tego samego dnia swój wspólny plan zapobiegania wojnie z Irakiem przedłożą Radzie Bezpieczeństwa Niemcy i Francja. Szef resortu obrony Niemiec Peter Struck w poniedziałek w Kabulu powiedział, że plan zakłada głównie zwiększenie liczby inspektorów pracujących obecnie w Iraku, w celu zwiększenia wszechstronności i wiarogodności misji. Podkreślił on jednak, że plan nie obejmuje inicjatywy wysłania do Iraku sił pokojowych ONZ. Choć dane dotyczące sektora wytwórczego Niemiec przedstawione przez resort gospodarki i pracy tego kraju okazały się gorsze od oczekiwań, to nie wywarły swojego piętna na rynku. O godz. 17.00 euro wyceniane było na 1,0805 USD.
Nie da się ukryć, że głównym czynnikiem determinującym zmiany na rynku jest sprawa Iraku. Inwestorzy wstrzymują się z zawieraniem większych transakcji oczekując na przedstawienie przez szefów inspektorów rozbrojeniowych nowego raportu z inspekcji. Z innych czynników, które mogą wpłynąć na wartość dolara, należy wymienić wtorkowe wystąpienie przed Kongresem USA szefa Fed, Alana Greenspana. Uczestnicy rynku obawiają się, że może on krytycznie ustosunkować się do zwiększającego się deficytu budżetowego Stanów Zjednoczonych, co jest wynikiem m.in. zmniejszenia podatków. A to na pewno nie pomoże dolarowi.