Złoty wszedł do poczekalni

opublikowano: 21-10-2019, 22:00

Polska waluta zyskała już, co miała zyskać względem trzech z czterech głównych walut. Teraz poczeka na wyniki światowej gospodarki i brexit.

Od kilkunastu dni złoty zyskuje do euro, amerykańskiego dolara i franka szwajcarskiego. W przypadku dwóch pierwszych walut zszedł już do poziomów sprzed czterech miesięcy. Frank ciągle jest nieco droższy. Analitycy rynku walutowego zgodnie jednak twierdzą, że notowania z sierpnia i września 2019 r. były apogeum słabości złotego.

— Najgorsze minęło. Słabość złotego wynikała z kilku nakładających się czynników. Decyzja Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej (TSUE) w sprawie tzw. kredytów frankowych czy powodujące odpływ kapitału z Polski zmiany w indeksach MSCI są już za nami. Do tego jesteśmy po wyborach. Mamy za to stabilną gospodarkę, wspartą programamisocjalnymi o antycyklicznym charakterze — uważa Daniel Kostecki, analityk Conotoxii.

— Zgadzam się, że apogeum słabości złoty ma za sobą. Ta słabość po części wynikała ze zbliżającego się wyroku TSUE, który był przez rynek niewspółmiernie wyolbrzymiany względem jego rzeczywistego znaczenia — dodaje Przemysław Kwiecień, główny ekonomista X-Trade Brokers DM.

Wbrew pozostałym

Jednak nie do wszystkich ważnych walut złoty zyskuje. Traci do brytyjskiego funta. Nasi rozmówcy zgodnie twierdzą, że jest to pochodna ponownego zbliżania się, a potem zawarcia porozumienia brexitowego między Unią Europejską a brytyjskim premierem Borisem Johnsonen. Nawet perturbacje z przegłosowaniem tego porozumienia przez brytyjski parlament w ostatni weekend nie zatarły nadziei na to, że brexitowa telenowela będzie miała swój finał. Przy tym rynek coraz mniej wierzy w bezumowny brexit.

— Faktem jest, że w kwestii brexitu jest dużo optymizmu. Przyjęcie porozumienia jest oczekiwane. Jeśli nawet nie dojdzie do tego przed 31 października 2019 r., to opóźnienie będzie wynikało z przyczyn „technicznych” — przewiduje Przemysław Kwiecień.

Takie nadzieje powodują zaś, że analitycy skłaniają się ku temu, że złoty jeszcze straci do funta. Marcin Kiepas, analityk Tickmill, prognozuje wzrost kursu GBP/PLN do 5,05–5,10 zł.

— Wraz z napływającymi informacjami rynek z dnia na dzień zmienia swoje oczekiwania względem brexitu. Jednak odkąd trzy lata temu pojawił się temat wyjścia Wielkiej Brytanii z Unii, funt jest bardzo mocno niedowartościowaną walutą. Ma więc potencjał do umocnienia względem szerokiego rynku, w tym do złotego. Jeśli do twardego brexitu nie dojdzie, będzie miał co odrabiać — zaznacza Daniel Kostecki.

— Rynek będzie dalej rozgrywał temat brexitu i na tej fali funt będzie się umacniał. Dopiero po ustaleniu zasad rozwodu inwestorzy wrócą do przyglądania się brytyjskiej gospodarce, danym makroekonomicznym i polityce Banku Anglii — mówi Marcin Kiepas.

c3b39424-8c30-11e9-bc42-526af7764f64
Opowieści z arkusza zleceń
Newsletter autorski Kamila Kosińskiego
ZAPISZ MNIE
Opowieści z arkusza zleceń
autor: Kamil Kosiński
Wysyłany raz w miesiącu
Kamil Kosiński
Newsletter z autorskim podsumowaniem najciekawszych informacji z warszawskiej giełdy.
ZAPISZ MNIE

Administratorem Pani/a danych osobowych będzie Bonnier Business (Polska) Sp. z o. o. (dalej: my). Adres: ul. Kijowska 1, 03-738 Warszawa.

Kliknij w link w wiadomości, aby potwierdzić subskrypcję newslettera.
Jeżeli nie otrzymasz wiadomości w ciągu kilku minut, prosimy o sprawdzenie folderu SPAM.

Na ten ostatni aspekt zwraca też uwagę Marek Rogalski, główny analityk walutowy DM Banku Ochrony Środowiska.

Jego zdaniem nawet brexit oparty na uzgodnionej i zaakceptowanej umowie nie będzie dla funta korzystny. Dlatego brytyjska waluta może tanieć po tym, jak sytuacja się wreszcie wyjaśni.

— Funt jest na pewno walutą, która będzie zachowywała się inaczej niż euro, dolar i frank — zaznacza Marek Rogalski.

Problem spowolnienia

Nasi rozmówcy wcale nie są przekonani, że aprecjacja złotego będzie kontynuowana.

— W stosunku do euro, dolara i franka oczekiwałbym wejścia złotego w trend boczny — mówi Marcin Kiepas.

Analityk Tickmilla przypomina zarazem, że kurs złotego względem dolara jest pochodną głównej pary walutowej świata. Ostatnio zaś dolar osłabił się do euro. Kurs złotego względem franka też jest pochodną przeliczenia euro.

— Scenariusz, w którym złoty pozostaje stabilny względem euro, byłby dla naszej waluty całkiem korzystny. Jeśli miałoby się bowiem wydarzyć coś, co wpłynęłoby na kurs, to byłoby to coś związanego ze spowolnieniem gospodarczym, a ono spowoduje, że złotemu trudno będzie wzmocnić się do euro — twierdzi Przemysław Kwiecień.

— Obawy o globalną gospodarkę mogą skutkować wstrzemięźliwością wobec ryzykownych aktywów. Dla złotego kluczowe teraz będzie to, co się dzieje na świecie. By złoty był dalej silny, musiałoby dojść do porozumienia handlowego między Stanami Zjednoczonymi a Chinami, i to w lepszej wersji — czyli takiej, w której Amerykanie już nie podnoszą ceł na chińskie produkty. Bez takich globalnych czynników złotemu będzie trudno utrzymać obecną wartość. Inna sprawa, że nawet gdyby doszło do takiego porozumienia między Stanami Zjednoczonymi a Chinami, będzie już za późno, by odwrócić trendy w światowej gospodarce, czyli spowolnienie. Zakładam więc, że złoty może nawet oddać trochę tego, co zyskał, i będzie czekać na to, co dalej — tłumaczy Marek Rogalski.

Jego zdaniem pierwszym ważnym wydarzeniem mogącym wpłynąć na kursy walut będzie październikowe posiedzenie amerykańskiego banku centralnego (Fedu). Daniel Kostecki twierdzi, że rynek uwzględnia już październikową obniżkę stóp procentowych i chodzi o coś innego.

— Końcówka października i listopad będą kluczowe, jeśli chodzi o określenie się Fedu względem dalszych obniżek — zaznacza Daniel Kostecki.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Kamil Kosiński

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu