W poniedziałek złoty zyskiwał na wartości. Notowania polskiej waluty rosły najszybciej pod koniec sesji, w czym pomógł jej wyraźnie popołudniowy komentarz wicepremiera Jerzego Hausnera, dotyczący siły złotego. Na aukcji bonów skarbowych resort finansów nie miał problemów ze sprzedażą papierów. Popyt na bony o wartości 0,9 mld zł wyniósł jednak tylko 1,68 mld zł. Spadła za to średnia rentowność do 6,051 proc., ale nie ożywiło to notowań na rynku walutowym.
Notowania w pierwszych godzinach handlu charakteryzowały się jeszcze niewielką zmiennością. Kurs euro wahał się w okolicach 4,01 zł, a dolara w przedziale 3,09- -3,10 zł. Złoty był wówczas odporny na informacje polityczne. Premier Marek Belka zagroził, że ewentualne wotum nieufności wobec wicepremiera Jerzego Hausnera uzna za wotum nieufności wobec całego rządu. Minister gospodarki i pracy sam też nie zamierza składać rezygnacji. Może to prowadzić do napięć na linii rząd — SLD.
To właśnie wypowiedź Jerzego Hausnera sprowokowała inwestorów do zakupów polskiej waluty. Wicepremier oświadczył, że rząd nie zamierza osłabiać złotego, a głównym problemem jest nie siła polskiej waluty, lecz wyłącznie szybko postępujący wzrost jej notowań. Dodał, że oczekuje zmiany nastawienia władz monetarnych w polityce pieniężnej na neutralne. O 15.50 euro kosztowało 4,0060 zł, a dolar 3,0920 zł.
Nastawienie do złotego pozostaje dobre. Dopóki kurs EUR/PLN nie przełamie oporu przy 4,04, bardziej prawdopodobne jest umocnienie złotego i ruch w kierunku dołka przy 3,96. We wtorek o sytuacji na rynku mogą decydować dane o inflacji (prognoza 4,6 proc.) oraz zmiany kursu EUR/USD.