Wczoraj polska waluta odrabiała straty. Pomagało w tym umocnienie euro do dolara, które nastąpiło mimo odrzucenia konstytucji UE przez Holendrów. Dzień zaczął się od 4,1330 zł za euro i 3,3770 zł za dolara, potem nastąpił szybki spadek do 4,1250 i 3,36 zł, i wtedy emocje opadły. O godz. 16.30 kursy wynosiły odpowiednio 4,1180 i 3,3560 zł.
Nie cichną echa słabych danych o wzroście PKB w I kwartale, które niektórym ekspertom wydały się niewiarygodne. NBP podtrzymuje jednak prognozę 4-proc. wzrostu w tym roku, oczekując przyspieszenia w drugiej jego połowie. Inwestorów niepokoi inicjatywa posłów zmierzająca do odwołania Mirosława Gronickiego, ministra finansów. Negatywną informacją dla złotego było też przełożenie oferty PGNiG. Większe znaczenie miało jednak umocnienie euro do dolara, co przyniosło spadki ich kursów względem złotego do dziennych minimów. Wydarzeniem nr 1 w piątek będzie publikacja comiesięcznych danych z rynku pracy w USA (poznamy je o godz. 14.30). Słabe dane przynieść mogą silną reakcję: umocnienia euro do dolara, a złotego do obu głównych walut.
Czwartek dał na rynku międzynarodowym przewagę inwestorom skłonnym do kupowania euro. Kurs wspólnej waluty rósł przez cały dzień z 1,2180 do 1,2278 USD o godz. 16.30. Prezes EBC uznał komentowanie informacji o rozpadzie strefy euro za absurd: odrzucenie referendum przez któryś z krajów było pewne już kilka miesięcy temu, więc reakcja inwestorów wydaje się przesadzona. Złą wróżbą przed piątkowymi danymi z rynku pracy w USA były informacje o tygodniowym bezrobociu i liczbie planowanych zwolnień. Lepsze były informacje o zamówieniach fabrycznych w kwietniu. Jeśli dane o liczbie miejsc pracy w sektorze pozarolniczym będą poniżej prognoz (175 tys.), nastąpić powinno zamykanie krótkich pozycji w euro i ruch kursu w kierunku 1,24 USD. Dane na poziomie prognoz lub lepsze spowodują test dołka 1,2157 USD.