Od początku tygodnia złoty stracił wobec euro oraz dolara odpowiednio 1 oraz 0,8 proc. i należy do grona najsłabszych walut naszego regionu. Uważamy jednak, że groźba kolejnej interwencji Narodowego Banku Polskiego w najbliższych dniach ograniczy skalę deprecjacji złotego. Kurs EUR/ PLN nie powinien przebić ubiegłotygodniowego maksimum na 4,3260. Przeciwwagą dla perspektywy interwencji i czynnikiem osłabiającym polską walutę jest kontynuacja wycofywania kapitału z rynku długu krajów wschodzących. Wczoraj rentowność 10-letnich papierów skarbowych po raz pierwszy od trzech miesięcy wzrosła powyżej 4 proc. W sumie od początku maja wzrosła już o 1,26 pkt proc. Ostatni raz tak silna wyprzedaż polskiego długu odbyła się na początku 2009 r., czyli w apogeum światowego kryzysu finansowego.
Na rynkach bazowych niska zmienność na chwilę została przerwana, gdy do handlu dołączyły Stany Zjednoczone. Kurs EUR/USD po kolejnej nieudanej próbie wzrostu powyżej 1,33, zniżkował do 1,3230. W reakcji na niepodjęcie żadnych dodatkowych działań osłabiających walutę przez Bank Japonii, na wartości najsilniej zyskał jen. Umocnił się on bowiem o kilka procent wobec wszystkich głównych walut. Kurs USD/JPY zniżkował poniżej poziomu 97. Uważamy jednak, że to jedynie przystanek na drodze do dalszej deprecjacji japońskiej waluty.