W poniedziałek rano złoty zyskiwał na wartości. Powodem była korekta kursu dolara na międzynarodowym rynku, która zaczęła się już w piątek. Polska waluta zareagowała na to dopiero po weekendzie. Pod koniec piątkowej sesji płynność na krajowym rynku była bowiem bardzo mała.
W tym tygodniu najistotniejszymi wydarzeniami będą: wtorkowa publikacja Narodowego Banku Polskiego, dotycząca wskaźnika inflacji bazowej w październiku, oraz dane o sprzedaży detalicznej, które GUS opublikuje w piątek. W poprzednich latach wzrost gospodarczy w niewielkim stopniu przekładał się na poprawę sytuacji na rynku pracy. Nasz kraj w ostatnich miesiącach odnotował pod tym względem niewielką poprawę, jednak w tej dziedzinie jesteśmy nadal najgorsi w Unii Europejskiej. Nieco innym problemem naszej gospodarki jest niska wydajność pracy, spowodowana w dużym stopniu brakiem głębokiej restrukturyzacji poszczególnych gałęzi gospodarki na początku lat 90. Bez rozwiązania tego problemu w najbliższych latach niezwykle trudno będzie konkurować z innymi krajami z naszego regionu, które w większym stopniu rozwiązały ten problem.
Międzynarodowy Fundusz Walutowy (MFW) zwrócił uwagę, że obecnie naszemu rządowi będzie trudno zrealizować program dotyczący cięć podatków i wprowadzenia ulg przy jednoczesnym zachowaniu deficytu budżetu na poziomie 30 mld złotych. MFW ostrzega jednak, że nawet przy kilkuprocentowym wzroście gospodarczym w najbliższych latach cięcia wydatków oraz ich głęboka restrukturyzacja są nieuniknione. Złoty spokojnie przyjął te informacje, co może po części oznaczać, że rynek po części uwzględnia w cenach w miarę rozsądne podejście do tego problemu w najbliższych latach.