W słoneczną niedzielę niemal pod okna redakcji "Pulsu Biznesu" podeszło tzw. samo życie. Czterysta metrów od naszych biurek Wisła wyrwała fragment Portu Praskiego i zawirowała tam w gigantycznym leju. Kilka chwil później, o czterysta metrów w inną stronę, przy wejściu na kolejowy przystanek Stadion i azjatycki bazar, w dramatycznym starciu z policją zginął czarnoskóry handlarz podejrzanego towaru.
Paradoksalnie ten drugi, tragiczny incydent postrzegam jako bardziej… zwyczajny. Przez miejsce owego zajścia przechodziłem setki razy i zawsze czułem wiszącą tam w powietrzu możliwość czegoś podobnego. Za to wdarcie się wody w rozmiękły brzeg, całkowicie zgodne z prawami fizyki, stało się w okolicy całkowitym zaskoczeniem — zwłaszcza dla mieszkańców potencjalnie zagrożonych domów, które widzimy z okien redakcji. Wznoszący je deweloperzy oferowali klientom piękny widok na lewobrzeżną stolicę, a także sąsiedztwo przyszłego centrum biznesowo-handlowego w porcie. Złudny syndrom bezpieczeństwa "Powódź u nas? Nigdy w życiu!" nam tylko pogroził palcem, ale dziesiątki tysięcy ludzi doświadczył naprawdę. Symbolem może być uderzenie Wisły w niedzielę mniej więcej o tej samej porze na wieś Świniary przed Płockiem.
Jej załamani mieszkańcy nigdy nie przyjmą tego do wiadomości, ale ich tragedia trochę zminimalizowała uderzenie kulminacyjnej fali w zaporę we Włocławku. Trzeba przypomnieć, że absolutnie nie ma ona zadań przeciwpowodziowych, a jedynie energetyczne. Ukończona w roku 1970 miała być pierwszym stopniem kaskady dolnej Wisły, a jej samotny byt przewidziany został najwyżej na dziesięć lat. Włocławek po prostu musi zostać podparty stopniem w Nieszawie, ale już trzy dekady stoi na coraz bardziej podcinanym przez spadającą wodę progu. Nie warto tu cytować licznych budżetowych debat i powtarzającego się skreślania inwestycji w Nieszawie. To zaniechanie obciąża sumienia wszystkich ekip rządzących III RP od dwudziestu lat, dlatego powinny się one wspólnie modlić, aby Włocławek wytrzymał. A potem… wszystko wróci do normy, czyli ratunkowa zapora w Nieszawie kolejny raz trafi do kosza.