Zły znak dla sektora łupkowego

Łupkowe aktywa Orlenu zostały spisane do ledwie 100 mln zł. Odpisy wartości robi też PGNiG.

- Czas przejść z pola do laboratorium – tak w nieoficjalnych rozmowach komentowano wczoraj decyzję PKN Orlen o dokonaniu odpisu związanego z aktywami łupkowymi. Paliwowy koncern postanowił odpisać 421 mln zł po tym, jak zaktualizował wartość dotychczasowych inwestycji w projekcie Lublin Shale oraz zawęził rejon poszukiwań.

Bloomberg

Podstawą jest „zmiana parametrów makroekonomicznych oraz wyniki dotychczasowych prac poszukiwawczych”. Czyli, po ludzku: taniejąca ropa naftowa i fiasko dotychczasowych poszukiwań, które nie dały komercyjnych przepływów gazu. To kolejny zły znak dla sektora łupkowego, ale jeszcze nie koniec całego projektu.

PGNiG też odpisał

- Na razie skały niekonwencjonalne nie chcą z nami współpracować – komentuje Marcin Zięba, dyrektor w Organizacji Polskiego Przemysłu Poszukiwawczo-Wydobywczego (OPPPW), zrzeszającej działające w Polsce firmy poszukiwawcze. Podobnie odpis objaśnia Orlen. Tłumaczy, że amerykański know-how w Polsce sprawdza się w bardzo ograniczonym zakresie.

- To tylko sprawa wypracowania dobrej technologii. Mamy nadzieję, że to kwestia czasu –zapewnia jednak Sławomir Jędrzejczyk, wiceprezes Orlenu.

Dlatego Orlen nadal jest aktywnym uczestnikiem m.in. programu Blue Gas, którego celem jest rozwój technologii związanych z wydobyciem gazu łupkowego. Strategia „przejścia do laboratorium” nie dziwi Kamila Kliszcza, analityka Domu Maklerskiego mBanku.

- Standardowe metody poszukiwawczo-wydobywcze się nie sprawdziły, ale to nie znaczy, że gazu w skałach łupkowych nie ma. Jest, złoża są rozpoznane, ale nie ma technologii. Dlatego dalsze wiercenia, na dotychczasowych zasadach, nie mają większego sensu – zauważa Kamil Kliszcz.

Po odpisie polskie aktywa „łupkowe” Orlenu, wartego na giełdzie 33 mld zł, mają wartość ledwie 100 mln zł. W przypadku drugiego głównego gracza w tym sektorze, czyli PGNiG, trudniej o szacunki, bo nie podaje ich wprost. Wiadomo jednak, że w raporcie za drugi kwartał też zobaczymy odpisy – spółka już to zaanonsowała.

Zmniejszą wynik operacyjny grupy w drugim kwartale o ok. 377 mln zł, z czego 266 mln zł to odpisy „wartości środków trwałych w budowie, dotyczących poszukiwania i oceny zasobów mineralnych”. W tej drugie kwocie mieszczą się koszty poszukiwań gazu z łupków, ale również gazu konwencjonalnego.

Na otrzeźwienie

Odpisy to kolejny zimny prysznic dla tych, którzy widzieli Polskę jako gazowe Eldorado. Ich głos był silny w latach 2011-13, a poszukiwania węglowodorów niekonwencjonalnych stały się flagowym projektem Mikołaja Budzanowskiego, ówczesnego ministra skarbu.

Do dziś wykonano jednak tylko ok. 70 odwiertów, podczas gdy w USA, na których się wzorujemy, były to grube tysiące. Obecnie wiemy już, że geologia jest w Polsce trudna, a dodatkowo niskie ceny ropy nie zachęcają do rozwoju specjalistycznych technologii.

- Staramy się teraz patrzeć na rynek gazu całościowo, czyli widzieć i gaz konwencjonalny, i niekonwencjonalny, czyli łupki i gaz zamknięty w skałach (tight gas) – mówi dyplomatycznie Marcin Zięba z OPPPW, która dotychczas monitorowała niemal wyłącznie sektor łupkowy.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Magdalena Graniszewska

Polecane