ZM w Gorzowie szukają inwestora

Piotr Wielicki
opublikowano: 2000-07-14 00:00

ZM w Gorzowie szukają inwestora

Do sądu gospodarczego trafił wniosek o upadłość Gorzowskich Zakładów Mięsnych. Mimo to przedsiębiorstwo poszukuje inwestora strategicznego, który kupiłby zakład. Nieoficjalnie wiadomo, że jednym z zainteresowanych są Morliny, hiszpański potentat na rynku mięsnym.

Zarząd Gorzowskich Zakładów Mięsnych złożył w sądzie gospodarczym wniosek o ogłoszenie upadłości przedsiębiorstwa. Decyzja w tej sprawie zapadnie w ciągu miesiąca. Jeżeli sąd ogłosi upadłość, będzie to oznaczało koniec funkcjonowania przedsiębiorstwa. Wówczas syndyk sprzeda majątek firmy, aby w ten sposób zaspokoić roszczenia wierzycieli.

Mimo złożonego wniosku o upadłość, zarząd firmy nie ustaje w poszukiwaniu inwestora strategicznego, który kupiłby zakłady. Ich wartość wyceniono na około 11 mln zł. Rozmowy prowadzone są z kilkoma firmami, ale na razie Bogusław Kołodziejczak, wiceprezes zarządu GZM, nie chce ich ujawnić. Nieoficjalnie wiadomo, że jednym z zainteresowanych są Morliny, hiszpański potentat na rynku mięsnym.

Uratować markę

Zakup przedsiębiorstwa wraz z długami może uratować firmę, przyspieszyć realizację nowej fabryki i odzyskać zagrożone miejsca pracy. Inwestor stałby się natomiast właścicielem dużego rynku zbytu oraz wypracowanej przez lata marki.

Winą za sytuację w przedsiębiorstwie obecne władze spółki obarczają poprzedni zarząd, który doprowadził do trwałej utraty możliwości zaspokajania wierzycieli. Niedawno, by ograniczyć koszty, zredukowano zatrudnienie o 100 osób. Pozostałych 200 pracowników wysłano na urlop do czasu podjęcia decyzji przez sąd.

— W związku z pogorszeniem się sytuacji w przedsiębiorstwie, nie mieliśmy środków na kontynuowanie produkcji. Nie pomogła nawet komercjalizacja i przekształcenie zakładów od 1 marca 2000 r. w spółkę akcyjną. Zakłady miały do spłacenia długi wysokości 6 mln zł, zaciągnięte jeszcze przez przedsiębiorstwo państwowe — wyjaśnia Bogusław Kołodziejczak.

Około 3,5 mln to wartość zaciągniętych w BGŻ kredytów inwestycyjnych, natomiast na pozostałe 3 mln zł opiewają zobowiązania wobec urzędu skarbowego i ZUS.

Planowana odbudowa

Jeżeli sąd odrzuci wniosek o upadłość, zarząd przedsiębiorstwa sprzeda znajdujące się w centrum miasta nieruchomości fabryczne. Zdaniem Bogusława Kołodziejczaka przedsiębiorstwo może dzięki temu uzyskać około 8 mln zł. To pozwoli odnowić produkcję w jednej z podgorzowskich gmin. Dopiero wtedy można byłoby liczyć na systematyczną spłatę długów.

— Wpłynęły już pierwsze oferty. Gminy oferują nam bezpłatnie grunt pod budowę nowej przetwórni, której koszt szacujemy na 6 mln zł. W przyszłości znalazłoby w niej zatrudnienie wielu miejscowych bezrobotnych — mówi Bogusław Kołodziejczak.