Zmarnowana szansa obcięcia deficytu

Łukasz Świerżewski
opublikowano: 2003-12-22 00:00

Wprowadzone przez posłów poprawki do budżetu nie wpłynęły na ocenę projektu przez ekonomistów. Ta nadal jest negatywna.

Ostrzeżenia płynące ze strony rynku finansowego i od licznych niezależnych ekonomistów nie poskutkowały. Sejm w III czytaniu ograniczył deficyt tylko o 200 mln zł — do 45,3 mld zł. Ostatecznie dochody budżetu wzrosły ze 152,7 do 154,5 mld zł, a wydatki do 199,8 mld zł. W ostatniej chwili Mieczysław Czerniawski, szef komisji finansów, wycofał propozycję ograniczenia deficytu o dalszych 169 mln zł. Posłowie lekką ręką przesunęli natomiast 1,4 mld zł ze środka specjalnego do dochodów budżetu i jeszcze zwiększyli je o 500 mln zł pochodzące z podatków pośrednich.

Trudny do zrobienia

Tymczasem ekonomiści ostrzegają, że grozi to niewykonaniem budżetu, zwłaszcza że jego założenia i tak były optymistyczne.

— Zapisany w budżecie wzrost gospodarczy na poziomie 5 proc. jest przesadzony. Naszym zdaniem, dynamika PKB wyniesie 4,1 proc. — twierdzi Maciej Grabowski z Instytutu Badań nad Gospodarką Rynkową.

Wątpliwości budzi zwłaszcza założony przez rząd 12,2-proc. wzrost inwestycji przedsiębiorstw. Od zrealizowania prognozy wzrostu w dużym stopniu zależy wykonanie zaplanowanych w budżecie dochodów podatkowych. Chodzi zwłaszcza o dochody z VAT. Już w projekcie budżetu przygotowanym przez resort finansów rosły one w stosunku do 2003 r. aż o 12,4 proc. Tymczasem posłowie podnieśli je o dodatkowe 400 mln zł. Tymczasem wciąż nie została uchwalona nowa ustawa o podatku od towarów i usług.

— Podnoszenie planowanych wpływów w przyszłorocznym budżecie zmniejsza szanse jego realizacji. Skutkować to może koniecznością redukcji wydatków w ciągu roku, a w skrajnym przypadku koniecznością nowelizacji ustawy, czego udawało się uniknąć od 2001 r. — twierdzą w komentarzach analitycy PKO BP.

Szczególne obawy budzi wzrost deficytu z 38,7 w 2003 r. do ponad 45 mld zł. Niewiele zmienia obniżenie go przez posłów o 200 mln zł.

Pełne rozczarowanie

— Deficyt szerokiego sektora rządowego wyniesie 7,8 proc. PKB. To imponująca liczba. Rozczarowanie pogłębia fakt, że był to właściwie ostatni moment na przeprowadzenie gruntownej reformy finansów publicznych. Przygotowując budżet na 2005 r. sytuacja będzie trudniejsza z uwagi na wzrost składki do UE oraz wybory parlamentarne i prezydenckie — twierdzi Małgorzata Markiewicz z Centrum Analiz Społeczno-Ekonomicznych.

Okiem eksperta

Przewaga informacji negatywnych

Z punktu widzenia przedsiębiorców, w strukturze wydatków budżetu widzę dwa pozytywy. Jednym jest zwiększenie o 13 proc. w stosunku do 2003 r. nakładów na szkolnictwo wyższe, drugim — ponad 8-proc. wzrost wydatków na sprawiedliwość. Powinno to nieco poprawić sprawność sądownictwa. Niestety, znacznie więcej jest negatywnych informacji. Zbyt duży jest wzrost nakładów na administrację, a aż o 70 proc. spadają wydatki na gospodarkę komunalną i ochronę środowiska. Szeroko dyskutowany problem stałego wzrostu potrzeb pożyczkowych budżetu powoduje efekt wypychania, czyli ograniczania ilości środków inwestycyjnych dla przedsiębiorców.

Małgorzata Krzysztoszek dyrektor departamentu analiz makro-ekonomicznych PKPP