Zmarnowany czas

Adam Sofuł
opublikowano: 2007-06-22 00:00

Połączone sejmowa i senacka komisja zdrowia spotkały się z przedstawicielami protestujących lekarzy i pielęgniarek. Na okrasę zaproszono przedstawicieli rządu. Jeśli jednak ktoś miał nadzieję, że spotkanie przyniesie przełom w dyskusji o systemie ochrony zdrowia, srodze się zawiódł. Problemy służby zdrowia stały się wątkiem pobocznym, za to długo i zaciekle dyskutowano o tym, czy policja miała prawo usunąć pielęgniarki z jezdni. Minister spraw wewnętrznych tłumaczył, że żadnej pielęgniarce nie spadł czepek z głowy, bo policjanci trzymali ręce z tyłu, i to było właściwie wszystko, czego dowiedzieliśmy się o pomysłach na uzdrowienie służby zdrowia.

Nie ma się ministra Kaczmarka co czepiać, nie jest jego zadaniem reformowanie służby zdrowia, podobnie jak posłowie i senatorowie sejmowej komisji zdrowia nie powinni się zajmować interwencjami policji. Od tego jest komisja spraw wewnętrznych albo sprawiedliwości, albo — w ostateczności — do spraw „Solidarnego państwa” (bo skoro zajmuje się nowelizacją kodeksu karnego, to czemu nie). Komisje zdrowia — i w Sejmie, i w Senacie — są od tego, by doprowadzić do stworzenia sprawnie funkcjonującego i wydolnego finansowo systemu opieki medycznej lub chociażby wyegzekwować taki pomysł od rządu. Ale to nierealne marzenie w sytuacji, gdy rząd chce tylko zademonstrować swoją twardość, a opozycja wrażliwość społeczną.

Nikła nadzieja na rozwiązanie sporu zaświtała dopiero po południu, gdy premier Jarosław Kaczyński spotkał się z Komisją Trójstronną. Przypomnijmy — została ona powołana jako swoisty system wczesnego ostrzegania, to tam związkowcy, pracodawcy i rząd mieli rozpoznawać konflikty społeczne, zanim do ich rozwiązania trzeba będzie używać policji i szukać sposobów ich złagodzenia. W drodze dyskusji, w drodze kompromisu. Dla obecnej ekipy rządowej jednak samo słowo kompromis brzmi podejrzanie. Dlatego o służbie zdrowia komisja będzie rozmawiać, dopiero gdy mleko się rozlało. Może uda się złagodzić nieco konflikt, ale jego rozwiązanie będzie wymagało odważnych decyzji. Rząd Jarosława Kaczyńskiego i parę poprzednich zmarnowały mnóstwo czasu, unikając takich decyzji. Czwartek był tylko jeszcze jednym zmarnowanym dniem.