Zmiana warty przygotowana

  • Emil Szweda
11-08-2014, 07:38

Słabnące stopy zwrotu funduszy obligacji korporacyjnych mogą zmniejszyć liczbę chętnych wpłacających środki. Ale rynek pierwotny mogą zamiast nich podtrzymywać OFE.

Na razie problem jest czysto teoretyczny – w lipcu do funduszy obligacji korporacyjnych napłynęło ponad 280 mln zł świeżych środków (dane bez Inventum Premium, ale ten fundusz miał na koniec czerwca nieco ponad 100 mln zł aktywów, więc saldo całej grupy tak czy owak pozostanie dodatnie), o 50 mln zł więcej niż w czerwcu. Siłą rzeczy zatem fundusze tej grupy ustawiają się po popytowej stronie rynku, który nieco przysechł w okresie wakacyjnym. Niemniej, inwestorzy detaliczni, którzy w ostatnich miesiącach przerzucali środki z funduszy obligacji uniwersalnych i skarbowych do funduszy obligacji korporacyjnych mogą żałować swoich decyzji, bo licząc od początku roku średni zysk korporatów wyniósł 2 proc., zaś funduszy skarbowych jest dwa razy wyższy (to z jednej strony efekt niskich stóp procentowych, o które opiera się oprocentowanie obligacji firm, oraz hossy obligacji skarbowych, których kupony są stałe).

Gdyby nawet TFI miały wkrótce – pod presją klientów – wstrzymać zakupy, do pewnego stopnia zastąpić mogą je OFE. Teraz, gdy wiadomo już, że liczba członków OFE przekroczy 2 mln (a więc będzie dwa razy wyższa od oczekiwań sprzed miesiąca) i fundusze emerytalne nie będą musiały skracać na siłę pozycji w akcjach, można założyć, że odważniej niż dotąd będą poczynały sobie na rynku obligacji korporacyjnych, które do pewnego stopnia są alternatywą dla zabronionych papierów skarbowych. Oczywiście znaków zapytania jest wiele. Polityka inwestycyjna OFE znacznie różni się od polityki TFI także gdy chodzi o dobór papierów do portfela (TFI częściej sięgają po ryzykowne papiery mniejszych firm), a OFE teoretycznie nie muszą też zmieniać układu portfeli (prawie 85 proc. udziałów stanowiły w nim akcje na koniec czerwca). Mogą też sięgać po obligacje zagranicznych emitentów, co ma tę zaletę, że wybór emitentów z ratingami inwestycyjnymi jest znacznie szerszy, a rynki zagraniczne są głębsze i bardziej płynne. Niemniej, 8,6 mld zł ulokowanych w obligacjach krajowych firm na koniec czerwca stanowiło zaledwie 5,7 proc. aktywów OFE. Już podwojenie tego udziału kosztem akcji np. w rok wygenerowałoby niemożliwy do zaspokojenia popyt, a przecież nawet po takim ruchu akcje nadal stanowiłyby prawie 80 proc. portfeli OFE.

Póki co, TFI i OFE stoją po jednej stronie rynku generując popyt na obligacje firm. Jednocześnie banki łagodzą kryteria przyznawania kredytów dla firm (ankieta NBP), a inwestorzy indywidualni są głodni zysków, ponieważ oprocentowanie depozytów ich nie rozpieszcza. Sprawa Ganta lub innych bankructw na Catalyst oczywiście ma wpływ na postawę inwestorów detalicznych, ale najczęściej taki, że inwestorzy szukając bezpieczeństwa penetrują rynek w poszukiwaniu bezpiecznych emitentów, a więc krzyżują spojrzenia z zarządzającymi TFI i OFE, które oczekują tych samych parametrów. Mówiąc krótko w pewnych segmentach rynkowych będziemy mieli tłok, podczas gdy śmieciowe papiery muszą szukać amatorów ryzyka przedstawiając coraz solidniejsze zabezpieczenia.

Ślady tej sytuacji widoczne są na Catalyst, czego najlepszym przykładem niech będzie Kruk, którego detaliczna seria notowana jest z 5,3 proc. rentownością przy oprocentowaniu na 6,7 proc. Z drugiej strony BDM potrzebował trzech tygodni by uplasować wśród detalicznych inwestorów kolejne 4 mln zł obligacji z kaskadowej emisji Rokity, choć można napisać też dla efektu PR, że zapisy zakończyły się trzy tygodnie przed terminem (wyznaczonym na 29 sierpnia). Cóż – w końcu są wakacje.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Emil Szweda, Obligacje.pl

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Puls Inwestora / Zmiana warty przygotowana