Zmienią się zasady handlu z USA
Polska będzie musiała wypowiedzieć korzystną umowę handlową z USA, jeżeli chce przystąpić do UE. Jak zapowiadają przedstawiciele resortu gospodarki, negocjacje ze stroną amerykańską mają się rozpocząć już na jesieni.
Wstępując do Unii Europejskiej Polska będzie musiała wypowiedzieć ponad 200 umów handlowych po to, by ponownie je podpisać — tym razem na zasadach obowiązujących w krajach „piętnastki”.
Taki wymóg Bruksela postawiła przed wszystkimi krajami, które chcą wstąpić do europejskiego klubu. W przypadku większości krajów sprawa nie nastręcza zbyt wielu problemów, natomiast kwestia wypowiedzenia traktatu z USA wygląda nieco inaczej.
— Podpisanie przez Polskę w 1991 r. umowy z USA UE uznała za sprzeczne z polską deklaracją członkostwa. Tymczasem umowa, która nabrała mocy prawnej od 1994 r., została podpisana na 10 lat z możliwością rocznego wypowiedzenia. Dla Unii zakres „przywilejów”, jakie gwarantuje nam umowa, jest nie do zaakceptowania. Chodzi m.in. o wysokość stawek celnych — wyjaśnia enigmatycznie Teresa Małecka, wiceminister gospodarki, odpowiedzialna za negocjacje z Unią w tym obszarze.
Traktat otwiera duże możliwości inwestycyjne, co odzwierciedla dynamika eksportu. Dlatego negocjatorzy starają się tak prowadzić rozmowy, by utrzymać w mocy chociaż część umowy. Tak naprawdę jednak chodzi o to, by Polska nie zrzekała się „przywilejów” zbyt wcześnie. Tymczasem UE nie zamierza czekać i naciska na rozwiązanie tej umowy. MG zapowiada, że oficjalne rozmowy ze stroną amerykańską rozpoczną się już jesienią.
Wszystko zależy od tego, kiedy Polska wejdzie do Unii. Jeśli nastąpi to po 2004 r., to z punktu widzenia Polski pośpiech w rozwiązywaniu umowy handlowej z USA nie jest wskazany.
— Dla Amerykanów najważniejsze jest to, żebyśmy nie stracili tego, co Polska wynegocjowała z USA, a czego nie gwarantuje nam Unia — enigmatycznie tłumaczy Szymon Moldenhawer, dyrektor Amerykańskiej Izby Handlowej w Warszawie.