Zmienił się tylko minister, a nie prawa rynku

Adam Sofuł
opublikowano: 21-03-2007, 00:00

Górnicze związki wymusiły usunięcie w cień wiceministra Pawła Poncyljusza. Nie podobało im się, co mówił minister, zwłaszcza że wymieniał brzydkie słowo na „p” — czyli prywatyzacja. Niechętnie mówił o podwyżkach płac, za to czepiał się wydajności. Musiał odejść. Już się górnictwem nie zajmuje. Związkowcy nie mają jednak wiele powodów do satysfakcji. Wypowiedzi nowego wiceministra niewiele się różnią od deklaracji Poncyljusza.

Związkowcy mogą naciskać,by wydelegować do rozmów z nimi kolejnego wiceministra, z nadzieją, że prędzej czy później trafią wreszcie na jakiegoś przedstawiciela rządu, który będzie mówił miłe dla branży rzeczy. Mogą jednak zdać sobie sprawę, że wymiana ministra, a nawet całego rządu, nie zmieni koniunktury w branży. Nie poprawi opłacalności kopalń. Jeżeli minister szanuje prawa rynku, nie powie górnikom nic innego niż Paweł Poncyljusz. Może się co najwyżej wykazać większymi talentami dyplomatycznymi.

Jeżeli kopalnie chcą myśleć nie tylko o przetrwaniu, ale też o rozwoju, to sprzedaży mniejszościowych pakietów na giełdzie (o takiej „prywatyzacji” mówimy w tym wypadku) pewnie się nie uniknie. I związkowcy zamiast odwoływać kolejnych ministrów, mogliby się do tej operacji przygotować tak, by jak najwięcej skorzystały na niej zakłady, w których pracują.

Adam Sofuł

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Adam Sofuł

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy