Czytasz dzięki

Zmienione zasady gry

opublikowano: 19-08-2020, 22:00

W handlu i zarządzaniu idzie nowe — cyfrowa transformacja w polskich firmach skokowo przyspieszyła w związku z pandemią. Wygrywają ci, którzy do zmian przygotowywali się już od jakiegoś czasu. O tym mówili goście programu „Puls cyfrowej transformacji”.

„Puls Biznesu”: Czy na własnej skórze przekonaliście się, że w związku z pandemią trzeba było szybko przestawić się na cyfrowy tryb biznesowego życia?

Robert Bednarski, Country Director CEE, Facebook: W naszym przypadku też tak było. Wydaje się, że w tak technologicznych firmach, jak Facebook w zasadzie w ogóle nie powinniśmy tego odczuć. Jednak i dla nas sytuacja, w której 95 proc. ludzi, cały nasz globalny team, pracuje zdalnie i musimy się w taki sposób komunikować, pracować, to była nowość. Osobiście nigdy nie doświadczyłem pracy w takiej skali, praktycznie od rana do wieczora, na wideokonferencjach. To doświadczenie nauczyło nas wiele. W perspektywie kilku lat znacząco chcemy zwiększyć udział pracy zdalnej w firmie. Patrząc na 5-10 lat do przodu, chcielibyśmy, żeby do 50 proc. całego zespołu Facebooka pracowało zdalnie. Technologia już wiele w tym zakresie umożliwia, a będzie się jeszcze rozwijać. Przecież i wirtualna rzeczywistość, i augmented reality są dopiero na początku drogi rozwoju. To również bardzo duże wyzwania w kontekście zarządzania, sposobu komunikacji, stawiania celów, motywowania ludzi i zwracania uwagi na to, jak sobie jako ludzie, nie tylko pracownicy, radzimy w całej tej nowej rzeczywistości.

Tomasz Konik, partner zarządzający Deloitte w Polsce: Ja jestem konsultantem od 20 lat, więc praca zdalna nie jest dla mnie niczym nowym. Natomiast zgadzam się, że to wspomniana skala jest nowością. Jesteśmy w trakcie robienia sondy wśród naszych pracowników. Ze wstępnych analiz wynika, że 98 proc. z nich jednoznacznie stwierdza, że nie wyobraża sobie już pracy bez tego elementu zdalnego. Głęboko wierzę, że czas pandemii zostawi trwały ślad na tym, jak pracujemy i jak zarządzamy.

Czy polskie firmy są na te przemiany przygotowane? TK: Innowacyjności nigdy za wiele, natomiast patrząc obiektywnie, myślę, że rozwój gospodarczy Polski w ostatnich latach opierał się na wykorzystaniu prostych rezerw. Jako gospodarka jesteśmy trochę w tyle. Weźmy modną w ostatnim czasie kwestię rozwiązań chmury danych. W Polsce myśli się o chmurze jak o przewadze kosztowej umożliwiającej zaoszczędzenie na infrastrukturze. Natomiast na świecie chmura służy do rozwiązywania problemów biznesowych, do tworzenia nowych modeli. Dzięki rozwiązaniom chmurowym można wejść w nowy obszar biznesu, wykorzystać sztuczną inteligencję, analitykę danych. Myślę, że tu jeszcze nie jesteśmy. Potrzeba zbiorowych starań zarówno po stronie państwa, które powinno stworzyć instrumenty wsparcia dla inicjatyw idących w tym kierunku, jak i współpracy świata nauki ze światem biznesu. Tu też jest jeszcze trochę do zrobienia. Kolejna kwestia to współpraca małych i dużych firm. To małe przedsiębiorstwa często są inicjatoramitych technologii, ale bez współpracy z dużymi nie da się odpowiednio szybko zeskalować rozwiązań technologicznych, żeby to miało realny wpływ na całą gospodarkę.

RB: Nie do końca się z tym zgadzam. Obserwujemy, jak się rozwija Polska pod kątem wykorzystania nowych technologii, zwłaszcza mobilnych, komunikacyjnych. Polska naprawdę nie odstaje. Zwłaszcza średnie przedsiębiorstwa dają sobie radę z szybką adaptacją technologii internetowych, aby robić biznes. Przykładowo, co wynika z naszych zewnętrznych raportów, siedem na 10 firm korzystających z naszych aplikacji w Polsce prowadzi eksport. Mówimy o bardzo dużych liczbach, ponieważ w skali Polski większość firm małych i średnich korzysta z Facebooka. Patrzę więc optymistycznie na to , jak już dzisiaj firmy wykorzystują te możliwości. COVID i kryzys z tym związany dramatycznie przyspiesza transformację cyfrową. Firmy dostrzegły, że mobile i internet nie jest już dopływem do jakiejś głównej rzeki, w której są konsumenci, tylko tak naprawdę internet stał się tą główną rzeką, tym głównym nurtem, w którym trzeba być. Jest masa przykładów na to, jak przez kilka miesięcy wiele firm pokonało przestrzeń wręcz kilku lat w zakresie korzystania z nowych technologii.

W „Pulsie cyfrowej transformacji” położymy duży nacisk na e-commerce właśnie. Jak duży potencjał ma ten kanał?

TK: Firmy przede wszystkim zauważyły, że nie będąc online, w niektórych przypadkach nie są w stanie robić biznesu. I że handel online nie jest widzimisię, ale koniecznością. Widać to było w danych pokazujących wzrost w e-commerce rzędu 30-50 proc. Cały czas jednak e-sprzedaż to tylko 12 proc. całej sprzedaży.

RB: Ten wskaźnik rzeczywiście wydaje się nieduży, ale odnosimy to do całokształtu biznesu. Są takie kategorie, jak np. farmaceutyki, które mają bardzo mały udział sprzedaży online. Jest natomiast dużo więcej kategorii, które mają udział sięgający 20-30 proc. Ale nawet nie to jest najważniejsze, ale to, jak wielki udział ta e-sprzedaż i wzrost biznesu w internecie ma we wzroście firm. Przedsiębiorcy na pewno to dostrzegą i sądzę, że mamy do czynienia z bardzo ważnym trendem.

O cyfryzacji w praktyce

„Puls cyfrowej transformacji” to program, w którym sprawdzamy, jak nowe technologie pomagają w rozwoju polskim firmom w czasach epidemii. Komu udaje się dostosować do nowej rzeczywistości, kto pioniersko przeciera szlaki, a kto może być stawiany za wzór cyfrowej transformacji? Nowe odcinki co czwartek na pb.pl/wideo.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Paweł Sołtys

Polecane