Zakłady Mechaniczno-Precyzyjne Mera-Błonie nie przetrwały konkurencji. I choć sąd ogłosił ich upadłość, to lukę po bankrucie wypełni spółka z amerykańskim kapitałem, która zatrudni 200 osób.
Ponad połowa z 385 pracowników Zakładów Mechaniczno-Precyzyjnych Mera-Błonie, które niedawno upadły, ma szansę otrzymać zatrudnienie w spółce wydzielonej z zakładu przez jego zarządcę komisarycznego. Od marca 2003 r. na terenie dawnej Mery działa firma Zakłady Mechatroniki Mera Błonie (ZMMB), której udziałowcem jest amerykańska spółka Tomz Corp. Przygotowuje ona produkcję dawnego asortymentu Mery i nowych wyrobów.
Według Jacka Hoffmana, prezesa ZMMB, a wcześniej pełnomocnika komisarza Mery-Błonie do spraw rozwoju, inwestor jest dostawcą komponentów dla koncernu Johnson & Johnson (m.in. mikroskopijnych implantów), a także części do myśliwców armii USA. Od 1 sierpnia ZMMB będzie dzierżawić od syndyka Mery około 40 proc. nieruchomości zakładu oraz zatrudni około 130 osób.
— Do końca roku zatrudnienie wzrośnie do 200 osób. Nasza firma zasiliła ZMMB 1,2 mln zł, docelowo zamierza zainwestować w Błoniu kilkanaście milionów złotych — mówi Jacek Hoffman.
Barbara Wietlicka, syndyk Mery, nie chce wypowiadać się o strukturze i wielkości zadłużenia firmy, gdyż nie ma sporządzonego bilansu. Jacek Hoffman pamięta jednak, że długi sięgnęły około 50 mln zł przy wartości majątku wynoszącej 15-18 mln zł. Największymi wierzycielami są pracownicy (5 mln zł zaległości) oraz ZUS, urząd skarbowy oraz banki.
Na szczęście upadłość zakładu w Błoniu nie będzie problemem dla jego kontrahentów. Pod koniec lat 90. Mera dostarczyła około 1,3 tys. parkometrów dla warszawskiej spółki WaPark.
— W Merze źle się działo od dawna, dlatego serwis urządzeń wykonujemy we własnym zakresie i korzystamy z usług innych podwykonawców. Rynek nie lubi próżni — twierdzi Piotr Jurewicz, członek zarządu WaParku.
Upadłość Mery-Błonie jest ciosem dla całego powiatu Warszawa Zachód, w którym znajduje się też zlikwidowana przez Tele-Fonikę Fabryka Kabli w Ożarowie.