Znajdź pirata w swojej firmie

Szymon Ostrowski
opublikowano: 23-03-2006, 00:00

Prokurator lub policja mogą sprawdzić, czy firma korzysta z nielegalnych programów komputerowych. Jeśli tak, traci sprzęt i dane zapisane na dyskach.

Nie ma już chyba przedsiębiorstwa niekorzystającego z komputerów. Często są to rozbudowane systemy, nad którymi trudno zapanować. Tymczasem małe i średnie firmy rzadko zatrudniają pracowników konserwujących sprzęt komputerowy i na bieżąco kontrolujących zawartość dysków. A dobre rozeznanie, jakie oprogramowanie znalazło się w firmowych komputerach i czy można potwierdzić jego legalność, jest bardzo ważne. Wystarczy, że jeden pracownik zainstaluje przyniesiony z domu program pochodzący z niepewnego źródła i zaczynają się kłopoty.

Choć odpowiedzialności karnej podlega pracownik (złamał prawo, bo używa nielegalnej kopii), to także firmy nie ominą nieprzyjemne konsekwencje. Właściciel programu może zażądać odszkodowania, a to firma odpowiada za naruszenie jego autorskich praw majątkowych. Pracodawcy podlegają odpowiedzialności cywilnoprawnej także wtedy, gdy pracownik wykorzysta do działalności komercyjnej w firmie wersję edukacyjną (czyli zwykle niepełną) programu. Pracownikowi grozi zaś nawet pozbawienie wolności do pięciu lat. Nie dzieje się tak jednak w każdym przypadku.

— Wszystko zależy od treści licencji na edukacyjną wersję programu. Prawo autorskie nie wymaga, by jej użytkownik był właścicielem komputera, na którym program jest zainstalowany — wyjaśnia Michał Skruch, prawnik z Kancelarii Prawa Gospodarczego, specjalista z prawa komputerowego.

Podobnie się dzieje, gdy pracownik ściąga nielegalne pliki z internetu. Sam odpowiada karnie, ale pracodawca — cywilnie. W skrajnych wypadkach organ prowadzący dochodzenie może postawić pracodawcy zarzut ułatwienia i pomocnictwa w dokonaniu czynu zabronionego.

Legalnie można używać w firmie programów dołączanych za darmo do czasopism.

— Zwykle nie zawierają one warunków licencyjnych wyłączających możliwość ich komercyjnego wykorzystania — mówi Michał Skruch.

Otwierać! Policja!

Przeszukania w firmie może dokonać policja lub prokurator. Mają też oni prawo do skorzystania z pomocy specjalistów z informatyki lub biegłych z tej dziedziny. Natomiast nie mogą samodzielnie przeprowadzić kontroli na przykład przedstawiciele producenta oprogramowania. Możliwa jest jednak ich obecność podczas kontroli policyjnej czy prokuratorskiej. Taki skład zespołu przeszukiwaczy gwarantuje, że komputery zostaną dokładnie sprawdzone.

Skontrolować można praktycznie każdą firmę, sklep czy użytkownika. Najwięcej powodów do obaw mogą mieć te przedsiębiorstwa, w których korzysta się z drogiego lub instalowanego na wielu stanowiskach oprogramowania.

Żeby przeszukać pomieszczenia firmy, policjanci nie potrzebują nakazu, ale prokurator lub sąd muszą potwierdzić przeprowadzone przeszukanie. W praktyce policjanci wchodzą do firmy, nie czekając na nakaz. Uzasadniają to tym, że przedsiębiorca może skasować nielegalne programy albo zatrzeć ślady. Co więcej — po odnalezieniu pirackiego oprogramowania w firmie funkcjonariusze mogą kontynuować przeszukanie w prywatnym mieszkaniu, które może być wymienione we wpisie do ewidencji działalności gospodarczej jako siedziba firmy lub miejsce prowadzenia działalności.

Jeśli komputer wykorzystywany w działalności gospodarczej stoi w domu, to aby sprawdzić legalność oprogramowania, policja zwykle ma nakaz komendanta lub prokuratora. Źródłem informacji dla funkcjonariuszy mogą być dane z infolinii antypirackich albo od pracowników chcących zaszkodzić firmie swojej lub konkurencyjnej.

— Mając legalne oprogramowanie, też można złamać prawo. Przedsiębiorcy nie są świadomi, że się go „nie dziedziczy”. Jeśli firma ma kilka oddziałów, to w każdym musi instalować osobną kopię. Nie można kupić jednego systemu operacyjnego i wgrać go do wszystkich komputerów — przekonuje Robert Kamiński z firmy e2k.

Tak samo z programami antywirusowymi — trzeba mieć licencje na każde stanowisko komputerowe w firmie. Prawa autorskie można dziedziczyć tylko na zasadach spadku, czyli tak jak inne prawa majątkowe.

Co ci zrobią, gdy coś znajdą

Jeśli funkcjonariusze wykryją zainstalowane na firmowych komputerach nielegalne oprogramowanie, mają prawo zabrać płytę CD, dysk albo cały komputer. Czasem pozwalają przedsiębiorcy skopiować ważne dane księgo- we, ale na ogół się tym nie przejmują. A bez dostępu do baz danych firma nie może funkcjonować.

Jak się zatem zabezpieczyć przed przykrymi niespodziankami?

— Najlepiej wyznaczyć osobę odpowiedzialną za zapewnienie legalności oprogramowania i zamieścić w regulaminie pracy zakaz samodzielnego instalowania programów innych niż pochodzących od służb informatycznych firmy — podpowiada Michał Skruch.

Powinno się też przynajmniej raz na kilka miesięcy przeglądać stacje robocze i porównać spis ujawnionego oprogramowania z dokumentacją licencyjną. A najlepiej po prostu zablokować możliwość instalowania programów przez nieuprawnionych pracowników.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Szymon Ostrowski

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu