Znaki zapytania w budownictwie

opublikowano: 05-03-2019, 22:00

Raporty i eksperci są zgodni: etap rekordów w branży budowlanej mamy już za sobą. Jest wiele obaw, ale widoczny jest też umiarkowany optymizm.

Dynamika produkcji budowlano-montażowej w styczniu delikatnie podskoczyła w stosunku do roku poprzedniego (3,2 proc.), wynika z danych przygotowanych przez GUS. Rezultat ten był jednak daleki od wyniku sprzed roku, który sięgnął 34,7 proc. Jak twierdzą eksperci, szczyt koniunktury mamy już za sobą, ale czy oznacza to, że nadchodzi jej załamanie?

— Styczeń jest zawsze miesiącem o najniższej aktywności budowlanej, dlatego też nie należy wyciągać daleko idących wniosków dotyczących tego, co będzie się działo w dalszej części roku — mówi Michał Rot, ekonomista PKO Banku Polskiego.

Dodaje, że na rozczarowujący styczniowy wynik wpływ miała także pogoda, która była gorsza niż przed rokiem.

— Słabszy wynik w jednym miesiącu nie oznacza, że należy przewartościowywać myślenia o trendzie wzrostowym. Produkcja obejmująca roboty inwestycyjne co prawda spadła w styczniu, jednak w tempie dwucyfrowym rosła wartość robót o charakterze remontowym. Uważamy, że luty przyniesie wzrost aktywności budowlanej o ponad 10 proc. — dodaje ekonomista.

Na słabe rezultaty wpływ miało także przyhamowanie dynamiki kontraktacji funduszy unijnych na cele infrastrukturalne. Z raportu „Punkty zwrotne (wciąż) przed nami — prognoza dla Polski na 2019 r.” przygotowanego przez Santander, wynika, że w ramach perspektywy 2014-20 do listopada 2018 r. zakontraktowano 63 proc. całego budżetu, o 4 proc. mniej niż w analogicznym okresie poprzedniej perspektywy, czyli w listopadzie 2011 r. Zdaniem ekspertów Santandera inwestycje finansowane funduszami unijnymi przyśpieszyły znacząco w 2018r. Mimo to kontraktacja w okresie styczeń-listopad była wyraźnie niższa niż w 2017 r.

— Spodziewamy się, że wysokie tempo inwestycji publicznych, które nakręcało budowlankę, znacznie się obniży. Powodem tego jest, zbliżanie się do wykorzystania funduszy unijnych. Szacujemy, że kulminacja zagospodarowania funduszy na inwestycje nastąpi właśnie w tym roku. To z kolei spowoduje, że dynamika produkcji nie będzie już tak spektakularna, jak rok temu — wyjaśnia Michał Rot.

Z raportu Santandera wynika, że przy szczycie inwestycji unijnych w 2019 r. ich wkład do łącznego wzrostu zamierzeń budowlanych będzie podobny jak w 2018 r. lub nieco niższy.

— Nie zapominajmy, że w 2018 r. czynnikiem wspierającym inwestycje publiczne i produkcję budowlaną była bardzo wysoka aktywność inwestycyjna w samorządach. Było to szczególnie zauważalne po bardzo chudym 2017 r. i automatycznie przełożyło się na powiększenie portfela przedsiębiorstw budowlanych — stwierdza ekonomista PKO BP.

Dużo bardziej pesymistyczny krajobraz w branży budowlanej maluje prof. dr hab. Elżbieta Adamowicz, dyrektor Instytutu Rozwoju Gospodarczego w Szkole Głównej Handlowej. Najnowsze badania instytutu prognozują mocne pogorszenie koniunktury.

— W I kwartale 2019 r. ogólny wskaźnik koniunktury w budownictwie (IRGCON) przyjął wartość -3,2, niższą o 6 punktów w porównaniu do analogicznego okresu rok wcześniej. Dodajmy, że z naszych danych wynika, że tendencja spadkowa utrzymuje się od IV kw. 2018 r. Pierwsze miesiące nowego roku przyniosły jeszcze jej pogorszenie — mówi dyrektor instytutu. 2019 r. nie będzie dobry dla przedsiębiorstw budowlanych.

— Z ocen ankietowanych przez nas przedsiębiorców wynika, że źle oceniają sytuacje zarówno w branży budowlanej, jak i w całej gospodarce. Sądzę także, że wysokie ceny surowców i materiałów będą nadal główną barierą ograniczającą aktywność zakładów budowlanych — dodaje prof. dr hab. Elżbieta Adamowicz.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Dominika Masajło, Współpraca Kamil Pastor, SpotData

Być może zainteresuje Cię też:

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu