Zniknie dług albo gmina

opublikowano: 09-08-2015, 22:00

Podział Ostrowic między sąsiadów nie jest przesądzony. Samorząd ma program naprawczy, choć szykuje się na każdy scenariusz.

Ostrowice w woj. zachodniopomorskim to popegeerowska gmina z około 2,5 tys. mieszkańców. Wójt Wacław Micewski mówi, że z problemami boryka się od transformacji systemowej. Do 2007 r. połowę gminy obejmował Drawski Park Krajobrazowy, później cała znalazła się na obszarze chronionym Natura 2000.

— Realizacja jakiejkolwiek inwestycji wymagała dodatkowych nakładów na oceny oddziaływania na środowisko. Potencjalni inwestorzy wybierali więc inne miejsca. A przecież musieliśmy nadgonić zapóźnienia cywilizacyjne. Aby realizować podstawowe usługi dostaw wody i odprowadzania ścieków, podjęliśmy w 2010 r. duże inwestycje wodno-ściekowe za dotacje unijne. Wkład własny miał pochodzić z pożyczki od Narodowego Funduszu Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej. Ze względu na powódź w 2010 r. pieniądze przekazano jednak powodzianom. Banki nie chciały nam udzielić kredytu. Musieliśmy albo zrezygnować z unijnych dotacji i z inwestycji, albo skorzystać z pożyczki spoza sektora bankowego — tłumaczy Wacław Micewski.

W latach 2010-13 koszt 11 inwestycji przekroczył 25 mln zł, a wkład własny wyniósł prawie 9,5 mln zł. W latach 2009-13 gmina sprzedała część majątku za około 9,1 mln zł, a w tym oczyszczalnię ścieków i część sieci kanalizacyjnej za 7 mln zł., ale z obowiązkiem jej odkupienia. Gmina wywiązała się z tej umowy w 2014 r.

Państwowa pomoc

W 2014 r. Ostrowice zaczęły program naprawczy, który zakłada m.in. wzrost wpływów z podatków (poprzez windykację należności) i opłat (np. za odprowadzanie ścieków), zmniejszenie wydatków na wynagrodzenia i na zakup energii. Zobowiązania na koniec 2014 r. wyniosły już niemal 33,2 mln zł. To m.in. efekt zadłużenia w parabankach z odsetkami 9-12proc. w poprzednich latach. Po restrukturyzacji jest to już poniżej 8 proc.

Gmina poprosiła o 26,5 mln zł pożyczki z budżetu państwa, ale Ministerstwo Finansów odmówiło ze względu na duże ryzyko niewypłacalności. Regionalna Izba Obrachunkowa (RIO) w Szczecinie w październiku 2014 r. pozytywnie (choć z uwagami) oceniła zadłużenie planowane przez Ostrowice na lata 2014-32. Wskaźniki obciążenia dochodów długiem nie spełniały wymagań ustawy o finansach publicznych przez kolejne 13 lat, ale Kolegium RIO wcześniej pozytywnie zaopiniowało program naprawczy, więc uznano je za dopuszczalne. Tyle że ta prognoza zakładała uzyskanie pożyczki od rządu. Skorygowany dług na lata 2015-34 nie zyskał już aprobaty RIO, która uznała, że jedynym rozwiązaniem jest przyłączenie Ostrowic do sąsiednich gmin.

— Sytuacja w tej gminie zmieniła się niewiele w ostatnich pięciu latach. Władze miały czas, aby znaleźć źródła dochodów. Problemem są znikome dochody własne i podejmowanie drogich inwestycji, na które po prostu gminy nie było stać — uważa Jolanta Włodarek z RIO w Szczecinie.

Poprawa z wiatrem

Marek Tałasiewicz, wojewoda zachodniopomorski, rozpoczął procedurę wprowadzenia w gminie zarządu komisarycznego. Do końca sierpnia władze Ostrowic mają przedstawić plan naprawczy. Jedną z jego podstaw są podatki od elektrowni wiatrowych, które mogłyby w gminie powstać. Wacław Micewski planuje 1,7 mln zł wpływu z tego tytułu w 2018 i potem 2,5 mln zł co roku. Najpierw trzeba było sporządzić raport o wpływie elektrowni na nietoperze i ptaki.

— Monitoring wpływu elektrowni wiatrowych na środowisko musiał trwać rok. Właśnie został zakończony i wynika z niego, że inwestycja nie zagrozi faunie. We wrześniu chcemy jeszcze raz złożyć wniosek o pożyczkę z budżetu państwa, ale szykujemy się na każdy scenariusz — mówi wójt.

Jeśli się nie uda, to Ostrowice mogą zostać przyłączone do sąsiednich gmin. Jedna z nich to Drawsko Pomorskie.

— Jeśli konsolidacja z Ostrowicami byłaby wsparta jakąś rekompensatą z budżetu państwa, to moglibyśmy rozmawiać. Przyłączenie gminy wraz z jej długami jest niedopuszczalne, zwłaszcza że możliwości inwestycyjne na jej terenie są ograniczone — mówi Zbigniew Ptak, burmistrz Drawska.

A może wójt Ostrowic puka do nieodpowiednich drzwi i powinien — wzorem Słupska — szukać pomocy u pani premier? W lipcu zadeklarowała — jak podało Radio Gdańsk — około 30 mln zł.

— Nie można porównywać tych dwóch przykładów. Niewykluczone, że w przypadku Słupska na decyzje mogły wpłynąć różne okoliczności. Mechanizmy, które mają zapobiec nadmiernemu zadłużaniu się gmin, zawiera ustawa o finansach publicznych i każda władza powinna w tym kontekście analizować finanse. Gmina, nawet z niewielkimi możliwościami finansowymi, musi realizować zadania własne. Problem ma wiele mniejszych gmin, które leżą na obszarze Natura 2000 lub z innych przyczyn wpadają w spiralę zadłużenia, realizując niezbędne inwestycje. Niewykluczone, że podobnych przypadków będzie więcej — komentuje prof. Krzysztof Surówka, prorektor Uniwersytetu Ekonomicznego w Krakowie.

Przykład Ostrowic dowodzi, jego zdaniem, konieczności nowelizacji ustawy o dochodach JST. Obecny system ich zasilania powoduje, że szybko się zadłużają. © Ⓟ

Gmina, nawet z niewielkimi możliwościami finansowymi, musi realizować zadania własne. Problem ma wiele mniejszych gmin, które leżą na obszarze Natura 2000 lub z innych przyczyn wpadają w spiralę zadłużenia, realizując niezbędne inwestycje. Niewykluczone, że podobnych przypadków będzie więcej.

prof. Krzysztof Surówka

prorektor Uniwersytetu Ekonomicznego w Krakowie

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Rafał Fabisiak

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu