Znów powróci popyt na papiery dłużne

Piotr Burza
opublikowano: 2000-01-07 00:00

Znów powróci popyt na papiery dłużne

DŁUŻSZE ZAPADALNOŚCI MNIEJ POPULARNE: Wzrost rentowności polskiego benchmarku bonów 52-tygodniowych jest spowodowany ostrożnością inwestorów.

Rynek papierów wartościowych ciągle nie może złapać oddechu. Ostatnie optymistyczne prognozy dotyczące naszej gospodarki zostały zdominowane przez rosnącą inflację i niespodziewanie duży deficyt na rachunku obrotów bieżących. Dodatkowo coraz większa podaż pieniądza odstrasza potencjalnych inwestorów niebezpieczeństwem kolejnej podwyżki stóp procentowych.

OBAWY TE mogą jednak okazać się bezpodstawne. Na początku ubiegłego roku bank centralny zredukował stopy procentowe. Na rynku papierów dłużnych zapanował trend na ich kupno. Banki zaczęły budować swe portfele, licząc na kolejną obniżkę stóp procentowych, którą prognozowało większość ekspertów. Jednak kryzys brazylijski spowodował ucieczkę zachodnich inwestorów z krajów rynków wschodzących. Przyczyniło się to również w znacznym stopniu do wyprzedaży naszych papierów. Ich rentowności przez to zaczęły wzrastać, a opłacalność inwestycji w te walory zaczęła gwałtownie spadać. Większe banki, które na początku roku znacznie rozbudowały swe portfele obligacji i bonów skarbowych, zaczęły powoli lecz systematycznie pozbywać się tych walorów. Sprzedawały jednak małe pakiety papierów dłużnych, zdając sobie sprawę, że sprzedaż większych ilości tych walorów może spowodować panikę na rynku, a co za tym idzie automatyczne nasilenie tendencji sprzedaży. Spowodowałoby to wyraźny spadek cen tych papierów oraz wzrost ich rentowności. Naraziłoby to inwestorów na znacznie większe straty.

PO ZAŻEGNANIU kryzysu brazylijskiego, okazało się, że nasza gospodarka odczuwa wciąż daleko posunięte skutki kryzysu rosyjskiego. Bardzo poważny spadek eksportu do naszych wschodnich sąsiadów przyczynił się do pogorszenia wskaźników makroekonomicznych. Tymczasem kolejny wzrost inflacji oraz deficytu na rachunku obrotów bieżących spowodował jeszcze jeden spadek cen naszych papierów dłużnych. Ministerstwo Finansów początkowo nie chciało przystać na coraz niższe ceny oferowane przez inwestorów, sprzedając małe ilości zarówno bonów skarbowych, jak i obligacji. Do redukcji oferty resortu przyczynił się również napływ — w połowie ubiegłego roku — znacznych sum dewiz z prywatyzacji. Resort, mając dzięki temu środki na finansowanie rosnących wydatków, nie chciał przystać na coraz większe koszty obsługi długu.

BRAK DYSCYPLINY fiskalnej rządu, rosnące koszty reformy służby zdrowia oraz coraz większe pożyczki dla kulejącego Zakładu Ubezpieczeń Społecznych spowodowały, że resort przystał na wyższe rentowności niż wcześniej oferował inwestorom.

Wzrost akcji kredytowej, podaży pieniądza oraz wysoka inflacja spowodowały, że Rada Polityki Pieniężnej podniosła stopy procentowe do poziomu wyższego niż przed styczniową redukcją. Oczywiście przyczyniło się to do wzrostu rentowności naszych papierów, a jednocześnie do zwiększenia kosztów obsługi długu.

INWESTORZY zaczęli być bardzo ostrożni i nieufni co do opinii o szybkim odbiciu naszej gospodarki. Wszystko wskazuje jednak na to, że nasz eksport powoli wzrasta. Mimo prognoz wielu ekspertów, że inflacja liczona rok do roku, już w lutym lub w marcu przekroczy 10 proc., wszyscy są zdania, że będzie to tylko stan przejściowy, a ceny towarów i usług konsumpcyjnych zaczną spadać w następnych miesiącach. Co prawda na ostatnim przetargu rentowność polskiego benchmarku bonów 52-tygodniowych wyraźnie wzrosła, lecz jest to spowodowane głównie tym, że inwestorzy przezornie preferują kupno bonów o krótszych terminach zapadalności, aby po refundacji oraz dogłębnej analizie sytuacji makroekonomicznej kupić walory o dłuższych terminach zapadalności dopiero w drugiej połowie roku. Natomiast rynek obligacji nieco się ożywił, głównie za sprawą zakupów czynionych przez banki zagraniczne.