Wciąż niezgryzioną kością niezgody pozostaje bowiem ustawa o likwidacji czy też przekształceniu Izby Dyscyplinarnej Sądu Najwyższego, która podobno ma zharmonizować aż trzy sprzeczne w wielu punktach projekty – prezydenta, Solidarnej Polski oraz dodatkową wrzutkę Prawa i Sprawiedliwości. Zbigniew Ziobro nie przyjmuje do wiadomości, że bazowy stał się projekt prezydencki, który faktycznie zawiera wiele chciejstwa oraz zapisy bardzo realnie grożące wielkim chaosem, anarchizacją sądownictwa i sparaliżowaniem postępowań. Ma jednak specyficzną zaletę polityczną – uchwalenie ustawy nawet w takim kształcie może wpłynąć na odblokowanie wreszcie przez Komisję Europejską naszego Krajowego Planu Odbudowy, który 3 maja obchodził pierwszą rocznicę jałowego leżakowania w Brukseli.
Nie jest jasne, czy skonfliktowanym władcom uda się przepchnąć ustawę sądowniczą na posiedzeniu 25-26 maja. Z całą pewnością będą natomiast błyskawicznie forsować dwie ustawy o wielkich skutkach dla finansów publicznych, których projekty Rada Ministrów przyjęła 17 maja. Oba zapowiadane były już od wielu dni, ale wreszcie się skonkretyzowały i lada dzień jako druki sejmowe odsłonią wszystkie swoje szczegóły. Przede wszystkim w sierpniu ma zostać rozdane około 11,4 mld zł w formie zwolnionej z PIT tzw. czternastki emerytalnej i rentowej. Świadczeniobiorcy pobierający do 2900 zł miesięcznie brutto dostaną prezenty po 1338,44 zł brutto, zaś wobec większych emerytur i rent czternastka zostanie zmniejszona, zgodnie z zasadą złoty za złoty, ale przynajmniej 50 zł zostanie na pewno. Ciekawe, że jeszcze w pracach nad budżetem na 2022 r. czternastka absolutnie była wykluczona, ale wraz ze wzrostem inflacji prezes Jarosław Kaczyński rozkazał zagłuszanie drożyzny dosypywaniem do dochodów konkretnych grup społecznych miliardów pustego pieniądza, co wykonują premier Mateusz Morawiecki z prezesem Adamem Glapińskim. Według propagandy rządowej nieograniczone dolewanie benzyny do inflacyjnego pożaru to właśnie… odpowiedź na wzrost cen i ochrona m.in. seniorów.

Również bardzo szybko, bo od 1 sierpnia miałby wejść praktycznie w życie program pomocy kredytowej. Przewiduje m.in. wakacje kredytowe oraz przesuwanie spłat bez odsetek. Generalnie miałby objąć tylko kredytobiorców, którzy zaciągnęli zobowiązania w złotych, a obciążona nieruchomość przeznaczona jest na zaspokojenie ich potrzeb mieszkaniowych. To szkodliwy społecznie ogólnik, ponieważ da się nim objąć inwestowanie nie w jedno mieszkanie naprawdę potrzebne, lecz nawet w kilkanaście, traktowanych jako lokata kapitału i sposób na inflację. Fundusz Wsparcia Kredytobiorców przewiduje zaś dopłaty miesięczne w wysokości nawet 2 tys. zł, wypłacane przez trzy lata, co daje łącznie 72 tys. zł dofinansowania. Drugi filar pomocy kredytowej intencyjnie dotyczy osób, które np. straciły pracę czy z jakiegoś powodu mają niższe wynagrodzenie. Dla osób spełniających kryteria opisane w rządowym projekcie istnieje możliwość dodatkowego wsparcia przez czasowe uzupełnianie rat kredytu.
Ratio legis obu rządowych projektów teoretycznie jest szczytne. Sami autorzy nie próbują jednak nawet ukrywać, że źródłem pokrycia wszystkich dobrodziejstw jest kolejna ogromna kreacja pustego pieniądza. Władcy skracają horyzont perspektywicznego myślenia o finansach publicznych, który coraz bardziej zaczyna się im pokrywać z ograniczonym horyzontem wyborczym.
