Znowu się reguluje zegarki...

Jacek Zalewski
14-01-2004, 00:00

Czasy, w których zgodnie z ruchem pociągów można było regulować zegarki, wspominane są z łezką w oku zarówno przez pasażerów, jak i kolejarzy. Niestety, już nie wrócą. Podróżni w Polsce NIGDY nie doczekają się punktualności — dowodem jest rozkładowe bezhołowie panujące na już zmodernizowanym (!) odcinku najlepszej w Polsce, obok CMK, magistrali E20. Natomiast załoga PKP musi przyjąć do wiadomości, że kolej NIGDY nie odzyska priorytetowego i uprzywilejowanego znaczenia w transporcie.

Tyka jednak pewien zegarek, regulowany zgodnie z ruchem pewnego pociągu — mianowicie uchwalanie budżetu na rok 2004 nakręcane jest przyjazdami do Warszawy protestacyjnego składu PKP, zestawionego z wagonów z całego kraju. Najpierw skutecznie przyciśnięty został Sejm i 19 grudnia przeszła opozycyjna poprawka, przyznająca dodatkowe środki przewozom regionalnym PKP, a szokująca rządowych decydentów tzw. środków specjalnych. Wczoraj kolejarze znowu zjechali masowo na Wiejską, ale tym razem w gościnę do Senatu. Opłatkowe zbratanie się marszałka Longina Pastusiaka ze strajkowym przewodniczącym Stanisławem Kogutem niewiele dało. Według związkowców PKP, po jutrzejszym głosowaniu poprawek do ustawy budżetowej i spodziewanym ostrym przycięciu dotacji „to Senat obciążać będzie ewentualna decyzja o strajku generalnym”.

Tak naprawdę wszystko rozstrzygnie się 22 stycznia, gdy Sejm będzie rozpatrywał budżetowe poprawki Senatu. Wtedy po raz trzeci przyjedzie protestacyjny pociąg, największy i najgłośniejszy. Czy budżetowy zegarek znowu zostanie wyregulowany według jego świstu i pary?

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Jacek Zalewski

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Gospodarka / Znowu się reguluje zegarki...