Długi hut zmniejszyły się z ponad 10 mld zł do niespełna 6 mld zł. To zasługa i prywatyzacji i hossy.
Polskie huty przez lata nie miały pieniędzy na produkcję, bo banki nie chciały udzialać im kredytów. Nie chciały, bo producenci stali mieli gigantyczne długi. Zadłużenie rosło, bo huty nie miały pieniędzy na produkcję i jej unowocześnienie. Błędne koło.
Kto i ile
Polskim zakładom metalurgicznym udało się jednak wyrwać ze spirali zadłużenia.
— Zobowiązania hut zmniejszyły się z 10 mld zł do 5,8 mld zł — mówi Romuald Talarek, prezes Hutniczej Izby Przemysłowo-Handlowej (HIPH).
Kazimierz Kowalski, wiceprezes HIPH, informuje, że 5,8 mld zł to kwota zobowiązań hut prowadzących działalność produkcyjną oraz tych, które ogłosiły upadłość bądź są w likwidacji. Są więc w niej ujęte zobowiązania Huty Stali Częstochowa (HSCz), ale nie ma już długów Huty Częstochowa, której majątek dzierżawi HSCz. Zobowiązania tej ostatniej oscylują wokół kilkudziesięciu milionów złotych, a w przypadku HCz — według informacji „PB” — sięgają nawet 1,2 mld zł. W tegorocznych zobowiązaniach sektora są też długi hut Andrzej, Batory i Jedność w upadłości. Nie ma natomiast zobowiązań Walcowni Rur Jedność (WRJ), ponieważ nie rozpoczęła ona jeszcze działalności. Tymczasem jej długi szacowane są na 600 mln zł.
Cięcia IPS
Długi hutnictwa spadły też dlatego, że z ich restrukturyzacją poradziła sobie wreszcie największa firma w branży, Ispat Polska Stal (IPS — dawniej Polskie Huty Stali). Jeszcze na początku ubiegłego roku holding miał 4,8 mld zł zobowiązań. Jednak 1,6 mld zł długów zostało zamienione na akcje, które objęły spółki skarbu państwa (PKP, Agencja Rozwoju Przemysłu, energetyka, PGNiG). Później kupił je inwestor.
Co jednak stało się z pozostałymi 3,2 mld zł zobowiązań IPS? Jacek Mireński, reprezentujący firmę, zapewnia, że wierzyciele koncernu odzyskali należności.
— Zgodnie z umową prywatyzacyjną, LNM dokapitalizował Ispat Polska Stal kwotą 800 mln zł. W tym 150 mln zł zostało przekazane w formie pożyczki w grudniu 2003 r. Kwota ta, po podpisaniu umowy prywatyzacyjnej, została zamieniona na akcje. Pozostałe 650 mln zł inwestor przeznaczył na dokapitalizowanie spółki. Część środków została przeznaczona na kapitał obrotowy, a część na spłatę długów — wyjaśnia Jacek Mireński.
Wiele wskazuje na to, że już wkrótce zobowiązania IPS ponownie nieco wzrosną. Tym razem jednak nie będą to kłopotliwe przeterminowane zobowiązania, lecz długi wynikające z kredytów inwestycyjnych. LNM obiecał bowiem inwestycje wysokości co najmniej 2,4 mld zł. Wiele z nich ma być finansowane kredytami, które zaciągnie IPS.
Gliniane czy stalowe
Najlepszym przykładem, który pokazuje, jak bardzo hossa wpływa na szanse odzyskania należności przez wierzycieli hut, jest prowadzona sprzedaż majątku Huty Częstochowa. Kupić go chcą LNM i ukraiński Donbas.
Starają się też o nabycie Huty Stali Częstochowa, która dzierżawi majątek HCz. Huta Stali już i bez inwestora, tylko dzięki hossie, spłaciła swoje długi. Henryk Stokłosa, szef spółki, poinformował też, że wypracowała już 100 mln zł kapitału obrotowego. Rocznie HSCz potrzebuje na bieżącą działalność 145 mln zł.
— Zarząd huty musiał pokazać, że potrafi tak zarządzać działalnością gospodarczą, żeby powstała nadwyżka kapitału obrotowego, która pozwala na spłacenie wszystkich zobowiązań. Teraz, kiedy już drugi rok huta ma bardzo dobre wyniki, nie będzie mieć problemów z pozyskaniem środków ani z płynnością finansową — uważa Arkadiusz Krężel, prezes Agencji Rozwoju Przemysłu, nadzorującej restrukturyzację częstochowskich firm.
HSCz poradzi sobie, ale tylko wówczas, kiedy Huta Częstochowa skonwertuje albo spłaci swoje zobowiązania lub też jeśli wykupi je inwestor. W przeciwnym razie, kiedy tylko skończy się hossa, znowu stanie na progu bankructwa.