Zupa w waflu dla zabieganych

Gorąca zupa w kubku, który można zjeść — to propozycja warszawskiej firmy Soup Culture na zdrowy, wegetariański fast food uliczny

Oferta okienka z zupą w jadalnym kubku jest skierowana przede wszystkim do zabieganych fanów zdrowego odżywiania, weganizmu i ekologii. W niewielkich punktach Soup Culture dostaną za 10-14 zł wypiekany na miejscu w specjalnym piecu kubek z chrupkiego ciasta chlebowego, wypełniony świeżą warzywną zupą kremem. Jadalny kubek ma być nie tyle zabiegiem marketingowym, służącym zwróceniu uwagi klientów, lecz wyrazem dbania o środowisko dzięki nieprodukowaniu śmieci.

Zobacz więcej

TESTOWANIE PRODUKTU: Pomysł na zupę w jadalnym kubku przywiózł do Polski z Kijowa obecny CEO Soup Culture — Eugeniusz Adinstov. Najpierw działał jako food truck, ale ponieważ formuła się nie sprawdziła, jego firma zaczęła zakładać lokale. Docelowo mają podbić polskie miasta prostotą, ekologią i zdrową odmianą fast foodu. Fot. ARC

Pierwszy lokal ruszył rok temu w Warszawie. Obecnie w Polsce działają dopiero trzy, ale spółka Soup Culture chce w ciągu trzech lat uruchomić ich 140 oraz zarazić pomysłem zagranicznych franczyzobiorców. Pomysłodawcy biznesu są już po wstępnych rozmowach z przedsiębiorcą z Rumunii planującym uruchomienie 200 miejsc z zupą w kubku w swoim kraju, podobnie zainteresowany jest ich otwarciem przedsiębiorca z Izraela. Lokale działają już na Ukrainie, w Czechach i na Słowacji.

— Choć jesteśmy otwarci na wszystkich przedsiębiorców chcących z nami współpracować pomysł kierujemy głównie do małych firm, niemających wystarczającego kapitału i doświadczenia, by zainwestować we własny — mówi Kamil Kawałko, jeden z partnerów tworzących spółkę Soup Culture. Koszt franczyzy dla lokalu o powierzchni 12-25 mkw. wynosi 75 tys. zł, a przedsiębiorcy oprócz praw do używania marki i patentu otrzymują również specjalny piec do wypieku jadalnych kubków.

Ciasto, z którego pieczony jest kubek, przygotowywane jest podobnie jak ciasto na pizzę czy chleb. Po wypieczeniu (z mąki tortowej z kurkumą, mąki pełnoziarnistej oraz z dodatkiem spiruliny dla zielonego koloru) kubek posypywany jest ziarnami i napełniany 300 ml gęstej zupy krem. Zjada się wszystko nieco podobnie do lodów: najpierw łyk zupy, potem gryz „wafla”, zaś w odbiorze smakowym przypomina to jedzenie zupy z dodatkiem smacznego pieczywa. Choć polską spółkę stojącą za Soup Culture tworzą również Polacy, pomysł zrodził się w Kijowie na Ukrainie, skąd został przeniesiony przez Eugeniusza Adinstova, pełniącego obecnie obowiązki CEO w polskim biznesie.

— Na razie skupiamy się na rozwijaniu produktu, aby jak najlepiej dopasować go do gustów i potrzeb klientów oraz na komunikowaniu go, aby dotarł do świadomości ludzi. Gdy widzą na ulicy okienko z napisem „kebab”, od razu wiedzą, o co chodz ale gdy widzą „wypij zupę, zjedz kubek” — musimy wszystko wyjaśniać — mówi Eugeniusz Adinstov.

Najwięcej czasu zajmuje zwykle przekonanie, że jadalny kubek nie przecieka, oraz tłumaczenie, dlaczego nie ma łyżek. Według wyliczeń okienko z zupą w jadalnym kubku zaczyna wychodzić na finansowe „zero” przy poziomie 45 zup dziennie. Przy 100 może przynieść właścicielowi dochód miesięczny nawet w wysokości 10 tys. zł. Wszystko jednak zależy od lokalizacji (najlepiej zagłębie biurowe lub ruchliwy punkt komunikacyjny), pogody (w deszczu zupa nie schodzi) i pory roku (jesień/zima lepsza od lata).

Właściciele Soup Culture pracują jednak nad ominięciem naturalnych przeszkód i już myślą nad mrożoną kawą w słodkim kubku na lato czy jadalnej łyżce do wyjątkowo gęstych kremów. Ich bazą do rozwoju w Polsce i Europie ma być Warszawa, gdzie w najbliższych miesiącach ma zostać uruchomiony lokal wzorcowy, prezentujący modelowy sposób prowadzenia biznesu pod tym szyldem. Spółka finansuje się z własnych pieniędzy, ale nie wyklucza współpracy z inwestorem na etapie intensywniejszej ekspansji zagranicznej.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Anna Druś

Być może zainteresuje Cię też:

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy

Puls Biznesu

Po godzinach / Zupa w waflu dla zabieganych