Pierwszy kwartał był słaby. Najgorsze ma dopiero nadejść, ale spółka nie traci głowy.
To nie był dobry początek roku dla EFH Żurawi Wieżowych, specjalizujących się w wynajmie sprzętu dla firm budowlanych. Tydzień temu spółka pokazała słabe kwartalne wyniki. Przychody spadły o 23,44 proc., do 6,99 mln zł, a zysk netto zmalał o 55,8 proc. — do 1,61 mln zł.
— Najgorsze będą II i III kwartał. Teraz nie widzę możliwości ożywienia w branży, dopiero pod koniec III kwartału można się go spodziewać. To skutek wstrzymania bardzo dużej liczby inwestycji w 2008 r., m.in. biurowych, centrów handlowych. Potrzeba czasu na odbudowanie tego portfela — mówi Grzegorz Żółcik, prezes Żurawi Wieżowych.
Jednocześnie prezes podtrzymał wcześniejsze szacunki co do spadku tegorocznych przychodów o 30 proc. wobec 2008 r., kiedy sięgnęły blisko 40 mln zł.
— Ciężko jest w budownictwie mieszkaniowym, dlatego dostarczamy sprzęt przy innych projektach, m.in. mostach, węzłach komunikacyjnych czy budowie aquaparku — wyjaśnia Grzegorz Żółcik.
Ustabilizowały się ceny wynajmu sprzętu.
— Od boomu w 2007 r. spadły o 40-50 proc. Dziś jesteśmy na poziomie poniżej cen z 2006 r. Jest stabilizacja, ale trochę poniżej normy — ujawnia szef Żurawi Wieżowych.
Na razie nie ma też co liczyć na przejęcie niemieckiego Grohmanna. Rozmowy akwizycyjne zawieszono, a powrotu do nich można spodziewać się dopiero w II półroczu.
— Teraz priorytetem jest utrzymanie marż i przychodów w 2009 r. na satysfakcjonującym poziomie — mówi Grzegorz Żółcik.
W planach Żurawi nie ma zakupów sprzętu. W parku maszynowym firmy jest 150 żurawi wieżowych.