ZUS DECYDUJE O KONDYCJI PTE
Towarzystwa mogą liczyć na zyski dopiero za kilka lat
BEZ KONKRETÓW: Większość prezesów towarzystw emerytalnych zgodnie twierdzi, że dopóki radykalnie nie zmieni się sytuacja w ZUS, dopóty PTE nie mogą precyzyjnie określić, kiedy przychody zaczną równoważyć koszty. Tego zdania są m.in. Tomasz Frontczak, prezes AIG PTE (od lewej), Krzysztof Lutostański, prezes PKO/Handlowy PTE, oraz Jakub Tropiło, prezes PTE PZU. fot. Borys Skrzyński, Grzegorz Kawecki
Pierwsze zyski średnich i dużych towarzystw emerytalnych mogą pojawić się dopiero w 3-4 roku ich działalności. Profity PTE zależą w dużym stopniu od tego, jak szybko ZUS poradzi sobie z płynnym przesyłaniem składek.
Wiele wskazuje na to, że powszechne towarzystwa emerytalne długo będą czekać na zrównoważenie przychodów z kosztami bieżącymi poniesionymi przede wszystkim na rozpoczęcie działalności.
Nadzieja w zakładzie
Zdaniem Krzysztofa Lutostańskiego, prezesa PKO/Handlowy PTE, na obecną sytuację PTE wpływają trzy czynniki. Najwięcej zależy od ZUS. Jeśli nie ureguluje on zaległości i na bieżąco nie będzie przelewał składek, PTE nie wyjdą szybko na prostą. Jego zdaniem, żeby sytuacja poprawiła się radykalnie, ZUS powinien przekazywać OFE 95 proc. składek. Drugim czynnikiem jest kwestia rozłożenia kosztów akwizycji. UNFE chce, aby PTE rozliczyły się z niej po pierwszym roku działalności. Innego zdania są niektóre PTE, które wystąpiły w tej sprawie z wnioskiem do NSA.
— Niemałe znaczenie ma też uporządkowanie emerytalnego rynku — jego skonsolidowanie i ustabilizowanie — mówi Krzysztof Lutostański.
Mirosław Kowalski, prezes Grupy Zurich w Polsce, całą nadzieję pokłada jedynie w ZUS.
— Gdyby ZUS przekazywał 90 proc. składek, otrzymywalibyśmy miesięcznie 35 mln zł i wówczas znacznie szybciej udałoby się nam wypracować zysk. Dotychczas najlepszym miesiącem był maj, kiedy otrzymaliśmy od ZUS 28 mln zł — mówi Mirosław Kowalski.
Natomiast zdaniem Krzysztofa Telegi, prezesa PTE Skarbiec-Emerytura, zbyt wiele obszarów emerytalnego biznesu nie jest klarownych.
— OFE otrzymuje w miarę regularnie składki. Stąd trudno jest oszacować poziom przychodów PTE. Niepewna jest też sprawa odsetek od zaległości — mówi Krzysztof Telega.
Czekanie na zyski
Wyniki zależą także od opłat, które pobierają spółki emerytalne. Głównie dotyczy to opłat od składek klientów oraz za zarządzanie aktywami. Stanowią one jeden z przychodów PTE. W przypadku Nationale-Nederlanden wyniosły one już 130 mln zł, a w PTE PZU — 121,6 mln zł. Natomiast straty poszczególnych PTE sięgają średnio od 60 do 200 mln zł.
— Duże fundusze mają wysokie koszty zmienne, ale łatwiej jest im planować działalność. Ważne jest, jak są rozliczane wydatki, jakie są wyniki akwizycji i jak dużo jest martwych rachunków. Do tego dochodzi jeszcze sprawność ZUS — mówi Jakub Tropiło, prezes PTE PZU.
Jego zdaniem, pierwsze zyski duże i średnie PTE powinny osiągnąć w trzecim-czwartym roku działalności. W przypadku mniejszych PTE perspektywy te są jeszcze bardziej odległe.
Tomasz Frontczak, prezes AIG PTE, uważa natomiast, że zrównoważenie przychodów i kosztów zależy od wewnętrznych planów spółek.
— Średnio na uruchomienie biznesu emerytalnego potrzeba 50 mln USD (220 mln zł). Gdyby przeanalizować zyski i straty, to potrzeba 6-10 lat na zrównoważęnie przychodów i kosztów — mówi Tomasz Frontczak.
Miesiąc dla Allianza
Do pierwszych zysków przyznało się jedno towarzystwo emerytalne. Jest nim PTE Allianz Polska.
— Zysk odnotowaliśmy tylko w jednym miesiącu. Na jego pojawienie się miały wpływ dobra polityka zatrudnienia i struktura naszego biznesu. Podstawą dla PTE są koszty stałe i zmienne. Jeżeli zatrudnienie jest duże, to koszty stałe są bardzo wysokie — mówi Paweł Wojciechowski, prezes PTE Allianz.